Homo homini monstrum.
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Księgarnia pana Malęszewskiego.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość
Claudia Eleonora Requel

avatar

Liczba postów : 220
Join date : 19/07/2010

PisanieTemat: Re: Księgarnia pana Malęszewskiego.   Wto Sie 17, 2010 11:36 pm

- Gdybym mogła to kupiłabym wszystkie! - Uśmiechnęła się. - Ale, że ja się szybko nudzę to zapewne zmarnowały by się u mnie więc lepiej, że znajdują się u ciebie, a ja co jakiś czas kupie jakąś.
Zamyśliła się przez chwilę przygryzając dolną wargę.
- Chyba wezmę po Rosyjsku. A... - zawahała się. - Nie posiadasz może po Francusku?
Spojrzała niepewnie na wampira oceniając jego reakcję i ukrywając nagłą myśl jaka przyszła jej do głowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Renard Malęszewski

avatar

Liczba postów : 238
Join date : 21/07/2010

PisanieTemat: Re: Księgarnia pana Malęszewskiego.   Wto Sie 17, 2010 11:49 pm

Ni drgnął. Ból w nodze pomógł zatuszować poruszenie.
- Sprawdzę - powiedział po prostu i sztywnym krokiem pomaszerował wręcz między półki.
Długo nie wychodził.
- Być może będzie, jednakże jest zniszczone. - Spojrzał na nią, wychodząc zza regałów, trzymając w dłoniach poszarpane, poplamione atramentem dzieło. - Nie sądzę, byś była nim zainteresowana...
Może chodzi po prostu o zapłatę? Kobiety dużo mówiły o pieniądzach i kosztownościach...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Claudia Eleonora Requel

avatar

Liczba postów : 220
Join date : 19/07/2010

PisanieTemat: Re: Księgarnia pana Malęszewskiego.   Wto Sie 17, 2010 11:55 pm

- Wezmę ją i jeszcze wydanie rosyjskie. - Uśmiechnęła się do znaleziska, a zaraz potem do Renarda.
- Wybacz, że zapytam. - odezwała się po chwili. - Ale co stało ci się w nogę?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Renard Malęszewski

avatar

Liczba postów : 238
Join date : 21/07/2010

PisanieTemat: Re: Księgarnia pana Malęszewskiego.   Sro Sie 18, 2010 12:06 am

- Pozwól, iż zapakuję w papierową torbę. - Uśmiechnął się do niej czarująco. - Co prawda praktyczny sposób, jednakże bardzo nieestetyczny. Gdybym tylko potrafił, wymalowałbym całą pięknotę świata na nich, a tak... mogę tylko zaoferować ci zwykłe, smutne papierowe torby.
Podał książki Claudii, po czym zniknął za kontuarem, wyciągając spod deski kluczyk. Jeszcze chwila krzątaniny i na pulpicie leżała czarna kasetka. Chwycił ją, a trzymając oburącz, podał jej.
Pytanie o przyczynę bólu - zignorował. Nie miał innego wyjścia - tak właśnie się tłumaczył.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Claudia Eleonora Requel

avatar

Liczba postów : 220
Join date : 19/07/2010

PisanieTemat: Re: Księgarnia pana Malęszewskiego.   Sro Sie 18, 2010 12:18 am

- Wierz mi, nie opakowanie się liczy, a zawartość, choć nie przeczę, że piękno powinno być pakowane w piękno. - Uśmiechnęła się.
Rozejrzała się jeszcze po księgarni, gdy nagle zobaczyła czarne pudełko, które jej wręcza. Spojrzała na niego niepewnie, a potem ponownie na pudełko i w końcu dotarło do niej co to jest. Odebrała delikatnie podawaną rzecz i zajrzała do środka.
- Och, Renardzie...- szepnęła z zachwytem - Są przepiękne! Skąd ty je wziąłeś? W całym mieście nie widziałam podobnych...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Renard Malęszewski

avatar

Liczba postów : 238
Join date : 21/07/2010

PisanieTemat: Re: Księgarnia pana Malęszewskiego.   Sro Sie 18, 2010 12:52 am

Machnął dłonią lekceważąco, choć było widać, iż jest dumny.
- Pochodzą z mojej skromnej kolekcji - powiedział tylko, tajemniczo się uśmiechając. - Nic specjalnego, może to się wydać banałem, jednak wszystkie blakną przy twojej urodzie, moja urocza Claudio. To najczystsza prawda... Popatrz, ten tutaj właśnie zawstydził się, gdyś się uśmiechnęła i już nie odbija wszystkich refleksów, a tylko część.
Wyszedł zza kontuaru, przyglądając się jej.
- Czy jest jeszcze coś, co mógłbym dla ciebie zrobić? - zapytał ostrożnie. - Mogę zaproponować także kawy bądź herbaty. Oscar uwielbia herbatniki z miodem, więc jeszcze podobną słodyczą mógłbym cię poczęstować.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Claudia Eleonora Requel

avatar

Liczba postów : 220
Join date : 19/07/2010

PisanieTemat: Re: Księgarnia pana Malęszewskiego.   Sro Sie 18, 2010 12:58 am

Biła się z myślami patrząc to na klejnoty, a to na Renarda. Zabębniła palcami o pudełko i spojrzała wampirowi w oczy.
- Jest jeszcze jedna sprawa... Dziękuję za kawę, czy herbatę, ale chciałabym usiąść i z tobą porozmawiać... Jeżeli nie masz czasu to wiedz, że zajmę ci tylko chwilę, ale powinieneś wiedzieć...
Chwilę?! Chwilę to będzie trwała śmierć jej ludzkiego ciała jak mu to powie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Renard Malęszewski

avatar

Liczba postów : 238
Join date : 21/07/2010

PisanieTemat: Re: Księgarnia pana Malęszewskiego.   Sro Sie 18, 2010 1:00 am

- Kochana, dla ciebie zawsze mam czas (no, może wyłączając słoneczne dni). Usiądźmy... może tutaj? - Wskazał dłonią rząd wysłużonych foteli pod brudnymi oknami. - Wystarczająco wygodnie?
Czuł. Czuł, że coś się stało, jednak nie dawał się opanować złym przeczuciom. To by było takie - ludzkie.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Claudia Eleonora Requel

avatar

Liczba postów : 220
Join date : 19/07/2010

PisanieTemat: Re: Księgarnia pana Malęszewskiego.   Sro Sie 18, 2010 1:09 am

- Doskonałe. - Uśmiechnęła się i podeszła do jednego z nich.
Usiadła w wygodnym fotelu i założyła nogę na nogę.
Królestwo za papierosa!
Poczekała aż wampir usiądzie, zebrała się w sobie i spojrzała na niego poważnie.
- Wydarzył się pewien wypadek... - zaczęła. - Nie do końca wiem z czyjej winy.
Łgarstwo. Doskonale wiedziała, że z jej. Powinna go lepiej pilnować.
- Vincent... - Zamknęła na chwilę oczy. Nie chciało jej przejść przez gardło to co za chwilę miała powiedzieć. - Vincent został zaatakowany przez wampira.
Czuła jak mimowolnie wszystkie jej mięśnie się napinają, a instynkt powoli szykuje się do obrony.
Renard jednak siedział bez ruchu więc dodała bardzo szybko mając nadzieję, że załagodzi nieco ten cios:
- Nic mu jednak nie jest! Doszedł do siebie i ma się dobrze. Chciałam jednak, żebyś wiedział...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Renard Malęszewski

avatar

Liczba postów : 238
Join date : 21/07/2010

PisanieTemat: Re: Księgarnia pana Malęszewskiego.   Sro Sie 18, 2010 11:34 am

Renard patrzył na Claudię niewzruszony. Ba!, można by rzec nawet, iż dokładnie w ten sam sposób, kiedy proponował jej herbatkę i ciasteczko. To jednak nie byłaby stuprocentowa prawda, bo wyraz jego oczu zmienił się diametralnie po słowie "wypadek", a nabrał całkiem nietypowego dla wampira wyrazu po "Vincent".
Zacisnął boleśnie kły.
Pomylił się.
Nie wiedział, co było pierwsze - wściekłość z powodu Vincenta, wściekłość na Claudię, wściekłość na to miasto czy w końcu wściekłość na siebie. Miał tyle lat... nie powinien się już mylić.
Położył dłoń na drewnianym podłokietniku fotela. Zacisnął pięść, a w jego oczach rodziła się iście wampirza furia. Wargi zadrżały, jednak Claudia (na szczęście) nie mogła tego zobaczyć.
- Chciałaś, żebym wiedział... - powtórzył jej ostatnie zdanie, dając sobie czas na ochłonięcie i zaciskając kły do bólu, ból nogi pomagał poskromić gniew. Nie był dumny, o nie. - Co... - przełknął kilka słów, były nieodpowiednie - to za wampir? - dokończył w końcu. Z wielkim trudem wykrztusił najmniej ważne pytanie. Znał na nie odpowiedź.
Jego dłoń zaczęła niebezpiecznie drżeć, nie spuszczał (teraz tak strasznego!) wzroku z Claudii. Po chwili trzymał w tej samej dłoni połowę podłokietnika, z jego jednej strony wystawały drzazgi niczym rozerwana tkanka ludzkiego ciała. Spojrzał na ten element zdezorientowany.
- Och, cóż za tandeta... - westchnął tylko, kładąc zbyt energicznie drewno na stoliczku. Przewróciło się z suchym trzaskiem, rozłupane na pół.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Claudia Eleonora Requel

avatar

Liczba postów : 220
Join date : 19/07/2010

PisanieTemat: Re: Księgarnia pana Malęszewskiego.   Sro Sie 18, 2010 8:20 pm

Nie spuszczała z niego oczu. Gdy usłyszała suchy trzask drewna zmrużyła je tylko lekko. Wzięła głęboki oddech, ale tak, żeby wampir tego nie widział. Nie było to jednak przygotowanie do dalszego monologu, a uspokojenie zmysłów, które nakazywały jej atak lub obronę w tej właśnie chwili. W normalnych okolicznościach byłaby już pewnie daleko obserwując napastnika z bezpiecznej pozycji lub właśnie sama by atakowała. Siedziała jednak, jak mogło się zdawać spokojnie.
- Nie wiem kim był, ale wiem, że już na pewno go nie ma. - odpowiedziała. - Wiem również, że nie był to zwykły wampir ponieważ substancja, którą wypił wcześniej Vincent nie zrobiła na nim wielkiego wrażenia, a to zwykle się nie zdarza. Ethan tworzy niezawodne mieszanki.
Obserwowała mężczyznę czując, że jest już jej wszystko jedno. Nawet nie chciała się tłumaczyć, nie widziała sensu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Renard Malęszewski

avatar

Liczba postów : 238
Join date : 21/07/2010

PisanieTemat: Re: Księgarnia pana Malęszewskiego.   Sro Sie 18, 2010 9:06 pm

Etan, mieszanki, zmutowany wampir, Vincent ranny - Renard zamknął oczy (a miał ochotę zakryć twarz dłońmi), wziął kilka oddechów w celach czysto relaksacyjnych. Momentalnie otworzył powieki. Była w nich ta sama furia.
Wampir rzadko nie wiedział, co powinien powiedzieć - w tym przypadku nie miał pojęcia. Czekał być może na coś jak olśnienie, ponieważ tylko siedział z całkiem osobliwą miną i spoglądał na Claudię uprzejmie zdziwiony (tylko oczy go zdradzały).
- Jak do tego doszło? - Padło kolejne nieważne pytanie.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Claudia Eleonora Requel

avatar

Liczba postów : 220
Join date : 19/07/2010

PisanieTemat: Re: Księgarnia pana Malęszewskiego.   Sro Sie 18, 2010 9:30 pm

Poruszyła nieznacznie głową chcąc rozluźnić napięte mięśnie karku.
- Pozwoliłam mu zejść na dół do Gaudium. Wcześniej wypił eliksir, Tristan i Akemi nie spuszczali z niego oka. Poszedł do łazienki i tam go dopadł... Chyba już w niej czekał, bo za Vincentem nikt nie wchodził.
Zapadła grobowa cisza. Przez chwilę zastanawiała się co powinna dodać.
- Mogę cię jedynie przeprosić, choć wiem, że to na niewiele się zda... - patrzyła teraz na swoje palce u dłoni leżące na kolanach. - Marną pociechą w tym wszystkim jest to, że właściwie nic mu się nie stało, chociaż wiem, że w ogóle nie powinno do tego dojść. Jeżeli... Jeżeli życzysz sobie go zabrać możesz to zrobić w każdej chwili...
Popatrzyła przelotnie na Renarda, a potem odwróciła głowę w stronę okna i zapatrzyła się w dal.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Renard Malęszewski

avatar

Liczba postów : 238
Join date : 21/07/2010

PisanieTemat: Re: Księgarnia pana Malęszewskiego.   Sro Sie 18, 2010 9:46 pm

- Nie powinnaś była... - zaczął, oblizał kły, po czym zawahał się i dokończył: - do tego dopuścić.
Renard zamyślił się, szukając usprawiedliwień. Poniekąd. Nie pomylił się - po prostu nie miał innego wyboru. Analizując wszystkie za i przeciw, Claudia wydawała się być idealnym rozwiązaniem. On nie mógł zająć się Vincentem w ciągu dnia, Avenida zapewne zgodziłaby się (co zaowocowałoby czarnymi grudami ziemi pod paznokciami, ale to nieważne - czasem wydawało mu się, iż myśli odrobinę zbyt... chłodno), jednakże staruszka nie byłaby w stanie obronić chłopca... tylko naraziłby ją na niebezpieczeństwo. Claudia natomiast - miała wszystko, co było potrzebne.
Ktoś jednak najwidoczniej, zwyczajnie, miał zbyt długi język.
Renard poprawił chustę.
- Claudio, czy wiadomym ci jest, iż był u mnie nijaki Ethan? Krążą plotki, iż się znacie. Czy jest ci również wiadomym, iż wymówił jego imię w mojej obecności? Skoro on wie, kim jest Vincent i gdzie jest, może to wiedzieć każdy - powiedział w końcu tonem beznamiętnym, cały czar i kurtuazja znikły. - Zaufałem ci, a wiedz, że zaufanie wampira to naprawdę wiele. Na owej, cienkiej, nici porozumienia między nami pojawiły się dwie potężne rysy. Pierwsza: nie dopilnowałaś bezpieczeństwa mego okazu. Druga: nie dopilnowałaś poufności naszego interesu. Teraz tylko od ciebie zależy, moja droga, czy te rysy zabliźnią się. A wiedz, że bardzo mnie skrzywdziłaś. Bardzo - powtórzył, patrząc na nią intensywnie przekrwionym spojrzeniem. - Chcę go odwiedzić - rzucił jeszcze i oparł się o fotel.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Claudia Eleonora Requel

avatar

Liczba postów : 220
Join date : 19/07/2010

PisanieTemat: Re: Księgarnia pana Malęszewskiego.   Sro Sie 18, 2010 9:56 pm

- Nie wiem skąd o nim wiedział... - powiedziała beznamiętnie wciąż patrząc w okno. - Myślę, że tu nie Ethan jest problemem, a Victor, który chcąc uratować świat zapomina o swojej słabości do ładnych kobiet i wrodzonej wybuchowości. On wiedział o Vincencie wcześniej niż ja. - spojrzała na Renarda. - Był nawet u mnie, rozmawiał z nim... Koniec końców to dzięki Victorowi Vincent żyje, bo pojawił się jak zwykle niespodziewanie, ale chociaż w dobrym momencie.
Uśmiechnęła się smutno do siebie i znów badała strukturę swojej skóry na dłoniach.
- Widać oboje zaufaliśmy osobom, którym ufać nie powinniśmy... A co do odwiedzin, mój dom jest zawsze dla ciebie otwarty, możesz przychodzić kiedy tylko zechcesz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Renard Malęszewski

avatar

Liczba postów : 238
Join date : 21/07/2010

PisanieTemat: Re: Księgarnia pana Malęszewskiego.   Sro Sie 18, 2010 10:15 pm

Victor. Victor Baret!?
Renard wstał i odszedł na kilka kroków, by móc się uspokoić.
- Claudio, nie potrafię wprost znaleźć słów, by wyrazić całą irytację, jaką czuję względem tego... osobnika - powiedział z uśmiechem zrezygnowania. - Ba!, sądzę, iż żaden słownik, żaden na całym świecie, nie zna takiego słowa, by to wyrazić. Dlatego...
Nie minęła sekunda, a nachylał się nad nią i patrzył prosto w oczy z nieznacznej odległości.
- ...wiedz, iż wolałbym, by Vincent zginął niż z nim rozmawiał, by był przez niego ratowany. Nie sądzisz, że lada chwila tu wparuje z tą swoją Misją i zażąda ode mnie wdzięczności? Nawet nie świadomie... jest zbyt wielkim głupcem, by na to wpaść.
Uśmiechnął się.
- Jak mogłaś do tego dopuścić? Co on w sobie ma, że czujesz słabość do tej... miernoty. Co tak silna i wspaniała kobieta może czuć do bohatera od siedmiu boleści, do atrapy prawdziwego mężczyzny, który swą dobrotliwą natarczywością skazuje się wyłącznie na śmieszność? Czym ci imponuje? Bo chyba nie swoją, doprawdy zabawną, słabością do kobiet. Byle jaka samiczka potrafi rzucić go na kolana, by całował jej przeciętne stopy! To się nazywa, moja droga, marność.
Każde słowo sprawiało mu radość, każda oblega rzucana pod adresem Bareta spływała słodyczą i ukojeniem. Był zwierzęciem. Nie był dumny, ze swego zachowanie aczkolwiek odsunął od siebie myśl o porażce. O możliwości utraty Vincenta. Przynajmniej na razie.


Ostatnio zmieniony przez Renard Malęszewski dnia Pią Sie 20, 2010 5:39 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Claudia Eleonora Requel

avatar

Liczba postów : 220
Join date : 19/07/2010

PisanieTemat: Re: Księgarnia pana Malęszewskiego.   Sro Sie 18, 2010 10:44 pm

Claudia uniosła brwi w zdziwieniu i uśmiechnęła się. Dzban jadu, który wylał się z ust Renarda rozbawił ją, tak zwyczajnie i po prostu.
- Zwykle nic nie czuje i do nikogo, Renardzie powinieneś o tym wiedzieć. - zaczęła nadal lekko rozbawiona. - Victor ma mnie za swoją przyjaciółkę i ja, chyba, traktuję go jak przyjaciela. Sam wiesz jak nam, istotom długo żyjącym potrafi być nudno, a on dostarcza mi swego rodzaju rozrywki. Do tej pory, niestety nie mieliśmy okazji, żeby wypróbować tą naszą przyjaźń... Przykro mi, że tą próbą musiał być Vincent, ale nie sądziłam, że kiedykolwiek i gdziekolwiek będę musiała kogoś pilnować...
Przełożyła nogi i rozluźniła się trochę.
- A co do dopominania się wdzięczności... Nie wiem co zrobi. Z resztą nigdy nie wiedziałam dokładnie co mu do głowy wpadnie. Na twoim miejscu schowałabym dumę w kieszeń, choć na chwilę i była wdzięczna za to, że się pojawił. Vincent nie zasługuje na taką śmierć, on właściwie nie zasługuje na żadną śmierć...
Popatrzyła na mężczyznę i uśmiechnęła się lekko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Renard Malęszewski

avatar

Liczba postów : 238
Join date : 21/07/2010

PisanieTemat: Re: Księgarnia pana Malęszewskiego.   Sro Sie 18, 2010 10:50 pm

Zacisnął kły, by się nie roześmiać lodowato, szyderczo. Przyjaźń? Rozrywki? Cóż to znów za dyrdymały? Ale cóż - idealne w stylu Bareta. Musiała być do niego choćby przywiązana.
Uniósł po prostu brwi w niedowierzaniu.
- Zniżyłaś się aż tak, by otrzymać odrobinę rozrywki? Zadziwiasz mnie. Sądziłem, iż gustujesz... w czymś z górnej półki. On śmierdzi rynsztokiem.
Skrzywił się i odszedł na znaczną odległość.
- Vincent, moja droga, zasługuje na piękną śmierć - szepnął.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Claudia Eleonora Requel

avatar

Liczba postów : 220
Join date : 19/07/2010

PisanieTemat: Re: Księgarnia pana Malęszewskiego.   Sro Sie 18, 2010 11:04 pm

Westchnęła i uśmiechnęła się ciepło.
- Renardzie, może tymi słowami obraziłbyś mnie jakieś... dwa tysiące lat temu. Gdybyś żył tyle lat co ja, a życzę ci tego z całego serca, również, w pewny momencie zasmakowałbyś w rynsztokowych przekąskach, gwarantuję ci. Poza tym, jak to mówią, o gustach się nie dyskutuje. Owszem, lubię wykwintnych mężczyzn z klasą, ale oni są tacy nudni... Czasem potrzebuję kogoś, kto mnie zaskoczy, a w moim przypadku jest to zabieg nieziemsko trudny. Ty jesteś teraz na etapie piękna, estetyki i rzadkich okazów, to cudowny okres i sama wspominam go z rozrzewnieniem, ale to mija, wszystko mija i szukamy czegoś nowego. Czym jest jeden Victor w odniesieniu do wieczności. I on kiedyś umrze, a my zostaniemy... Zostaniemy i będziemy szukać na nowo. Ty masz Vincenta, którego zazdroszczę ci z całego, mojego pustego serca, a ja? Czasem mam Victora...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Renard Malęszewski

avatar

Liczba postów : 238
Join date : 21/07/2010

PisanieTemat: Re: Księgarnia pana Malęszewskiego.   Sro Sie 18, 2010 11:17 pm

Wściekłość wzrastała w nim z każdym wypowiedzianym przez nią słowem. Musiał mocno zaciskać pięści, by utrzymać instynkty w ryzach siły woli. Ból nogi oczywiście pomagał.
- Jak mogłaś... jak mogłaś porównać Vincenta do Bareta? To zbezczeszczenie... - Jego głos drżał.
Zacisnął kły.
- Poza tym to smutne, iż brak gustu zasłaniasz wiekiem. To mnie martwi, świat toczy się ku zagładzie, jednakże... dość. Nie chcę więcej mówić. Chyba mnie rozumiesz w obliczu tego, co się wydarzyło. W obliczu tych wieści. Czy mogłabyś zostawić mnie samego? Muszę dojść do ładu, a wtedy na pewno się zobaczymy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Claudia Eleonora Requel

avatar

Liczba postów : 220
Join date : 19/07/2010

PisanieTemat: Re: Księgarnia pana Malęszewskiego.   Sro Sie 18, 2010 11:27 pm

- Nie porównałam Vincenta do Victora, bo nie ma czego porównywać. - Westchnęła i wstała z miejsca. - A co do gustu... doprawdy, Renardzie, spotkajmy się za tysiąc lat i jeżeli będziesz miał takie samo podejście do piękna co teraz to przyznam ci rację i stwierdzę na głos, że ja tego gustu nie posiadam.
Poczuła się trochę jakby rozmawiała z upartym młodszym bratem, który próbuje jej wmówić i wytłumaczyć rzeczy, które sama już dawno odkryła i poznała.
Cóż, taki wiek... - uśmiechnęła się w myśli do siebie.
Podeszła do drzwi, ale wróciła się jeszcze. Położyła czarne pudełko na ladzie.
- W zaistniałej sytuacji nie mogę tego przyjąć. - powiedziała gładząc delikatnie, jakby na pożegnanie, czarne opakowanie. - Przyjdź kiedy będziesz chciał.
Spojrzała na wampira i ścisnęła książki, które trzymała w ręku.
- Jeszcze raz bardzo cię za całą sytuację przepraszam... - Skinęła nieznacznie głową i wyszła z księgarni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Renard Malęszewski

avatar

Liczba postów : 238
Join date : 21/07/2010

PisanieTemat: Re: Księgarnia pana Malęszewskiego.   Sro Sie 18, 2010 11:44 pm

Gdy stukot obcasów Claudii całkowicie rozpłynął się w nocy, a Renard upewnił się, iż jest całkiem sam (przyjemny szum ciszy opływał jego zmysły), ściągnął chustę. Kapelusz i rękawiczki również znalazły się na podłodze. Westchnął zmęczony.
Podszedł do szkatułki z klejnotami, otwierając ją delikatnie. Delikatnie też pieścił palcem kamień, który przyrównał wcześniej do Claudii.
- Kamienie, piękne i niewzruszone. Zimne i błyszczące. Stałe, żyjące od wieków. Kamienie szlachetne... och, idealne porównanie!
Uśmiechnął się, po czym na jego ustach pojawił się grymas ni obrzydzenia, ni wściekłości, ni w końcu smutku. Odłożył Kamień Claudii. Podniósł natomiast...
Podniósł lapis lazuli, pieszcząc go swymi palcami. Piękny. Ale nie pasuje...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Melania Butler

avatar

Liczba postów : 95
Join date : 19/07/2010

PisanieTemat: Re: Księgarnia pana Malęszewskiego.   Nie Sie 29, 2010 7:44 pm

_____________________________
Poszła do tego dziwnego antykwariatu w jednym celu. Żeby zdobyć stary, znaczy kupic, stary egzemplarz, może nawet jeden z pierwszych, Niebezpiecznych związków. W oryginalne, po francusku? Dlaczego? Bo chciała, bo mogła miec. Nie wiązała się z tym żadna ciekawa historia. Po prostu takie pragnienie. A może nawet nie. Chciała miec. Po prostu.
Wyszła z domu w sukience. Co jest na pewno dziwne, bo Melania ich nienawidziła. Ciotka kazała jej założyć. A Melania posłuchała, ponieważ bardzo ale to bardzo nie lubiła się z nią kłócić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Renard Malęszewski

avatar

Liczba postów : 238
Join date : 21/07/2010

PisanieTemat: Re: Księgarnia pana Malęszewskiego.   Nie Sie 29, 2010 8:06 pm

Pan Renard właśnie kończył obcałowywanie niebieskich żył na nadgarstkach, już miał wbić w cienką skórę kły i zadać ból, kiedy usłyszał charakterystyczny dźwięk dzwonków potrąconych otwieranymi drzwiami. Nigdy nie lubił tej melodii - zawsze go irytowała, bo były zapowiedzią złodzieja książek.
Nieludzką szybkością zerwał Oscarowi apaszkę z powiek i zawiązał ją na swych ustach.
Wychodząc do gościa, założył skórzane rękawiczki i poprawił kapelusz.
Pozostawił zaczerwienione, mokre ciało na jednym z foteli stojących pod oknem. Nad nim unosił się interesujący zapach krwi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Melania Butler

avatar

Liczba postów : 95
Join date : 19/07/2010

PisanieTemat: Re: Księgarnia pana Malęszewskiego.   Nie Sie 29, 2010 8:36 pm

Rozejrzała się po antykwariacie. Pustym wzrokiem patrzyła na te wszystkie książki. Uśmiechnęła się. Lubiła szczególnie ich zapach. Nagle pojawił się nie kto inny, tylko książę, który dziwił się gdy mówiła, że lubi zainteresowanie mężczyzn. Był wręcz oburzony tym faktem. Póżniej w ogóle o tym nie myślała, miała ciekawsze rzeczy do roboty. Na przykład: wymagająca praca czy ten skończony dupek Tonny, który nakrzyczał na nią, bo mało mówiła. Chciał ją zabic. Słodkie. Przypomniało jej się to wydarzenie, kiedy facet wrócił pijany do domu i powiedział, że chce grilla, a kiedy jego rodzina powiedziała nie, zaczął strzelac. Śmiesznie, śmiesznie. Groteskowo.
- Witam, księcia - powiedziała cicho, nie patrząc na niego. Szybko odwróciła głowę z wielkim uśmiechem. - Witam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Księgarnia pana Malęszewskiego.   

Powrót do góry Go down
 
Księgarnia pana Malęszewskiego.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
 Similar topics
-
» Księgarnia Esy i Floresy
» Księgarnia Esy i Floresy
» Roześmiany chochlik - księgarnia
» Pomnik Piotrusia Pana
» Księga zaklęć

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Upadli. :: Formalności i uprzejmości :: Archiwum-
Skocz do: