Homo homini monstrum.
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Chata zielarki

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Avenida Frachon

avatar

Liczba postów : 27
Join date : 20/07/2010
Age : 105
Skąd : Rubeltem(Belize) / Bagna w Fallentown

PisanieTemat: Re: Chata zielarki   Sro Sie 11, 2010 1:34 am

Zaniepokoiła się jego uległością. Usłyszała pierwsze trzy litery imienia francuskiego chłopca. Zwróciła też uwagę na to, że Renard powołał się na niejaką Mary. W głowie zielarki rozpoczął się wir myśli. Skojarzenie faktów zajęło jej nie więcej niż pół minuty. Wbrew stereotypom starzy ludzie są niezwykle inteligentni i spostrzegawczy. Potrafią odtwarzać zdarzenia w pamięci ze szczególną dokładnością.
- A więc ma na imię Mary?
Ton jej wypowiedzi mógł sugerować, iż pytanie dotyczyło dyskretnej kochanki, pięknej muzy albo czegoś ogromnie ponadprzeciętnego. Spojrzała na Renarda z nutką podejrzliwości. On nadal myślał o Vincencie. Czuła to. Patrzyła na niego, bez żadnego skrępowania. Tak jak babka patrzy na wnuka, albo matka na syna. Wzruszyła się. Tęsknota Wampira jest doprawdy pięknym zjawiskiem, a przy tym bardzo trudnym do zaobserwowania. Czerpała z tej chwili jak najwięcej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Renard Malęszewski

avatar

Liczba postów : 238
Join date : 21/07/2010

PisanieTemat: Re: Chata zielarki   Sro Sie 11, 2010 1:44 am

- I Oscar - odparł z westchnieniem. - Moje małe cudeńka - dodał z jawną kpiną w głosie.
To było wprost niebywałe! Renard mógł pochwalić się całkiem długim żywotem, bo wytrzymał na tej ziemi blisko tysiąc lat, a ona?... Zaledwie dziewięćdziesiąt! A i tak potrafiła wyciągnąć od niego dosłownie wszystko, każdy strzęp myśli umiała chwycić w swe powyginane reumatyzmem palce i przyglądnąć się mu z każdej strony. Może to dlatego, że była to kobieta niesamowita - nie za bardzo bronił się od przyjaźni z nią. Czy tam... znajomości. Słowo "przyjaźń" starło się o obecne czasy - nie znaczyło już praktycznie nic.
To nuda albo ekscentryzm. Jedno i drugie pasuje do pana Renarda wprost wybornie!
- Słudzy, którzy zabawiają się w panów, a ja im pozwalam, bo w swej głupocie nie mam siły. A raczej całą straciłem - powiedział gorzko, jakby nie słysząc nuty mistycyzmu w głosie Avenidy. Starał się, aby zabrzmiało to tak, jakby mruczał do siebie w napomnieniu.
Uśmiechnął się do staruszki na koniec, czując we wszystkich kościach i chrząstkach (i kłach naturalnie), że odrobinę przesadził z wyznaniami.
- Wybacz, nie powinienem zamęczać damy...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Avenida Frachon

avatar

Liczba postów : 27
Join date : 20/07/2010
Age : 105
Skąd : Rubeltem(Belize) / Bagna w Fallentown

PisanieTemat: Re: Chata zielarki   Sro Sie 11, 2010 2:14 am

Uśmiechnęła się do niego ciepło i nie mając co zrobić z rękami, zaplotła dłonie z tyłu głowy. Wyciągnęła nieco szyjny odcinek kręgosłupa ku górze i po chwili ziewnęła przeciągle, w ostatniej chwili zasłaniając usta ręką.
- Renardzie, wiesz, że jesteś u mnie zawsze mile widziany. - powiedziała Avenida rozłożywszy szeroko ręce w gościnnym geście. - Uwielbiam takich grzecznych i uprzejmych gości.
Staruszka wolnym krokiem podeszła do okna i spojrzała w niebo.
- Obawiam się jednak, że na ciebie już czas - dodała patrząc w księżyc. - Zbliża się pełnia, to czas kiedy bagna są oblegane przez miejscowych Wilkołaków. Wszyscy przedstawiciele tej rasy kierują się do Mglistego Jeziora. Za godzinę zaczną się wędrówki spowodowane tęsknotą za księżycem. Nie powinno cię tu wtedy być.
Skończyła i w zamyśleniu odeszła od okna. Ponownie spojrzała na swojego gościa
- Mam dla ciebie drobny upominek - powiedziała wyciągając zza palnika jeszcze jedną papierową torebkę. - Ostatnie dwadzieścia gram anyżu gwiazdkowego. Roczny, idealny.
Nie lubiła się z nim żegnać. Pocieszała się jednak myślą, że wracał. Prędzej czy później, ale zawsze wracał. Jeszcze raz spojrzała na niego z troską. Miała nadzieję, że Renard z pomocą jej naparu powalczy z Mary i Oscarem. To było jej ciche życzenie, na ten ponury, zdobiony skowytem wilków wieczór.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Renard Malęszewski

avatar

Liczba postów : 238
Join date : 21/07/2010

PisanieTemat: Re: Chata zielarki   Sro Sie 11, 2010 11:26 am

Anyżek gwiazdkowy - powtórzył bardzo wolno w myślach, myśl ta wręcz wżynała się w głowę, ślamazarnie tocząc się cierpieniem po falach mózgowych. Czyżby wszystkie istoty sprzysięgły się, aby zniszczyć wampira?
W tym momencie poczuł skurcz całego ciała - żądał pożywienia.
Przyjął z namaszczeniem i słowami "Zaopiekuję się nim należycie" woreczek Badian Sternanis.
-
Och, no tak... wyganiasz mnie znowu - odparł pogodnie, choć w tej pogodzie zabrzmiała sucha błyskawica goryczy. - Cóż ja mam robić, aby pobyć z tobą dłużej, moja słodka Avenido?
Pokłonił się jej, uchylił kapelusza i złożył kurtuazyjny pocałunek na jej naznaczonym kolorami zaawansowanej starości grzbiecie dłoni - w końcu był polskim arystokratą! Nawet jeśli nie do końca udało mu się wygrać trzy pierwsze procesy, a podczas czwartego słono zapłacił sędziom jego fanaberii.
- A więc: dziękuję ci, kochana, za twe cenne usta, za twe wspaniałomyślne uszy i umiejętne dłonie, które jak zwykle uratują bezmyślnego wampira od egzekucyj losu. A więc au revoir, ma chere!
Pożegnawszy się swoim odwiecznym sposobem, pan Renard jeszcze raz uchylił kapelusza i wyszedł z chatki. Niestety nie wyszło to tak, jak chciał - ach, te niskie sufity i wysokie progi!


Ostatnio zmieniony przez Renard Malęszewski dnia Czw Wrz 02, 2010 2:18 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Avenida Frachon

avatar

Liczba postów : 27
Join date : 20/07/2010
Age : 105
Skąd : Rubeltem(Belize) / Bagna w Fallentown

PisanieTemat: Re: Chata zielarki   Sro Sie 11, 2010 4:26 pm

W takich chwilach jak ta, Avenida miała ochotę złożyć Renardowi propozycję, by z nią zamieszkał. Ten wiekowy Wampir wprowadzał w jej monotonne życie promyk szczerej, bezinteresownej radości. W banalnie prosty sposób, ją uszczęśliwiał. Sprawiał, że czuła się potrzebna.
Zatrzymała się w progu drzwi, przytrzymując się futryny i obserwowała jak Książę oddala się z gracją w kierunku miasta. Po kilku sekundach jego sylwetka zniknęła wśród mroku i cieni drzew. Spojrzała na księżyc, by upewnić się, że Wampir jest jeszcze o tej porze bezpieczny. Gdy uzmysłowiła sobie, że do sezonowej zadymy w lesie pozostało jeszcze około trzech godzin, objęła się ciasno rękoma, tworząc imitację ciepła i wróciła do wnętrza chatki, by w samotności wypić zdrowie Renarda...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kiki Hughes
Admin
avatar

Liczba postów : 96
Join date : 16/07/2010

PisanieTemat: Re: Chata zielarki   Sro Sie 11, 2010 8:24 pm

Kiki przedzierał się boso przez gęstwiny (cały obłocony, co by na to mama powiedziała), w jednej ręce ściskał parę rozklapanych trampek, w drugiej paczuszkę ciasteczek owiniętych starannie w brązowy papier. Stąpał delikatnie, jakby bal się, ze źdźbła trawy, to żywe stworzonka z kruchymi kośćmi. Dzień był zimny, stalowoszary, jego ulubiony rodzaj dnia - wziął głęboki wdech i wydech przez usta - powietrze było pyszne, ostre delikatnie łaskotało płuca i zostawiało słodki, korzenny posmak na czubku języka. Kilka razy zatrzymywał się, żeby nabazgrać coś niestarannie w swoim notatniku, przejechać palcami po korze drzew, albo poskakać radośnie w kałuży.
Kiedy doszedł na miejsce rozejrzał się uważnie do okola z szeroko otwartymi oczami - wydawało mu się ze przypadkiem zawitał na plan baśniowego filmu i wcale nie zdziwiłby się, gdyby na gałęzi pobliskiego dębu szczerzył się do niego kot, albo gdyby zza krzaków wyskoczył wilk w meloniku i pogniecionych spodniach od garnituru.
Zapukał do drzwi, puk puk, z małym entuzjazmem. Z góry znal odpowiedz staruszki, gdyby on mieszkał w miejscu, gdzie wieczorem przechadzają się leśne nimfy, nie zamieniłby go na ciasne pokoiki i na wpół zjedzone przez mole, zapadnięte fotele Holly House, nigdy, nawet za największą górę złota.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://upadli.forumpl.net
Avenida Frachon

avatar

Liczba postów : 27
Join date : 20/07/2010
Age : 105
Skąd : Rubeltem(Belize) / Bagna w Fallentown

PisanieTemat: Re: Chata zielarki   Sro Sie 11, 2010 9:37 pm

Avenida właśnie rozpoczęła trzeci etap suszenia eukomii wiązowatej, gdy usłyszała ciche odgłosy, jakby ktoś od zewnątrz uderzał w ścianę chatki. Odłożyła liście krzewu na blat stolika, wytrzepała ręce z drobinek suszu i powoli podeszła do materiału, który wisiał w wejściu do chatki. Odchyliła go lewą dłonią, zaś palce prawej zacisnęła na swoim małym sekatorze, który jeszcze przed chwilą kołysał się na wysokości jej kolan.
- Zapukałeś? - zapytała zdziwiona, widząc przed sobą młodego chłopca, o przeraźliwie zabiedzonej twarzy. - Tutaj nigdy nikt nie puka.
Spojrzała na jego przekrwione oczy, zapuchnięty nos, bose, brudne stopu oraz dłonie w których trzymał obuwie i jakieś małe zawiniątko. Była pewna, że pierwszy raz widzi tego młodzieńca. Pod wpływem bijącej z jego oczu uczciwości, zdecydowała się wpuścić go do środka. Nie zasłoniła kotary w drzwiach, by do pomieszczenia wpadało więcej słońca. Zatrzymał się zaledwie pół metra za drzwiami. Podeszła do niego na stosunkowo bliską odległość, niezamierzenie zgrzytnęła dwa razy szczęką i spojrzała w jego zielonkawe oczy.
- Dziecko drogie - zwróciła się do niego, ze szczególną troską w głosie. - Co cię do mnie sprowadza?


Ostatnio zmieniony przez Avenida Frachon dnia Nie Sie 15, 2010 1:30 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kiki Hughes
Admin
avatar

Liczba postów : 96
Join date : 16/07/2010

PisanieTemat: Re: Chata zielarki   Sro Sie 11, 2010 10:31 pm

Spojrzenie staruszki bardzo go nie onieśmieliło, przyglądała mu się badawczo jak rzadkiemu okazowi żuczka w szklanej gablotce.
- Cześć - powiedział cichutko, przeszedł przez próg i rozejrzał się ukradkiem po chatce przestępując z nogi na nogę. Wygląda na to, ze trafił do chatki czarownicy jednak, bogu dzięki, nie wyglądała drapieżnie - Przychodzę z domu dla emerytów Holly House, mama przysyła ciasteczka z dżemem - podał jej paczuszkę z najniewinniejszym uśmiechem, na jaki było go stać, katem oka szukając miotły i czarnego kota.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://upadli.forumpl.net
Avenida Frachon

avatar

Liczba postów : 27
Join date : 20/07/2010
Age : 105
Skąd : Rubeltem(Belize) / Bagna w Fallentown

PisanieTemat: Re: Chata zielarki   Sro Sie 11, 2010 10:48 pm

Avenida chwyciła drżącymi z przepracowania rękoma kulinarny podarek i zaczęła uważnie śledzić wzrok młodzieńca. Słysząc hasło "dom dla emerytów" znacznie się zaniepokoiła. Nie spodobał jej się fakt, iż chłopiec tak bezceremonialnie analizuje stan jej posiadania.
- Przyszedłeś sprawdzić jak sobie radzę - wyrzekła chłodno, po czym podeszła do stolika, odłożyła po prawej stronie blatu ciasteczka i wzięła do ręki już prawie zasuszone listki. - Ależ, oczywiście. Nie krępuj się, badaj. Nie mam nic do ukrycia.
Chciała wrócić do kontynuacji pracy, jaką rozpoczęła przed pojawieniem się gościa, ale drgające palce skutecznie jej to uniemożliwiły. Żeby nie zniszczyć delikatnych listków, zostawiła wszystko w spokoju i wsparła się dłońmi o kolana, charakterystycznie się przy tym kuląc. Spuściła głowę i zaczęła nią powoli kręcić na boki.
- Proszę - powiedziała po chwili. - Mów, chłopcze.
Obróciła się w jego stronę i nadal lekko się garbiąc, złączyła ręce z tyłu pleców, gotowa na krytykę warunków, w jakich żyła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kiki Hughes
Admin
avatar

Liczba postów : 96
Join date : 16/07/2010

PisanieTemat: Re: Chata zielarki   Sro Sie 11, 2010 11:07 pm

- Nie, nie, nie - przeraził się jej chłodnym tonem i tym, że mógł ja urazić - Ma pani śliczny... domek - ach, niepotrzebna pauza - Mama pomyślała tylko, ze może być pani zimno i niewygodnie - tutaj mimowolnie rzucił szybko okiem na szpary przy oknach i suficie - w źle dni i że wolałby pani mieszkać razem z innymi ludźmi... w swoim wieku - wykrztusił w końcu, z każdym słowem nabierał odrobiny koloru, tak że pod koniec swojego nieudanego przemówienia wyglądał jak przekwitająca piwonia. - A ciasteczka są domowej roboty... - wymamrotał.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://upadli.forumpl.net
Avenida Frachon

avatar

Liczba postów : 27
Join date : 20/07/2010
Age : 105
Skąd : Rubeltem(Belize) / Bagna w Fallentown

PisanieTemat: Re: Chata zielarki   Sro Sie 11, 2010 11:19 pm

Ach, za ciastka serdecznie dziękuję - zreflektowała się szybko, czując, że niemiło obeszła się ze swoim gościem, czego nie miała w zwyczaju. - Muszę cię zmartwić, mój drogi. Wątpię aby ktoś chciał mieszkać pod jednym dachem z leciwą zielarką. Ludzie mają tyle wspólnego z ziołami, ile kosmita z pentagramem.
Zręcznie przedarła brązowy papier i wyciągnęła wypieki w stronę... No właśnie, w czyją stronę?
- Jak masz na imię, mody człowieku? - zapytała cofając na chwilę rękę z ciastkami.
Na jej twarz znów wstąpiła troska. Ten chłopiec miał tak przeraźliwie wystające kości policzkowe, że aż coś ściskało ją za serce. Te smakołyki z dżemem były zdecydowanie bardziej potrzebne jemu, niż jej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kiki Hughes
Admin
avatar

Liczba postów : 96
Join date : 16/07/2010

PisanieTemat: Re: Chata zielarki   Czw Sie 12, 2010 4:11 pm

- Kiki - powiedział chrupiąc ciasteczko i rozsypując wszędzie okruszki - nie mamy ziół, ale pod oknem w salonie rosną słoneczniki - uśmiechnął się sam do siebie, piękne żółte słoneczniki, zawsze radosne i jeśli patrzyło się na nie wystarczająco długo w słoneczny dzień, dostawało się takiego przyjemnego bólu głowy z nadmiaru piękna - mogłyby się pani spodobać.
Przestąpił nerwowo z nogi na nogę.
- Co to takiego robi zielarka, czy to znaczy ze jest pani... leśna wróżką?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://upadli.forumpl.net
Avenida Frachon

avatar

Liczba postów : 27
Join date : 20/07/2010
Age : 105
Skąd : Rubeltem(Belize) / Bagna w Fallentown

PisanieTemat: Re: Chata zielarki   Czw Sie 12, 2010 5:31 pm

- Różnie mnie nazywają - odpowiedziała staruszka nieco się rozpogadzając. - Zadaniem zielarzy jest hodowla, uprawa, a w kolejnych etapach suszenie, przechowywanie i pakowanie roślin leczniczych. To piękna praca. Wymaga ode mnie wiele zaangażowania i umiejętności. Zielarz musi również zgłębić ogromną wiedzę.
Opowiadała z zapartym tchem o swoim zawodzie. Mogłaby powiedzieć jeszcze bardzo, bardzo wiele, ale dla młodego człowieka takie nauki bywały zazwyczaj nużące.
- Słoneczniki - wyszeptała po chwili. - Za bagnami mam dwu-arową uprawę słoneczników. Są tam słoneczniki wierzbolistne, jaskrawe, dziesięciopłatkowe, ogórkolistne a także genetycznie zmodyfikowane, o niebieskich płatkach. Te ostatnie nazywam niebiestnikami. Sam powiedz, mój drogi, czy mogłabym je pozostawić na pastwę losu?
Avenida westchnęła na samą myśl, że jej ukochane rośliny mogłyby zostać opuszczone przez swoją matkę. Były dla niej najważniejsze. Nie potrafiłaby się z nimi tak po prostu rozstać. Głownie dlatego nie odwiedzała miasta. Musiała zadbać o swoje zielone dzieci, tak aby niczego im nie brakowało. Przecież, nie potrafiłyby się rozwijać bez matczynej miłości.
- Kiki, wydaje mi się, że nie porozmawiasz ze mną na temat domu spokojnej starości - powiedziała, po czym również poczęstowała się ciastkiem. - Nie wyobrażam sobie, abym mogła gdziekolwiek indziej wieść bardziej bezstresowe i przyjemne życie. Spójrz tylko za okno i sam się przekonaj.
Podeszła w stronę nieoszklonej ramy, zagarniając go ramieniem, ale nie dotknęła chłopca. Samodzielnie szedł krok przed nią.
- Widzisz tę zieleń wód? - zapytała z pasją. - Te przepiękne rośliny o znamienitych kształtach i kolorach? Czujesz tę leśną woń? Słyszysz odgłosy natury? To jest raj, Kiki. To właśnie jest raj.
Odsunęła się, by zrobić mu miejsce. Zrobił tylko jeden krok do przodu, więc oddaliła się jeszcze bardziej, by go nie krępować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kiki Hughes
Admin
avatar

Liczba postów : 96
Join date : 16/07/2010

PisanieTemat: Re: Chata zielarki   Pon Sie 16, 2010 3:28 am

Kiki nie wyglądał na znużonego, pani Avenido, wręcz przeciwnie, jego oczy zrobiły się wielkie jak spodeczki do mleka, a policzki czerwone jak w gorączce. Cala swoja sile woli i energie zużywał na utrzymanie swoich nóg w pozycji prostej, stojącej - gdyby mógł zacząłby podskakiwać w gore i w dol, jak piłeczka, ale nie wypadało mu przy damie...
- Slonecznikiiiii - pisnął - mogę zobaczyć, mogę zobaczyć? Słoneczniki są moje ulubione, żółte i jaskrawe i wielkie. Nie lubię róży, ani orchidei, ani tulipanów, są za piękne, tylko słoneczniki. Wielkie i żółte. Żółty to mój ulubiony kolor. Gdyby słoneczniki umiałyby mówić, bylibyśmy przyjaciółmi. - zdał sobie sprawę, ze mówi dużo i bezsensu, co zdarzało mu się często, kiedy był podekscytowany, albo bez żadnego konkretnego powodu. Poczęstował się następnym ciasteczkiem, żeby zająć czymś usta. Wysłuchał pani Wróżki w ciszy od czasu do czasu kiwając gorliwie głową, aż serduszko wypełniło mu się po brzegi i w kąciku oka zakręciła się łezka.
- Raj - potwierdził - Niech się pani nie boi, powiem mamie, ze zna pani groźne zaklęcia i nie ma tutaj po co przychodzić. A o raju nie powiem nikomu - położył rękę na sercu ze śmiertelnie poważna mina - nie pozwolę, żeby ktoś skrzywdził pani słoneczniki!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://upadli.forumpl.net
Avenida Frachon

avatar

Liczba postów : 27
Join date : 20/07/2010
Age : 105
Skąd : Rubeltem(Belize) / Bagna w Fallentown

PisanieTemat: Re: Chata zielarki   Pon Sie 16, 2010 12:11 pm

Avenida z czułością patrzyła na twarz chłopca, na której malowały się tysiące odmiennych uczuć. Widząc jego zaszklone oczy, sama znacznie się wzruszyła. Prośbą o zobaczenie plantacji słoneczników, absolutnie podbił jej serce.
- Chodź, Kiki - powiedziała niemal wybiegając z chatki. - Moje słoneczniki są bardzo przyjazne. A niebiestniki sprawiają wrażenie, jakby witały się swoimi delikatnymi płatkami z każdym, kto je ogląda.
Co jakiś czas oglądała się na młodzieńca, który był tak rozentuzjazmowany, iż w ogóle nie zważał na głębokie kałuże. Woda strumieniami rozbryzgiwała się na sąsiednie działki, na które chłopiec patrzył maślanymi oczami.
- Tutaj rośnie czyściec lekarski - tłumaczyła z pasją, wymachując rękoma na wszystkie strony. - Dalej jest grządka obsadzona farbownikiem lekarski. A ta duża roślina z żółtym kwiatostanem to dziewanna wielkokwiatowa. W oddali jest kępka jeżówek wąskolistnych. Jakbyśmy poszli tą ścieżką w lewa, zobaczyłbyś krokosz barwierski.
Wszystko to wypowiedziała na jednym wydechu, stąd też wypowiadając ostatnią nazwę rośliny, Avenida się zapowietrzyła, kolokwialnie mówiąc. Z radością patrzyła na przyjazne błyski w oczach chłopca. Cały dystans jaki ich dzielił w momencie pojawienia się Kikiego w chatce staruszki, został przełamany.
- Och - zawołała widząc kuklik zwisły, który oddalił się znacząco od tyczki, na skutek zerwania sznurka. - Rozejrzyj się Kiki, ja to tylko poprawię. Jeśli chcesz możesz nazrywać kwiatów mamie. Rosną na końcu tej odchodzącej w lewo ścieżki.
Podeszła zaaferowana do kuklika i zaczęła zabawę z białym sznureczkiem, wcześniej wbijając patyk mocniej w ziemię. Fundamenty są bowiem podstawą każdej uprawy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kiki Hughes
Admin
avatar

Liczba postów : 96
Join date : 16/07/2010

PisanieTemat: Re: Chata zielarki   Wto Sie 17, 2010 9:37 pm

- Bukiet... dla mamy... - mruknął pod nosem nagle nachmurzony, ale podreptał posłusznie wzdłuż ścieżki i zniknął w zieleni. Po chwili wyłonił się z krzaków po drugiej stronie ogrodu z niewniebowzięta mina, listkami we włosach i skromna wiązką polnych jaskrów. - Proszę, dla pani - wyciągnął rękę ku staruszce - nie są takie piękne, jak niebiestniki, ale są żółte, a niebieski - pochylił się lekko i zaczął mówić szeptem, rozglądając się uważnie do okola, jak gdyby bal się, ze niebiestniki zwrócą ku niemu swoje główki i rzuca na niego złe zaklęcie - niebieski to kolor smutku. A mama nie lubi kwiatów - dodał grzebiąc palcem w ziemi.


Ostatnio zmieniony przez Kiki Hughes dnia Czw Sie 19, 2010 2:11 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://upadli.forumpl.net
Avenida Frachon

avatar

Liczba postów : 27
Join date : 20/07/2010
Age : 105
Skąd : Rubeltem(Belize) / Bagna w Fallentown

PisanieTemat: Re: Chata zielarki   Sro Sie 18, 2010 12:12 pm

Avenida od jakiegoś czasu stała na ścieżce, czekając na młodzieńca. Przewiązanie roślinki na nowo sznurkiem, zajęło jej bowiem tylko kilka sekund. Przez moment zawahała się, czy wysłanie Kikiego samego w głąb bagien było dobrym pomysłem. Wody otaczające jej uprawy były zdradzieckie. Wystarczyłoby, aby chłopiec zboczył ze ścieżki i tragedia gotowa. Gdy zobaczyła ciemną czuprynę przyozdobioną listkami, wyłaniającą się zza wschodnich krzewów, rozradowało się jej serce. Stan ten pogłębił się, gdy Kiki wręczył jej bukiecik jaskrów. Avenida chwyciła je z uśmiechem, przybliżając do twarzy na tak bliską odległość, że żółte płatki delikatnie pogładziły jej pomarszczony nos. Nie rozumiała jak kobieta, mogła nie czerpać radości z takiego uczucia.
- A więc znalazłeś już niebiestniki? - zapytała staruszka, oddalając nieznacznie wiązkę kwiatów od ust. - A może zobaczyłeś je jedynie w swojej wyobraźni, Kiki?
Nie czekając na odpowiedź, skierowała się do właściwego celu ich wyprawy. Do miejsca, w którym rosły słoneczniki zostało nie więcej niż dwie minuty pieszego marszu. Po chwili coś jakby ją tknęło. Obróciła głowę w stronę podążającego za nią młodzieńca. Spojrzała wnikliwie na jego otwarte dłonie.
- Co się stało z twoimi trampkami? - zapytała, nie zatrzymując się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kiki Hughes
Admin
avatar

Liczba postów : 96
Join date : 16/07/2010

PisanieTemat: Re: Chata zielarki   Wto Sie 24, 2010 12:40 pm

- Nie musiałem ich widzieć, ja wiem - wyszeptał gorączkowo, niebiestniki to podstępne roślinki, słyszą ich z daleka! - Niebieski to okropny kolor, niebo jest niebieskie bo nic w nim nie ma i morze jest niebieskie, bo pochłonęło tylu ludzi, to jest kolor smutku i rozpaczy - wyjaśnił dreptając za nią skulony, i rozglądając się podejrzliwie na boki, wypatrywał łebków żadnych zemsty niebiestników obserwujących ich z pomiędzy krzewów - A żółty to kolor słońca i piskląt i życia i lemoniady w gorący dzień.
- Trampki nie są mi potrzebne - odparł wymijająco - lubię chodzić boso, najbardziej bo żwirze, ale mama zabrania, bo kiedyś nadepnąłem na duży kawałek szklą i musiałem rozciąć sobie stopę, żeby go wyjąć. Mam jeszcze ten kawałek, wkleiłem go tutaj - przystanął i wyciągnął z kieszeni rozpadający się notatniczek, poplamiony krwią, atramentem i sokiem malinowym, rzecz jasna, jego ulubionym - do pamiętnika, mam w nim wszystko i chciałbym... chciałbym zasuszyć w nim kilka kwiatków z pani ogrodu... - powiedział zawstydzony i spuścił wzrok - wiem, ze bardzo je to boli, ale są takie piękne i chciałbym je mieć zawsze przy sobie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://upadli.forumpl.net
Avenida Frachon

avatar

Liczba postów : 27
Join date : 20/07/2010
Age : 105
Skąd : Rubeltem(Belize) / Bagna w Fallentown

PisanieTemat: Re: Chata zielarki   Wto Sie 24, 2010 6:50 pm

Avenida krótką chwilę przyjrzała się szkiełku i śladom krwi, widniejącym na papierze. Nie zwolniła jednam marszu. Sama stęskniła się za słonecznikami i chciała je jak najszybciej zobaczyć. Była jednak pełna obaw, czy chłopiec aby nie zachowa się niewłaściwie względem niebiestników. Już przed bezpośrednim kontaktem z tymi roślinami miał wyrobioną o nich własną, mogłoby się wydawać niepodważalną opinię.
- Zasuszyć kwiaty w notatniku? - zdziwiła się, gdy Kiki zdradził swoje malutkie marzenie. - Jeśli tylko chcesz, nie widzę problemu. Musisz jednak skonsultować ze mną, które roślinki chcesz umieścić w swoim... zbiorze. Część ziół leczniczych zawiera w sobie niebezpieczne toksyny. Nie powinny być one wykorzystywane przez osoby, które nie mają informacji na temat ich właściwej pielęgnacji i metod suszenia. To może być niebezpieczne.
Kiki ze zrozumieniem kiwał głową, ale wydawał się bardziej zafascynowany istnieniem trujących roślin, aniżeli tych całkowicie bezpiecznych. Avenida uśmiechnęła się promiennie na widok żółtych główek wyłaniających się zza zakrętu. Nabrała dwa głębokie oddechy i złożyła dłonie z zadowoleniem. Ani śladu dzików.
- Jesteśmy na miejscu, Kiki!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kiki Hughes
Admin
avatar

Liczba postów : 96
Join date : 16/07/2010

PisanieTemat: Re: Chata zielarki   Czw Wrz 02, 2010 9:38 pm

- Oooooo... - wypadło mu z ust i wiele innych samogłosek zachwytu, których nie warto tutaj przytaczać, obszedł słoneczniki z każdej strony, obejrzał je od dołu, od góry, prawa lewa i pod skosem, zanotował coś w notatniku (zaczątki wiersza o człowieku, który jadał i pil tylko żółte rzeczy i jakiś niezidentyfikowany bazgrol, bo Kiki to wielce utalentowane dziecko) a potem otarł policzek o ich płatki, jak łaszący się kotek. - Miłe! To fajne życie... tak cały czas patrzeć w słońce... - w tym momencie on również spojrzał w niebo i z przerażenia niemal upuścił swój notatniczek w błoto - słońce, nisko, popołudnie, mama, obiad - wykrzyknal niezrozumiale i już nie go nie było, puścił się pędem przez ogród, przypomniał sobie, ze się nie pożegnał, zawrócił i dał staruszce wielkiego, soczystego buziaka w policzek, prawie zwalając ja przy tym z nóg - do widzenia, proszę pani! Jest pani piękniejsza niż słoneczniki!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://upadli.forumpl.net
Avenida Frachon

avatar

Liczba postów : 27
Join date : 20/07/2010
Age : 105
Skąd : Rubeltem(Belize) / Bagna w Fallentown

PisanieTemat: Re: Chata zielarki   Czw Wrz 02, 2010 9:55 pm

Pojawiał się, znikał i znów pojawiał. Staruszka obserwowała jego młodzieńczy entuzjazm z serdecznym uśmiechem. Gdy się z nią pożegnał, była pewna, że to już koniec tego niezwykłego spotkania. Nawet nie zdążyła otworzyć ust, by podziękować młodzieńcowi za wizytę i wszystkie ciepłe słowa. Kiki pobiegł przez bagna, rozchlapując wodę na grunt pobliskich działek.
- Młodzi - szepnęła do słoneczników zielarka. - Poczekałby chwilkę, a dostałby któregoś z was, moje piękne.
Przesunęła palcami po łodydze jednej z setki słonecznych roślin i udała się kilka kroków dalej do grupki ciasno rosnących niebiestników.
- Ale to wy jesteście te najpiękniejsze, najmagiczniejsze, prawda? - zanuciła z czułością staruszka.
Delikatnie gładziła błękitne, nierozwinięte jeszcze płatki kwiatu. To popołudnie mogła zarezerwować dla swoich zieleninek... i tylko dla nich!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Chata zielarki   

Powrót do góry Go down
 
Chata zielarki
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Serce zakazanego lasu
» Chata szalonego szamana
» Tymczasowa "Chata Wróżki"
» Wrzeszcząca Chata
» Chata Druida

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Upadli. :: Formalności i uprzejmości :: Archiwum-
Skocz do: