Homo homini monstrum.
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Mgliste Jezioro

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Satavius

avatar

Liczba postów : 196
Join date : 25/08/2010

PisanieTemat: Re: Mgliste Jezioro   Czw Wrz 02, 2010 2:43 pm

Zaśmiał się, jednak nie kpiąco, bynajmniej. Zbulwersowanie nowego znajomego było dla niego wręcz urzekające, nie raz bowiem spotkał się z takim mniemaniem o sobie. Nie raz, to przykre, był oceniany przez pryzmat osoby oceniającej, stracił jednak już wenę do naprawiania świata - nie chciał być pokrewny tym, którzy zwracają mu uwagę.

-Po pierwsze: skąd wiesz, monsieur, jaki jestem, jaki byłem dla kobiet, gdy w ogóle utrzymywałem kontakt ze śmiertelnikami? Wszak nie znasz mnie, nawet ty, panie. - Zamilkł na chwilę kłaniając się nieznacznie, za każdym razem, gdy wracał się do niego. - A ratowanie ludzkości? Pan siedział nad jeziorem, to ma być ratowanie? – Zaśmiał się. - Wspominasz o ludzkości, będąc dlań pasożytem, wilkiem w owczej skórze… - Przechylił lekko głowę, nie chciał go obrazić, chciał jedynie sprostować. – Wymagasz ode mnie szacunku do niej… - Szybkim gestem wskazał na kobietę jeziorze. – …samemu go nie okazując. – Złapał lewą dłonią swój prawy nadgarstek naśladując wcześniejszy ruch młodszego. Widać było, iż skóra nieśmiertelnego tchnęła nienaganną czystością, jakby woda rozumiała, że Satavius nie chce przejąć na siebie jej nieczystości, czy zapachu. – Co więcej, - Kontynuował. – zrobiłeś to machinalnie, nie zastanawiając się nad tym, okazałeś i tej pani, i mi, swoje rozdrażnienie, brak szacunku i wyższość. Gdybyś żywił doń szacunek równy żądanemu, dotknąłbyś jej talii, czy mniej poufale dłoni, albo ramienia. – Zamilkł na chwilę patrząc jedynie na niego. Jego oczy były odwzorowaniem szarobłękitnej mgły, lepkiej, jakby nieistniejącej, bajkowej i aż niebezpiecznie spokojnej.
Nabrawszy do płuc spory haust powietrza kontynuował.
-Po wtóre, nie widzisz mnie. Nie-widzisz-mnie. – Podkreślił. – Poucz mnie znów, proszę, jeślim w błędzie, lecz przeczuciu zwykłem ufać, a ono podpowiada mi, że Twe oczy są niczym zwierciadła – widzisz to, co dusisz w swym sercu… bo chyba je masz. Gdybyś nie miał, nie robiłbyś tego, nie osłaniałbyś się przed światem, nie oskarżałbyś mnie patrząc przez pryzmat siebie. Określiłeś, panie, patrzenie gwiazdy banalnym - celnie, jednak ileż razy sam to robiłeś? – Wykonał niedbały gest. - Wylewasz swój jad na wszystkich wkoło, niechybnie podkreślając, wołając… krzycząc wręcz, że o wiele więcej zachowujesz go dla siebie. Jad ten nazwałbym znużeniem. – Szybko przeczesał włosy, aby nie wpadały mu do oczu pchane niewidzialną dłonią niesfornej bryzy.
-Poza tym, ha!, mój strój, gdyby umknęło to pańskiej uwadze, lub wprost bezdennej wiedzy, jest odpowiedni czasom mej śmiertelności i stworzenie jego wymaga więcej pracy, niż którykolwiek element pańskiego ubioru. Zwyczajnie znudziły mi się kroje współczesne dzieciom macochy ‘Dziś’. – Wskazał dłonią na mężczyznę przed sobą. - Ach, nie śmiem wspomnieć o określeniu mnie idiotą, które zapewne było przejęzyczeniem, swoją drogą – niegodnym dżentelmenowi pańskiej rangi, monsieur, ani o tym, iż perfekcjonizm, który jest z panem w jedności, wymaga, aby młodszy pierwszy zdradził swe imię starszemu.
-I wybaczam. – Zaśmiał się cicho robiąc krok w tył. – Wszak mogłeś przeoczyć fakt grzeczności, jaką powinienem wykazać się w stosunku do państwa i zniknąć, zanim którekolwiek z was wyczuło mą obecność. – Przyznał się otwarcie do błędu, nie bał się tego. - Niestety nie mogłem, pogrążon byłem w ciszy, jeśli domyśla się pan, anonimie, co mam na myśli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Renard Malęszewski

avatar

Liczba postów : 238
Join date : 21/07/2010

PisanieTemat: Re: Mgliste Jezioro   Czw Wrz 02, 2010 3:17 pm

Pan Renard uśmiechał się uprzejmie zdziwiony. A jego zimny, przeszywający kpiną uśmiech, który w tej obleśnej twarzy był jedynym świadectwem odczuć na temat rozmówcy, rozciągał się groteskowo szeroko za każdym słowem nieznajomego wampira.
Cierpliwie wyczekał końca monologu jak na jego gust zbyt szczegółowego, zbyt wystudiowanego i przemyślanego, by mógł go zbić z pantałyku. No oczywiście - podyktowanego dziwnego rodzaju oburzeniem na brutalną szczerość, jego sposób myślenia, jego bezczelność dżentelmena. Zbyt nienaturalnego monologu - narzucającego się jestestwu swym wątpliwym pięknem niczym sztuczne kwiaty. Jeszcze ohydniejszego, bo przeplatającego się z popiskiwaniami Mary, której skóra pokryła się gęsią skórką. Monolog iście nieprzemyślany (paradoksalnie), bo dający przeciwnikowi słownemu czas na namysł. Czy ktoś wreszcie go zaskoczy w tym przebrzmiałym XXI wieku?
Nie, wampir nie był w stanie - zbyt dobrze znał tę megalomańską naturę.
Renard po połowie przestał słuchać, a pierwszą natychmiast zapomniał.
- Zaraz, zaraz - podjął w fałszywym zamyśleniu, uśmiechając się groteskowo radośnie; jego krwiste oczy rozbłysły w prostej przyjemności zwykłej złośliwości - zaraz panu powiem, jak to się nazywa... proszę mnie nie pospieszać. Ach tak. Małostkowość? Czcze przechwałki gibkością języka? Przerost formy nad treścią? I nawet gdybym spamiętał połowę tego kwiecistego wywodu spróchniałych rozważań i skostniałych warg, żadne me słowa nie zaszczyciłyby pana. Bo by wygrać z powierzchownością i nadgorliwością, nie potrzeba nawet kpiących uśmiechów, wyniosłych gestów. Mam nadzieję, iż w końcu pan rozumie?
- Język to zdradziecki przyjaciel. Czasem lepiej coś zachować dla siebie - szepnął jeszcze jako podsumowanie własnego wywodu, który właśnie wybrzmiewał po językiem wampira, smakując, jak zawsze, wybornie.
Uchylił później kapelusza nieznajomemu wampirowi, po czym myśląc, że tego dziadostwa jest zbyt dużo już na świecie, począł przechadzać się to tu, to tam przy brzegu jeziora. Patrząc roziskrzonym spojrzeniem na co nuż wyłaniającą się z wody podstarzałą rusałkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satavius

avatar

Liczba postów : 196
Join date : 25/08/2010

PisanieTemat: Re: Mgliste Jezioro   Czw Wrz 02, 2010 3:26 pm

-W końcu pan rozumie. - Oparł się biodrem o drzewo naśladując ton jego głosu. - A czy pan umie zrozumieć? - Zapytał kompletnie naturalnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Renard Malęszewski

avatar

Liczba postów : 238
Join date : 21/07/2010

PisanieTemat: Re: Mgliste Jezioro   Czw Wrz 02, 2010 3:40 pm

Renard spacerował nadal, ciesząc się z zapachów, dźwięków i... widoków. Oblizał kły, a gdy tylko pomyślał o tym, iż bezczelny wampir przeszkodził mu oraz Mary w ich zmysłowych planach na dzisiejszy (piękny, nie dało się ukryć) wieczór, zacisnął je mocno na dziąsłach.
Już wydawało się, że całkiem zignoruje pytanie, gdy odezwał się swym irytująco kurtuazyjnym, wystudiowanym dokładnie głosem:
- Daję się panu prowokować tylko ze względu na znużenie, które to według pana słów leje się na me serce jadem. - Cóż za bzdura: on i serce w jego piersi. - A więc potrafię rozumieć, w odróżnieniu od pana, który drwiną maskuje swoją niezdolność do racjonalnej, zwięzłej i pozbawionej dziwaczności oraz dwuznaczności odpowiedzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satavius

avatar

Liczba postów : 196
Join date : 25/08/2010

PisanieTemat: Re: Mgliste Jezioro   Czw Wrz 02, 2010 4:35 pm

-Ach, więc zgadza się pan co do mojej opinii o znużeniu. Ciekawe, jednak umiesz, monsieur, słuchać kogoś innego, niż samego siebie... - Odpowiedział coraz bardziej lubiąc nowo poznanego wampira. - Nic mi nie odparujesz za krytykę Twych manier? - Zapytał momentalnie odlatując myślami w krainę własnego ego, zawieszonego kilkanaście milimetrów nad taflą jeziora, gdyż tam właśnie skupiła się jego uwaga. Niech to szlag! Czy ten... wampir... nie może stąpać ciszej? Zagłusza szelest wzajemnego pieszczenia się cząsteczek wody, wprawionych w intensywny ruch przez kobietę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Renard Malęszewski

avatar

Liczba postów : 238
Join date : 21/07/2010

PisanieTemat: Re: Mgliste Jezioro   Czw Wrz 02, 2010 4:56 pm

Renard stanął, przyglądając się zagadkowo nieznajomemu wampirowi. Oczywiście, że umie słuchać - tylko idiota nie słucha. Oczywiście, że na pierwsze pytanie nie odpowie - posiada zbyt wiele dumy.
- Wie pan co? - powiedział w końcu, patrząc na niego jak na dziwaczny i wielce obrzydliwy okaz jakiegoś pasożyta. - W Polsce mieliśmy kilku wieszczy... ale pan, panie, przewyższasz ich wszystkich swą kwiecistą mową!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satavius

avatar

Liczba postów : 196
Join date : 25/08/2010

PisanieTemat: Re: Mgliste Jezioro   Czw Wrz 02, 2010 5:30 pm

-Mam to rozumieć jako obelgę? - Zapytał niechętnie spoglądając na młodszego, pierwszy raz jego twarz wyraziła jakieś negatywne uczucie. W geście zamknięcia się przed uzewnętrznianiem splótł długie palce ze sobą i skrzyżował nogi nieustannie opierając się o drzewo. Chyba wyczuwał intencję wampira, jednak wolał nie uprzedzać faktów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Renard Malęszewski

avatar

Liczba postów : 238
Join date : 21/07/2010

PisanieTemat: Re: Mgliste Jezioro   Pią Wrz 03, 2010 12:47 pm

- Och nie, no skądże! Obraża mnie pan, znowuż, tej samej nocy. - wykrzyknął niemal oburzony. - Chodziło mi li wyłącznie o pański wzrost. Jesteś zdecydowanie dużo wyższy od przeciętnego Mickiewicza czy Słowackiego. A pańska mowa - ot - kwiecista.
Kpina zalśniła mu w oczach, gdy patrzył tak naturalnie, tak z szerokim uśmiechem zasłoniętych chustą ecru warg.
Łowczyni skarbów pluskała się w najlepsze, kusząc swą nienaganną demonicością, by mężczyźni choć zanurzyli się po kostki. Porwałaby ich i więziła w srebrnych klatkach, a jedynym pożywieniem ich byłaby ona!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satavius

avatar

Liczba postów : 196
Join date : 25/08/2010

PisanieTemat: Re: Mgliste Jezioro   Pią Wrz 03, 2010 4:42 pm

Satavius zaczął się śmiać odruchowo zasłaniając usta grzbietem dłoni.
-Och, doprawdy, że też z zimną krwią marnujesz swe drogocenne usta na takie słowa, monsieur. - Teraz jedynie się uśmiechał. Pozwolił swoim myślom znów odpłynąć w znany tylko im kierunek, przypuszczając, że i tym razem młodszy nie zaskoczy go czymś, czego nie słyszał jeszcze od podobnych mu megalomanów. Ruszywszy się wolno z miejsca cieszył się w duchu, że trafił w te urocze okolice.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Renard Malęszewski

avatar

Liczba postów : 238
Join date : 21/07/2010

PisanieTemat: Re: Mgliste Jezioro   Pią Wrz 03, 2010 5:19 pm

Renard westchnął ciężko, tylko po to by dać upust swemu rozgoryczeniu na ten świat - to aż smutne, że tak stare wampiry zachowują się jak uczniaki, choć raczej go to nie zaskoczyło. Ach, ta specyfika dzisiejszych czasów. Jednak nim zdążył choćby poprawić swój słynny kapelusz, obok stanęła naga Ewa... och, to znaczy - Mary. Szepnęła mu kilka słów na ucho, które wysłuchał z przesadną uwagą, a potem ich oczy równocześnie spoczęły na nieznajomym wampirze. Śmiały się paskudnie.
Gdy tylko odwrócił się, spacerując, Renard w ciągu ułamka sekundy zjawił się za jego plecami, by wyszeptać mu do ucha:
- Czy pan pozwoli, iż zaspokoję pragnienia kobiece?
Po czym uchylił mu nieznacznie kapelusza, przerzucił sobie bez trudu przez ramię i wrzucił do wody. Wampir wylądował na samym środku jeziora.
- Chyba powinniśmy już udać się do miasta. Co powiesz, moja przeurocza, na kawę w Royal Cafe?
- I kupimy ci nóż do masła? - zaświergotała skrzekliwie.
Ta uwaga jednak nie doczekała się odpowiedzi. Renard tylko podał kurtuazyjnie ramię rozchichotanej, już ubranej, Mary, po czym zniknęli w ciemnościach lasu.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Oscar

avatar

Liczba postów : 149
Join date : 31/08/2010

PisanieTemat: Re: Mgliste Jezioro   Wto Paź 19, 2010 10:21 pm

Tutaj było tak ciemno. Tutaj było tak cicho. Gwiazdy rozbrzmiewały światłem nad grubymi konarami czarnych drzew. Woda szumiała uspokajająco - zupełnie jak zaraz miało szumieć wino w skroniach inkuba.
Łódka tak leniwie kołysała się na wodzie - zaraz miało to nie mieć znaczenia.
Cyk-cyk - to świerszcze!
- Szszsz... - szumiał Oscar, naśladując pożółkłe, wilgotne liście drzew popychane przez wiatr pachnący mrozem; opatulony szalikiem, pociągał co chwila nosem. - Ładnie. Lubisz szum drzew, Sataviusie?
Upił łyk wina z jednej z butelek stojących (a także przechylających się i obijających o siebie) u jego stóp. Oscar pije z gwinta - gdyby Renard miał serce, straciłby je niechybnie poprzez zawał szokowy. Alkohol delikatnie rozlał się po wnętrzu, ocieplając je i roznosząc po członkach rozkoszne strużki błogości.
Po chwili spojrzał lśniącymi dziś niesamowicie jasno oczami na wampira z pewną zadumą. Odstawił butelkę, zakładając ręce na piersi.
- Zastanawiam się... - zaczął dość niefortunnie, bo kłamstwem: inkuby nie zastanawiają się, nie myślą, bo tylko czują i działają. - Mogę zadać ci pytanie?
Skulił się bardziej, by jak najmniej ciepła uleciało z tego gorącego przecież ciała. Wyglądał jak zwykle zmysłowo i erotyka wprost wylewała się z jego uszu i nozdrzy.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satavius

avatar

Liczba postów : 196
Join date : 25/08/2010

PisanieTemat: Re: Mgliste Jezioro   Wto Paź 19, 2010 11:33 pm



Satavius kompletnie nie czuł ani ciszy, ani ciemności. Czuł za to zapach wina i śmiertelnego ciała. Och, taak... Znów wspomnienia.
Wampir przechadzając się po brzegu jeziora pozwolił sobie na drobną reminiscencję:
Wenecja, rok 1338. Wtedy też życie towarzyskie złotowłosego chłopca kwitło. Nocami poddawał anielskim torturom swe zmysły oddając ciało i pieniądze we władanie ludzkich rąk w casini, delektując się wytwornością włoskiej kuchni... dniami zaś pozwalał swej pamięci zwracać wszystko i leniwie smakować jeszcze raz, przekształcać opierzone, połyskujące maski w prawdziwe twarze marmurowych aniołów, miejscowy dialekt venexian zmieniać w półprzytomny szept rogatych, upadłych uskrzydleńców, a szlamowatą krew doprawiać solidnie grappą i, niespodzianka! endywią.
Ciekawe, czy balowanie wampira i niedbałość w ukrywaniu masy zwłok mogła się przyczynić do wybuchu epidemii dżumy dziesięć lat później, ciekawe...

Wenecja dla Sataviusa po dzisiejszy dzień oznacza bardziej stan umysłu, niż miejsce na Ziemi.
Och, tak. Gorycz endywii... Ciekawe, czy dziś też się ją uprawia? Czy Oscarowi by zasmakowała? - zastanawiał się wampir szybko wracając do rzeczywistości.
- Mhm. - odpowiedział wracając do inkuba z małej przechadzki. Oczywiście nie zatrzymał się zwyczajnie przed demonem: obszedł go wolno stając za plecami, zdjął płaszcz i okrył nim kochanka jednocześnie obejmując ramionami, przywierając brzuchem do jego pleców. - Pozwalam ci na to.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Oscar

avatar

Liczba postów : 149
Join date : 31/08/2010

PisanieTemat: Re: Mgliste Jezioro   Wto Paź 19, 2010 11:51 pm

Uśmiechnął się, wyprężając ramiona, gdy poczuł ciężki płaszcz wampira na sobie. To było wszak takie miłe! Takie - po prostu!
Nie tyle widząc, co wyczuwając spojrzenie wampira, coś oślizgłego w Oscarze nagle zapragnęło zapytać, czy mężczyzna nie widzi przypadkiem w jego włosach ostatnich promieni słonecznych, czy nie widzi, jak migoczą, mrugają do niego zalotnie. Powstrzymał się jednak - żądza zadania tego ważnego pytania była silniejsza.
Upił łyk wina - cierpki smak w gardle. Przyjemne.
Zapach alkoholu rozpychał swą bezczelnością i łatwością doznań nozdrza demona. Intensywnie znaczy wspaniale!
- Powiedz mi - zaczął, wtulając się w wampira. Czując kręgosłupem jego żebra. - Chcesz, żebym został?
Oblizał usta, przymykając oczy. Położył głowę na ramieniu Sataviusa. Coś w nim drgnęło - niepewność?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satavius

avatar

Liczba postów : 196
Join date : 25/08/2010

PisanieTemat: Re: Mgliste Jezioro   Sro Paź 20, 2010 12:17 am


W sataviusowej głowie od razu zrodziło się mnóstwo odpowiedzi:
domyśl się! pokazałem ci, jak zabijam nie krzywdząc, to coś znaczy, prawda?, albo na razie tak, bo jeszcze nie wiem o tobie wystarczająco dużo, na razie jeszcze nie stałeś się dla mnie przewidywalny. Jako przedostatnia odpowiedź wykluło się egoistyczne tak, kolejkę zamknęło nie - bo można zobaczyć, co się stanie!
Cały wewnętrzny spór wygrała jednak nieplanowana nieufność i analityczność... coś tu nie gra.
- Co masz na myśli? 'Zostać' brzmi bardzo ogólnie. - przy tak bliskiej obecności demona trudno mu było się skupić, starał się jednak silnie. Przy okazji nie odmówił sobie zatopienia twarzy we włosy demona (pozycja ciut niebezpieczna, bo usta i kły! wampira znalazły się na szyi, tuż za uchem). A co, raz się żyje! Tak przynajmniej mówią ludzie.


Ostatnio zmieniony przez Satavius dnia Sro Paź 20, 2010 12:43 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Oscar

avatar

Liczba postów : 149
Join date : 31/08/2010

PisanieTemat: Re: Mgliste Jezioro   Sro Paź 20, 2010 12:31 am

Musiał zignorować porywisty wiatr targający liśćmi, liśćmi, które wpadały na jego policzki.
Zamknął w swoich dłoniach dłonie wampira, otulił się nimi - nie było cieplej, lecz nadal przyjemnie, przyjemniej. Wplótł palce w jego palce, przesuwając nimi po własnym brzuchu. A nuż poczuje tę niespokojność, którą czuje sam inkub? Tak, właśnie pod palcami.
- Czujesz? - wymknęło mu się pytanie, gdy przekręcił głowę, by dotknąć ustami wampirzej skóry. - Sataviusie? - Uśmiechnął się, wypowiadając melodyjnie jego imię, jakby chciał go delikatnie zbudzić ze snu.
Oblizał usta. Potem pocałował delikatnie policzek mężczyzny.
- Zostać tu, w Fallentown - odpowiedział. - Czuję, że... będę musiał już odejść. Ale chcę wiedzieć, czy... ty tego chcesz - niemal wydyszał wampirowi te słowa do porów w skórze.
Ależ tu pachniało!
Uśmiechnął się, wiercąc w ramionach Sataviusa. Znieruchomiał dopiero wtedy, gdy znalazł dostatecznie wygodną pozycję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satavius

avatar

Liczba postów : 196
Join date : 25/08/2010

PisanieTemat: Re: Mgliste Jezioro   Sro Paź 20, 2010 6:42 pm



Wydawał się kompletnie nieporuszony, jakby nieświadomy wagi pytania. Zdradził się jedynie mocniej zaciskając palce na jego dłoniach, mocniej go do siebie tuląc.
- Nie sądzę, aby moje słowa, a nawet chęci, miały moc zmiany twoich odczuć i czynów. - znów ta dyplomatyczna, skryta odpowiedź. Jakby chronił sam siebie przed dopuszczeniem uczuć do głosu. - Dlatego jeśli muszę cię utracić, to i tak utracę... Ale ćśiii. - uciszył go wyginając jego ręce do tyłu i... mocno związując wstążką nadgarstki. Podniósł się, potem wziął swą 'zdobycz' w ramiona i włożył do łodzi. - Wpierw, zanim w ogóle ma się coś stać, chcę poznać i zapamiętać twoje ciało jak najdokładniej się da. - wprawnie odepchnął łódkę od brzegu (widać, że robił to nie raz), po czym wskoczył na pokład i momentalnie opadł na ciało inkuba. Obejmując udami jego biodra pochylił się do przodu i zakrył dłońmi twarz kochanka. - ... bo głos twój znam i pamiętam dobrze, zapach też, smaku sposobności doznać nigdy nie będę miał, rysy twoje pamiętam... Pragnę teraz dotykać twojego ciała, Oscarze. - jego głos współgrał z pewnym, acz wielce delikatnym dotykiem. Cały Satavius jakby okrył się pierzyną z uwagi i melancholii nieśmiało ocierającej się o niego wraz z wiatrem.
Łódka chybotała się na wodzie, nie przeszkadzało to jednak wampirowi w zaspokajaniu swej ciekawości. Z dokładnie dozowanym wyczuciem wplótł palce we włosy inkuba, przesunął opuszkami w dół po twarzy, aż na szyję, nie odrywając ich od gładkiej skóry. Potem znów w górę, by poznać kształt jego brwi, czoła, skroni, powiek i policzków. Wsunął nawet czubek opuszki między jego wargi, by (być może ostatni raz!) napawać się śliską delikatnością ich wnętrza.
- Już możesz mówić. - mruknął dopiero, gdy dotarł dłońmi do czyi kochanka, gdy zaczął 'rozpakowywać' go z szalika i płaszcza, jak bożonarodzeniowy prezent.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Oscar

avatar

Liczba postów : 149
Join date : 31/08/2010

PisanieTemat: Re: Mgliste Jezioro   Sro Paź 20, 2010 7:23 pm

Niemalże krzyknął z zaskoczenia, kiedy jego nogi oderwały się od ziemi - na wiązanie nadgarstków był niejako uodporniony. Przełknął ślinę, przeszła przez wysuszone gardło. Był nieco przestraszony, a przede wszystkim z lodowatym szpikulcem między żebrami - rozkruszony mostek. I szpikulec przez miękką tkankę, rozrywając ją.
Oscar nie wiedział w zasadzie, czego spodziewał się po Sataviusie, jednakże przez te wszystkie lata przejął coś z natury człowieka. A człowiek, gdy pyta o coś ekstremalnie dla siebie ważnego, gdy pyta po raz pierwszy w życiu, poniekąd więc ufa! Wtedy człowiek na coś liczy. Na pewno nie na zignorowanie. Skoro więc liczy - po niejakim odrzuceniu pozostaje ssąca pustka wnętrzności, pustka rozczarowania.
I pożółkłe liście spadają na zmarszczone czoło.
Mylił się. Jedynym postanowieniem Oscara była zależność od odpowiedzi wampira. I to właśnie od tego nie zamierzał odstąpić.
Demon zamknął oczy. Z bezgłośnym westchnieniem na suchych wargach poddawał się zimnemu dotykowi mężczyzny. Posuwisty, ostrożny, pełny tej oschłej premedytacji dotyk drażnił wrażliwą na bodźce skórę, a wykonawcy owego dotyku - palce! - wybuchały w efekcie zetknięcia się gorącej i zimnej powierzchni parą wodną. Parą wodną potu inkuba.
Ręce przyjemnie mrowiły-drętwiły.
- Ach, Sataviusie - wyszeptał, gdy dostał pozwolenie na słowa - tak lub nie. Tylko tyle...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satavius

avatar

Liczba postów : 196
Join date : 25/08/2010

PisanieTemat: Re: Mgliste Jezioro   Sro Paź 20, 2010 7:59 pm



- Och, gdyby to było takie proste... ! - jęknął opadając na niego całym ciałem i tuląc się niemal z dziecinną niewinnością i delikatnością. - Gdyby było takie proste... Nie, nie chcę. - odpowiedział również szepcząc. - Nie chcę, abyś odchodził. - wsunął dłonie pod materiał jego ubrania i przyłożył do serca czując kojące pulsowanie. - Ale jeśli musisz, to pozwolę ci odejść pod warunkiem, że zabierzesz mnie ze sobą! - zastrzegł z żartobliwą zaciętością.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Oscar

avatar

Liczba postów : 149
Join date : 31/08/2010

PisanieTemat: Re: Mgliste Jezioro   Sro Paź 20, 2010 8:34 pm

Uśmiechnął się, bo tylko to mógł zrobić. Brak manewru zaczął go odrobinę obchodzić - chciałby się przytulić, objąć, a nie mógł. Ach ta tortura! Rozzkoszna!
Nie chciał, by odchodził - Oscar uśmiechnął się z błogością, jeszcze szerzej i silniej. Wtulił brodę w policzek wampira, tuląc bezrękie ciało do ciała wampira. Zapach ściółki i tej charakterystycznej bezwoni uderzał w nozdrza - tak słodko, tak upojnie.
- Sataviusie? Zostanę... - powiedział, jakby formalnie, jakby był mu to winien w jakiś pokrętny sposób. - Albo wezmę cię ze sobą... i będziemy razem do czasu, aż ci się znudzę, Sataviusie.
Oscar rzadko mówił do swych kochanków po imieniu. Zmrużył oczy - to coś znaczyło.
- Czy zgodzisz się zabić to ciało, gdy przestanie być użyteczne? - zapytał po chwili, przygryzając wargę. - To będzie dla mnie zaszczyt...
I uśmiechnął się ze swoją zwyczajową bezczelnością.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satavius

avatar

Liczba postów : 196
Join date : 25/08/2010

PisanieTemat: Re: Mgliste Jezioro   Sro Paź 20, 2010 9:53 pm



- Tak... Tak. Dla mnie też... - mówił, jak w gorączce oddając się kompletnie doznaniom. Zamknął oczy i nadal tuląc go szeptał dotykając wargami policzka. - Zrobię to najdelikatniej, jak umiem, czulej, niż kiedykolwiek wcześniej... Tylko czemu? Po co? - zapytał gładząc dłońmi mostek inkuba. - Przecież ty jako ty... jesteś nieśmiertelny, prawda? - wyszeptał z nadzieją. Teraz nawet nie starał się ukrywać emocji: był wielkim kłębkiem splątanych wspomnień, doznań, sprzecznych uczuć i doświadczeń. Nieświadomie był prawdziwym sobą.
Nie wiedział, czemu (przecież nie było Słońca! Nie było Słońca, nie było nic, co mogło podrażnić jego oczy!), ale pod jego powiekami zaczął zbierać się czerwonawy płyn. Czy wiązał się z tym ostrym kawałkiem ołowiu, który wbił się pod bliznę z chwilą uśmiercenia tamtego mężczyzny w kinie?

Wampir otworzył oczy i rozsunął materiał chroniący śmiertelne ciało przed zimnem, potem to samo zrobił z bandażem. Ach, niemal czuł ciepło połączone z krwią. Chciał je zbadać - a nuż poczuje chociaż ułamek temperatury?
Przyłożył chłodną dłoń do rany, potem zaraz usta: z każdym chuchem wampira łódka chybotała się niebezpiecznie, jednak nie wytrąciła go z równowagi.

Ciepła jednak nie poczuł...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Oscar

avatar

Liczba postów : 149
Join date : 31/08/2010

PisanieTemat: Re: Mgliste Jezioro   Sro Paź 20, 2010 11:07 pm

Stęknął ni to z bólu, ni z przyjemności. Wampira musiał owiać biały dym pachnący wanilią - to Oscar począł dyszeć. Jego ciało drżało w spazmach, przyspieszony rytm serca po prostu musiał drażnić mężczyznę... być może nawet poczuje on ukłucie zazdrości o to ciekawe, bolesne niewątpliwie doświadczenie życia. Krew rozlewała się o ścianki organizmu, chlupocząc irytująco (do czerwoności) pędem, z jakim przepływała do tegoż serca.
- Ale to ciało jest śmiertelne - odpowiedział w końcu, jakby wreszcie przypomniał sobie, jak dobierać słowa. - Jest słabe, chorowite, starzeje się... by temu zaradzić, zabija się je. A potem znajduje się nowe. To proste, prawie bezbolesne.
Pominął jednak świętym milczeniem fakt, iż jednak możliwym jest unicestwienie go.
Rana zapiekła. Skulił się z bólu, ale nie do końca, gdyż miał związane ręce. Jęknął cichutko.
Tortury.
Ale rozumiał motywacje wampira, więc grzecznie czekał, aż Satavius nasyci się gorącem Oscarowej powłoki.


Ostatnio zmieniony przez Oscar dnia Czw Paź 21, 2010 10:47 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satavius

avatar

Liczba postów : 196
Join date : 25/08/2010

PisanieTemat: Re: Mgliste Jezioro   Czw Paź 21, 2010 7:20 pm


- Przepraszam... - szepnął odstępując od dotyku.
Nabrał powietrza i już prawie pytał o to, jak Tam jest, czy Tam istnieje naprawdę, i o inne takie pośmiertne błahostki...
Jego zacną głowę zaprzątnęły jednak sprawy związane z doznawaniem tego, co tu i teraz, czyli rzeczy niezaprzeczalnie! bezsprzecznie! bezdyskusyjnie! milcz! najważniejsze.
Przesunął dłoń wyżej, na żebra inkuba kontynuując uważane doznawanie jego ciała.
W głowie wampira zrodziła się pewna teoria...
- Ja już wiem. - powiedział poważnie chłodnym oddechem owiewając brzuch mężczyzny. - Już wiem. To logiczne. - przerwał i jakby wbrew woli pocałował skórę inkuba tuż nad linią jego spodni. Nawet nie otwierał oczu. - Jesteś wężem. Wężem... wężem nękającym Eden. Wężem piastującym najsoczystszą jabłoń, tworzącym piekło w raju, spajającym grzech z rozkoszą, burzącym nieświadome bezpieczeństwo na chwałę odpowiedzialności za barwniejsze doznania... - mówił przyciszonym głosem pełnym nieoczekiwanych u niego emocji i pasji. Przerwał monolog jedynie po to, by przeciągnąć językiem po skórze demona zwilżając ją śliną i czyniąc bardziej podatną na chłód oddechu. - Ja już wiem. Musisz zmienić ciało, jak wąż zmienia skórę. Aby w łuskach odbijały się gwiazdy, aby oślepiały i mamiły blaskami Słońca... Taak... - dopiero teraz otworzył oczy: jego ślepia błyszczały, jak kocie. - Zgadzasz się ze mną, Oscarze? - zapytał uwodząc głosem.
Jego dłonie zawędrowały w tym czasie aż na ramiona demona. Jeszcze trochę, a wpakuje mu się w rękawy.
Et in Arcadia ego!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Oscar

avatar

Liczba postów : 149
Join date : 31/08/2010

PisanieTemat: Re: Mgliste Jezioro   Czw Paź 21, 2010 11:00 pm

Oscar uśmiechnął się, prawie że zaśmiał.
- Zapomniałeś dodać, że posiadam owoc poznania dobra i zła. Ukradłem go z Edenu, w paszczy. Zaraz, dokładnie sekundę później!, po tym, kiedy zostałem pozbawiony odnóży - wyszeptał mu do ucha, przygryzając drażniąco martwą skórę. - Dopiero ze mną można żyć naprawdę, dopiero po skosztowaniu tego owocu... nie! - poprawił się szybko - nie, nie owocu, a ssskarbu. Skosztujesz go?
Wodzenie na pokuszenie było ulubioną rymowanką demona.
- Tak więc... - podjął po chwili, patrząc wprost w świecące oczy wampira, uśmiechając się do nich łagodnie; jakby w ogóle się nie bał, jakby to o wampira trzeba było się zatroszczyć, gdyż jest w niebezpieczeństwie, którego nawet nie jest do końca świadom. - Tak więc zgadzam się z tobą, Sataviusie, w całej mej rozpustnej rozciągłości.
Prężąc się rozkosznie pod lodowatym dotykiem ciekawskich palców, Oscar oblizał suche, spieczone wargi.
Po dłuższej chwili, gdy kości poczęły w końcu odzywać się tępym bólem wykorzystania i otępienia, gdy zabrakło w końcu śliny w ustach, a ostre ząbki (choć bezkłe) ranić zaczęły do gęstej, lepkiej krwi popękane, czerwone wargi... właśnie wtedy wykrztusił z siebie pytanie obijające się o jego czaszkę od dłuższego czasu. Wcześniej jakoś odpowiednie słowa nie przychodziły na myśl językowi, który wszak do myślenia nie przywykł.
- A czym ty jesteś? Niczym? - zapytał śmiertelnie poważny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satavius

avatar

Liczba postów : 196
Join date : 25/08/2010

PisanieTemat: Re: Mgliste Jezioro   Pią Paź 22, 2010 5:40 pm



- Jestem wampirem. - odpowiedział bez krzty dumy, bez nuty zawodu. - Wampirem, któremu znudziło się już pragnienie śmiertelności, któremu przejadło się już okrucieństwo i przemoc. Czymś, czemu dane jest doznawać naocznie potęgi dwóch tysiącleci, czymś, czemu nieustanne zmiany dodają siły na dostosowanie się, tolerowanie i rozumienie, bez zatrzymywania się w panicznym lęku we własnej epoce. - pominął fakt, że odkąd tylko pamięcią sięga, żył we własnym świecie, a epoki to przy tym drobnostka. - Czy zadowoliła cię moja odpowiedź? - zapytał przyciągając demona za ramiona do pozycji siedzącej i obejmując. Z pieszczotliwą delikatnością rozwiązał jego ręce, a wstążkę wrzucił do jeziora. Przez chwilę wlepiał nieprzytomny wzrok w kręgi rozchodzące się po tafli, potem podniósł wzrok do nieba, łypnął niemal krytycznie na gwiazdy. Widać, że znów coś wspominał, że znów wciągał się do swej krainy - częścią umysłu pozostawał jednak z inkubem: wszak świadomie gładził i masował jego dłonie, rozcierał nadgarstki i otulał je długimi, kościstymi palcami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Oscar

avatar

Liczba postów : 149
Join date : 31/08/2010

PisanieTemat: Re: Mgliste Jezioro   Pią Paź 22, 2010 6:05 pm

- Czyli miałem rację - odpowiedział, oswobadzając dłonie z uścisku wampira, by wodzić nimi po jego twarzy. - Tak, odpowiedź mnie zadowala. Lubię to, czym jesteś. Bo... jesteś, jaki jesteś. To logiczne? - zapytał poważnie; Oscar od zawsze miał drobne (nieskomplikowane) problemy z logiką.
Potrafił robić takie rzeczy w stanie podniecenia, że współbiesiadnicy wykrzykiwali: "Toż nielogiczne!"
Uśmiechnął się, wciskając skostniałe palce w usta mężczyzny. W jego oczy, nos, jednocześnie gładząc delikatnie tę martwą skórę (gładką, bo zastygłą w czasie). Bynajmniej nie chciał poznawać wampira, chciał go raczej... dotykać, zwyczajnie. Po chwili Oscar sięgnął ponad ramieniem wampira po butelkę wina, odkorkował ją. Pił tak zachłannie, iż wylał połowę na siebie. Potem, chyba nawet i słusznie, roześmiał się, wtulając twarz w szyję kochanka. Wypił więc tylko połowę butelki.
Mrowiło w skroniach.
Iskierki przed oczami!
- Iskierki - westchnął w końcu. - Dlaczego ich nie widzę w twoich oczach, co?
Śmierdziało alkoholem.
- Będziemy się kochać?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Mgliste Jezioro   

Powrót do góry Go down
 
Mgliste Jezioro
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
 Similar topics
-
» Zwykłe Jezioro
» Rozłożyste drzewo nad jeziorem
» Pomost, na północnym krańcu jeziora
» Jezioro
» Jezioro Zmian

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Upadli. :: Formalności i uprzejmości :: Archiwum-
Skocz do: