Homo homini monstrum.
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Księgarnia pana Malęszewskiego.

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość
Renard Malęszewski

avatar

Liczba postów : 238
Join date : 21/07/2010

PisanieTemat: Re: Księgarnia pana Malęszewskiego.   Nie Sie 29, 2010 8:51 pm

Uśmiechnął się paskudnie - "Książę".
Przyjdą, zbrukają i zabiorą wszystko, na czym mu kiedykolwiek zależało.
- Witaj - odpowiedział istnie grobowo, patrząc na nią chłodnymi, krwistymi gałkami ocznymi.
Piękny półdemon, który lubi towarzystwo miernych mężczyzn. Atrap prawdziwej męskości, posiadających wory czegoś, co można było uznać za pozę honoru. Tak - pamiętał tę dziewczynę zakochaną w lichocie.
- W czym mogę pomóc? - zapytał beznamiętnie. - Dziś w ofercie mam nawet niemalże mężczyznę. - Spojrzał znaczącym wzrokiem na nagiego Oscara, zalewającego właśnie herbatę waniliową wodą z dzbanuszka przyniesionego wcześniej.
Herbaty ponoć nie powinno się zaparzać wrzątkiem, winna najpierw się wystudzić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Melania Butler

avatar

Liczba postów : 95
Join date : 19/07/2010

PisanieTemat: Re: Księgarnia pana Malęszewskiego.   Nie Sie 29, 2010 9:01 pm

Uśmiechnęła się jeszcze szerzej. Książę chyba nie pałał do niej straszną, nieskończoną sympatią. Co było nawet przyjemne. Ciągłe podlizywanie się jest męczące. Ale książę nie chciał jej przynajmniej zabic, znaczy nie teraz. A może chciał? W końcu był wampirem. Kto wie, co siedzi w jego głowie?
- Niebezpieczne związki, poproszę. A za mężczyznę podziękuję, bo mogę miec wielu innych - powiedziała lekko ironicznie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Renard Malęszewski

avatar

Liczba postów : 238
Join date : 21/07/2010

PisanieTemat: Re: Księgarnia pana Malęszewskiego.   Nie Sie 29, 2010 9:10 pm

- "Niebezpieczne związki"? - powtórzył pan Renard, unosząc brwi. - Wybacz, jednak w tej skromnej księgarni to za mało. Ma pani jakieś specjalne życzenia, jeśli chodzi o wydanie, czy raczej zdaje się na mój gust? Wybiorę coś, co do pani pasuje...
Zmierzył ją krytycznym wzrokiem od góry do dołu. Była piękna i wulgarna - ideał półdemona. Śmierdziała siarką, och - okropność ta mieszanina rasowa! Nie ma co - po tym świecie chodzą wprost wyborne maszkarony. Dziwadła.
Ale trzeba przyznać - była wprost urocza!
Oscar natomiast puścił mimo uszu uwagę, maczając usta w aromatycznym napoju. Wanilia rozniosła się po niemalże całej księgarni - oprócz regałów z książkami, tam zawsze panowała ta podniosła atmosfera kurzu i mistyczności. Chłopiec uśmiechnął się jednak złośliwie, bo... to się niemalże idealnie składa, on wszak może mieć wiele kobiet. Ba! - nie bądźmy przesadnie skromni - może mieć każdą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Melania Butler

avatar

Liczba postów : 95
Join date : 19/07/2010

PisanieTemat: Re: Księgarnia pana Malęszewskiego.   Nie Sie 29, 2010 9:33 pm

- Ach, tak, mam. Chciałabym, żeby wydanie pochodziło z końca dziewiętnastego wieku i było całkowicie po francusku. Nie interesują mnie żadne angielskie tłumaczenia. - W jej głosie było słychac pogardę. Jeżeli ktoś pisze poemat, na przykład oczywiście, to najpiękniejszy jest w oryginalne a wszystkie tłumaczenia są po prostu rozczarowujące.
Spojrzała na chłopaka pod oknem. Podniosła kąciki ust, które natychmiast opadły.
Znów przeniosła wzrok na księcia. Bardzo nie lubiła wampirów. Za to jacy byli. Jak się zachowywali. Po prostu. Nienawidziła też wilkołaków, śmierdzących psów. Chociaż tak naprawdę demony sprawiały, że coś w środku niej aż buzowało. Jej ojciec musiał byc świetnym demonem. Na pewno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Renard Malęszewski

avatar

Liczba postów : 238
Join date : 21/07/2010

PisanieTemat: Re: Księgarnia pana Malęszewskiego.   Nie Sie 29, 2010 10:17 pm

- Koniec XIX wieku? - Zamyślił się. - Coś mi się zdaje, że widziałem przedwczoraj Mary z tą uroczą, parzącą lodem książką...
- Tak, niewątpliwie, to była Mary i "Niebezpieczne związki" w jej dłoniach - przytaknął Oscar, uśmiechając się czarująco do klientki. - Herbaty? - zapytał, podnosząc filiżankę ku niej.
- Niestety nie posiadam innego egzemplarzu z końca XIX wieku - podjął tak czy inaczej pan Renard - więc musiałaby pani poczekać kilka minut, kiedy ja zapytam śliczną Mary, która wszak kompletnie nie posiada zdolności do języka francuskiego, gdzie położyła swą lekturę (choć jestem pewien, iż tylko oglądała obrazki). Czy to będzie zbyt wielka niedogodność dla pani? - zapytał kurtuazyjnie...
...podczas gdy Oscar oblizał perwersyjnie usta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Melania Butler

avatar

Liczba postów : 95
Join date : 19/07/2010

PisanieTemat: Re: Księgarnia pana Malęszewskiego.   Nie Sie 29, 2010 10:34 pm

- Poczekam - westchnęła głęboko, całkowicie ignorując chłopaka przy oknie. Czasem miała takie wrażenie, że jest w tym mistrzem. Mistrz w ignorowaniu ludzi. - Skoro i tak tutaj jestem - dodała. Nie miała ochoty chodzic w kółko. Przychodzic, wychodzic, przychodzic i znowu wychodzic. Skoro już była w tym antykwariacie to niech kupi książkę. - Poczekam - powtórzyła.
Poprawiła sukienkę i zgarnęła włosy do tyłu. Będzie musiała je obciąc. Przeszkadzały jej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Renard Malęszewski

avatar

Liczba postów : 238
Join date : 21/07/2010

PisanieTemat: Re: Księgarnia pana Malęszewskiego.   Nie Sie 29, 2010 11:01 pm

- Wprost wybornie - pan Renard odpowiedział beznamiętnie w jednej sekundzie, po czym w drugiej już go nie było.
Zostali sami. Ona i Oscar. Oscar jak gdyby nigdy nic pił herbatę, przyglądając się ładnej kobiecie. Miała śliczne włosy - chciał ich dotknąć. Dumną twarz - mógłby rozgniatać ją palcami. Piersi na pewno niczym wyrzeźbione w marmurze, a nogi mogły go kopać tyle razy, ile tylko ich właścicielka miałaby ochotę.
Oblizał usta.
- Może pani usiądzie? - zapytał nonszalancko, wstając z miejsca, by zaprezentować swoją posągową, dziką nagość.
Nie wyglądał jednak na skrępowanego - raczej na rozochoconego.
- Wie pani co? Mam jedno pragnienie. - Podszedł do niej bardzo blisko, nawijając jeden pukiel jasnych włosów na palec; rzeczywiście aksamitne, a już myślał, że takie nie istnieją. - Bo widzi pani, inkuby nie mają marzeń, celów czy ambicji, tylko pragnienia. A pani? Ma jakieś? - wyszeptał jej do ucha, drażniąc waniliowym oddechem małżowinę uszną.
Przycisnął klatkę piersiową do piersi kobiety, samymi opuszkami palców dłoni przesuwając delikatnie po miękkości jej skóry. Siniaki byłyby duże... Żółto-niebieskie.
O tak demony są takie pociągające!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Melania Butler

avatar

Liczba postów : 95
Join date : 19/07/2010

PisanieTemat: Re: Księgarnia pana Malęszewskiego.   Nie Sie 29, 2010 11:21 pm

Pomyślała nawet, że mogłaby usiąśc, ponieważ czuła jak bardzo jest zmęczona. Poza tym niedawno spadła ze schodów. Sama nie była pewna jak się to stało, po prostu upadła i sturlała się. Nic ją nie bolało, ale odczuwała pewnego rodzaju dyskomfort. I na brzuchu miała dużego siniaka. Bała się, że może będzie miała krwiaka, nigdy nie wiadomo. Ale nie zdążyła odpowiedziec, bo zobaczyła, że chłopak - całkowicie nagi - podchodzi do niej i dotyka jej włosów. Zmarszczyła brwi. Poczuła lekkie zirytowanie, wywołane faktem, że nie dostał pozwolenia a mimo to ją dotyka. Nie, nie.
- Jesteś inkubem? - Demon, dlaczego wcześniej tego nie wyczuła? Przecież zazwyczaj nie miała z tym problemu. Całkowicie zignorowała pytanie o swoje pragnienie. Jeśli jakieś ma, to na pewno nie jego problem. Był demonem, nienawidziła demonów.
Dotykał jej ciała. Demon. Jakoś nie mogła się od niego oderwac. Był pociągający? Tak, bardzo. Przysunęła głowę do jego ucha i lekko przesunęła językiem po jego uchu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Renard Malęszewski

avatar

Liczba postów : 238
Join date : 21/07/2010

PisanieTemat: Re: Księgarnia pana Malęszewskiego.   Nie Sie 29, 2010 11:51 pm

Zignorował banalne pytanie, dysząc do małżowiny usznej klientki.
Poczuł piekącą wilgotność na uchu, a więc zdecydowanie złapał ją za talię i przysunął do siebie. Muskał wargami szyję kobiety, drażnił gorącym oddechem pachnącą perfumami skórę. Tę aksamitną, demonią i ludzką jednocześnie - zawirowało mu w głowie. Uśmiechając się lubieżnie, bezceremonialnie przesunął dłoń na pośladek rysujący się apetycznie pod sukienką.
Oscar kochał sukienki!
Obydwiema dłońmi złapał ją nagle, gwałtownie za policzki i zawlókł pod sam kontuar Renarda.
- Pani wybaczy na sekundę. - Ukłonił się zdawkowo z tym samym, ohydnym uśmieszkiem, po czym oczyścił jednym płynnym ruchem blat stołu.
Kasa fiskalna narobiła potwornego hałasu. Książki zdały się syknąć z bólu milcząco.
Posadził ją na stole - podniecony miał mnóstwo siły. Delikatnie, aczkolwiek drażniąco, samymi opuszkami począł błądzić po udach kobiety, powoli odgarniając poły sukienki, przypatrując się ideałowi nóg. Zapewne wszystkie jej zazdrościły - jakże to ssłodkie!
- Wybacz - powiedział w końcu głosem zasnutym mgłą pożądania - ale muszę zapytać. - Zbliżył czerwone już usta do jej ucha. - Jesteś dziewicą? - Po czym nie wytrzymał i jęknął z rozkoszy.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Melania Butler

avatar

Liczba postów : 95
Join date : 19/07/2010

PisanieTemat: Re: Księgarnia pana Malęszewskiego.   Pon Sie 30, 2010 12:18 am

Tak bardzo nienawidziła demonów i teraz tak bardzo jednego pragnęła. Koszmar. Ale był tak strasznie pociągający. Nagle zdała sobie z tego sprawę, że przecież są w tym antykwariacie. Książę może wrócic i zastac ich podczas... zabawy. Tego by nie chciała. Oj, nawet bardzo.
- Melania - powiedziała mu do ucha, kiedy dotknął jej pośladka. - Mów do mnie Melania.
Chciała powiedziec stop. To koniec. Musimy się wstrzymac dopóki nie będę pewna, że jesteśmy sami. Ale nie mogła. Była zbyt podniecona.
- Nie, nie jestem. - Przyciągnęła go nogami bliżej siebie, tak żeby nic ich nie dzieliło. Czuła go przez materiał majtek. Chwilę ssała jego ucha, ale nie wytrzymała: - Dlaczego pytasz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Renard Malęszewski

avatar

Liczba postów : 238
Join date : 21/07/2010

PisanieTemat: Re: Księgarnia pana Malęszewskiego.   Pon Sie 30, 2010 12:46 am

Kobiety to sentymentalistki - po co mu jej imię? Chociaż... to całkiem ciekawe, wołać po nocach "Melanio!" głosem przepełnionym łzami. Uśmiechnął się drwiąco na tę myśl. Bo na pewno będzie odwrotnie! (żadnych, żadnych wątpliwości w ogóle), nie mógł pozbyć się tego obrazka z głowy, więc rzucił szybko:
- Oscar, miło mi... cię kochać.
Silnie przyciskał wszystkie kręgi kręgosłupa, wzdłuż, od dołu do góry - miał nadzieję, że oszaleje. Muskał wargami szyję Melanii. Potem palce przeniósł na ramiona, odgarniając powoli, aczkolwiek efektownie, dekolt, aby znowu jego palce drażniły jej plecy poprzez materiał. To zrozumiałe więc, że nie wiadomo było, kiedy suwak odsunął się, a sukienka leżała gdzieś u stóp regałów z książkami.
Kochał sukienki!
Wdychając powietrze tuż nad wilgotną, gorącą skórą, czuł, iż jej perfumy również wzbudzały w nim podobne emocje. Gorąco uderzało w różne części ciała z różnią intensywnością.
Przeniósł pocałunki na jedwabisty dekolt, obmacując śmiało wprost doskonale leżące w dłoni piersi, potem brzuch. Nie omieszkał zadrasnąć zębami siniaka na brzuchu, przesuwając palcami na żebrach rysujących się pod skórą. Potem powinna poczuć język na wewnętrznej stronie ud - kochały, gdy mężczyzna klęczał (czy też kucał - jeden demon!). Zsunął z niej pantofle, po czym oblizał jej palce.
Gdy zakończył doprowadzanie kobiety do pasji, obwąchał ją od stóp, poprzez uda, brzuch, piersi, szyję i włosy. Uśmiechnął się patrząc w oczy Melanii i wyszeptał wulgarnie:
- Czuć, żeś nie dziewica.
Potem Oscar wzbił się na wyżyny swych umiejętności i w ciągu kilku sekund pozbawił ją bielizny. Pocałował z lubością i niebezpiecznym błyskiem w oku każdą z miseczek stanika, po czym odrzucił za siebie, majtki trzymał w pięści, gdy, opierając się po bokach Melanii, pochylił się nad nią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Melania Butler

avatar

Liczba postów : 95
Join date : 19/07/2010

PisanieTemat: Re: Księgarnia pana Malęszewskiego.   Pon Sie 30, 2010 1:23 am

Cały czas prosiła w myślach, żeby przyszedł książę i im przerwał. Gdzie on był? Co robił? Miało go nie byc parę minut, a czuła jakby minęła wiecznośc. Oscar wprowadzał ją w taki stan, że nie mogła normalnie myślec. Wszystko było szybsze. Musiała powiedziec nie, w końcu nie mogła. Nie mogła, bo nienawidziła demonów. Ale jeszcze nigdy w życiu nie pragnęła tak żadnego mężczyzny. Ale on nie był mężczyzną. Był demonem. Obrzydliwym demonem.
Czuła, że w jednym momencie oddycha a w drugim przestaje. Pierzchły jej usta, które musiała oblizywac. Nie wiedziała, co ma robic z rękami. Pierwszy raz była tak bardzo zagubiona i prawie nieprzytomna z podniecenia.
Po chwili była naga, jak on. Czuła, że dłużej nie wytrzyma, że umrze przy nim w tym antykwariacie. Gdzie książę? Gdzie on jest? Przecież nie mógł tak po prostu zniknąc? Pocałowała go, a potem mocno przygryzła jego wargę. Delikatnie wsunęła język do jego ust, po czym położyła dłonie na jego ramionach.
- Proszę, proszę - szeptała mu do ucha. - Proszę, proszę, proszę. Nie torturuj mnie już dłużej. - Jedną dłoń położyła na jego pośladku i delikatnie przysunęła go bliżej siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Renard Malęszewski

avatar

Liczba postów : 238
Join date : 21/07/2010

PisanieTemat: Re: Księgarnia pana Malęszewskiego.   Pon Sie 30, 2010 12:10 pm

Oblizał wargi - czyżby właśnie go pocałowała? Po chwili konsternacji musiał przyznać, iż to całkiem ciekawe uczucie; dokładnie takie jak lubił - mokre, gorące, intensywne i niesamowicie brudne. Instynktownie przycisnął usta do jej warg, obdarzając niewątpliwie namiętnym pocałunkiem, i napierając na drżące ciało kobiety, położył ją w końcu na blacie lady pana Renarda. Wskoczył z gracją na mebel (niczym piękny drapieżnik z wyszczerzonymi kłami), który o dziwo nawet się nie zachwiał, pozwolił opleść się jej nogom.
Polizał szyję i policzek Melanii.
Pobawiłby się jeszcze, jednak kiedy kobieta prosi, nie ma innego wyjścia, tylko spełnić tę prośbę. A szczególnie jeśli prosi tak ślicznie jak ta pod nim. A więc - spełnił ową prośbę gwałtownie, czując drżenie zaczerwienionego pod jej dotykiem ciała i pot perlący się na karku. Zamknął na chwilę oczy, bo zaczęło w nich po prosty ciemnieć, aby potem wtulić się w pachnące kobiecością ciało i wyszeptać bezczelnie do ucha szeptem co najmniej ociekającym lubieżnością:
- A może jednak... herbaty?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Melania Butler

avatar

Liczba postów : 95
Join date : 19/07/2010

PisanieTemat: Re: Księgarnia pana Malęszewskiego.   Pon Sie 30, 2010 2:33 pm

Tak naprawdę nie do końca wiedziała, co się dzieje. Była w antykwariacie. A potem puff! Leżała na ladzie pod tym pięknym demonem, błagając w myślach, żeby umrzec razem z nim. Cały czas wracała do niej myśl: gdzie jest książę? Co robi? Dlaczego nie ma go tutaj? Te myśli tak szybko odchodziły, że nie miała nawet wątpliwości. A po chwili czuła coś dziwnego. Nie samą przyjemnośc, coś więcej, ale nie wiedziała do końca co. Gdy usłyszała pytanie, trochę odległe uśmiechnęła się lekko.
- Jakbyś miał białą... - westchnęła, starając się opanowac drżenie głosu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Renard Malęszewski

avatar

Liczba postów : 238
Join date : 21/07/2010

PisanieTemat: Re: Księgarnia pana Malęszewskiego.   Pon Sie 30, 2010 3:07 pm

Oscar odgarnął z niemałym trudem wilgotne włosy z szyi Melanii, by mieć lepszy wgląd na jej piękną, miękką skórę. Pocałował białość aksamitu zbierając zwinnym językiem krople potu.
- Przykro mi... - zaczął z perfidnym uśmiechem.
Pchnął lekko.
- ...ale...
Mocniej.
- ...byłbym zmuszony...
Jeszcze mocniej.
- ...skoczyć do...
I znowu.
- ...sklepu i...
Ścisnął chamsko jej pośladki.
- ...cię tu zostawić...
Podciągnął ją do odrobinę do góry.
- ...całkiem samą...
Ponownie zajął się rytmem.
- ...a w tej wspaniałej chwili...
Długo nic nie mówił zajęty podtrzymywaniem uśmiechu na twarzy, poceniem się i instynktownym dawaniu rozkoszy tej konkretnej kobiecie. Melania, Melania, Melania - obracał tym imieniem w myślach, patrząc jak jej skóra ślicznie błyszczy w pomarańczowym świetle lamp, a jej twarz jest cudownie wykrzywiona w rozkosznym skupieniu. Czuł się niemal znów jak w Piekłach, kiedy już zmęczony, ponownie wtulił się w nią, próbując ustami trafić na ucho kobiety:
- ...mi się to nie uśmiecha. Malwino. (czuł, że jeśli pomyli imię - stanie się coś sensacyjnego... a przynajmniej interesującego)
Po czym dokończył spełnianie kobiecej prośby, spinając wszystkie mięśnie i jęcząc z rozkoszy. Zaśmiał się chwilę później z samozadowolenia. Kiedy w końcu zauważył stojącego obok kasy fiskalnej Renarda.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Melania Butler

avatar

Liczba postów : 95
Join date : 19/07/2010

PisanieTemat: Re: Księgarnia pana Malęszewskiego.   Pon Sie 30, 2010 4:54 pm

Melania już dawno nie czuła czegoś takiego. Była prawie nieprzytomna. Chyba pierwszy raz jęczała. Sama myśl o tym, co się działo doprowadzała Melanię do szaleństwa. Aż wszystko prysnęło jak mydlana bańka, gdy dotarło do niej, że pomylił jej imię. Chwilę trwało zanim się zorientowała, miała lekko przytępione zmysły. Ale gdy uświadomiła sobie, co powiedział, brutalnie go odepchnęła. Mimo wszystko miała poczucie własnej godności i dumę, która w tym momencie została porządnie nadszarpnięta.
- Nie jesteś w stanie nawet zapamiętac mojego imienia? - Postarała się, żeby jej oczy były najbardziej zimne na świecie. Chciała jeszcze coś powiedziec, ale zorientowała się, że książę stoi zaskakująco blisko i na nich patrzy. Chciała, żeby przyszedł. Ale mógł to zrobic wtedy, kiedy jeszcze była w ubraniu. Momentalnie zasłoniła biust. Nie była pewna co ma powiedziec. "Hej, właśnie. Przyszłam kupic Niebezpieczne związki, ale jak pan sobie poszedł stwierdziłam, że lepiej będzie jak będę uprawiac seks z demonem na pańskim kontuarze". Ta opcja na pewno odpada.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Renard Malęszewski

avatar

Liczba postów : 238
Join date : 21/07/2010

PisanieTemat: Re: Księgarnia pana Malęszewskiego.   Pon Sie 30, 2010 5:21 pm

Oscar głupio zamrugał, kiedy odepchnęła go i z pogardą rzuciła to pytanie. Pod zimnym spojrzeniem krople potu na skórze chłopca niemalże zamarzły. Czyżby się pomylił? Jak to możliwe, że właśnie został brutalnie oszukany przez własną, inkubią naturę? (ale, ale - czyż nie miało się zdarzyć coś sensacyjno-interesującego? a czy to, że półdemon nie wpadł na pomysł, że to niewątpliwie działanie z premedytacją nie jest takim zdarzeniem?)
Zainteresowała go. Zazwyczaj jakoś naturalnie nastawiał się na dawanie przyjemności swym partnerkom czy partnerom seksualnym, a więc albo ona nie chciała sobie sprawić tej przyjemności (i go uderzyć na przykład), albo to była jej przyjemność, albo po prostu inkuby też się starzeją.
Oblizał spieczone wargi, obserwując mimowolnie nagą kobietę.
- Och - Renard spojrzał na nich z wyrzutem - moja kasa fiskalna. Niech pani poda mi adres, wyślę pani rachunek za nią. No - tutaj uśmiechnął się perfidnie, przenosząc wzrok na Oscara - chyba, że dżentelmen ureguluje rachunek za zniszczenie mienia księgarni...
Renard obserwował ich uważnie w zasadzie od początku (nie było go może dwie minuty), ciesząc wzrok iście słodkimi wygibasami opętanych niską żądzą demonów. Wyszło im całkiem zgrabnie, musiał przyznać, choć brakowało mu patetycznego deklamowania poezji, muzyki Liszta w tle (z gramofonu, z lekkim zgrzytem igły o płytę), ale za to światło - idealne! Pomarańczowe, lekko przyciemnione. Wydobyło cały urok tej słodkiej parki.
Gdyby tylko malował... naszkicowałby ich!
- Niebezpieczne związki - powiedział z obleśnym błyskiem w oku, podchodząc do niej z wyciągniętą książką i pochłaniając wzrokiem niewątpliwie estetyczny wygląd nagiej, skulonej kobiety. - Muszę przyznać, że wybrała pani idealny tytuł dla siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Melania Butler

avatar

Liczba postów : 95
Join date : 19/07/2010

PisanieTemat: Re: Księgarnia pana Malęszewskiego.   Pon Sie 30, 2010 6:06 pm

Chwilę nie wiedziała, czy książę żartuje, czy może mówi absolutnie poważnie, dlatego całkowicie zignorowała pytanie i zaczęła rozglądac się za swoim ubraniem. Nie zwracała też uwagi na Oscara przy niej, który cały czas był bardzo blisko. Czuła jego zapach i ledwo mogła się powstrzymywac, żeby znów nie zacząc go dotykac.
- Dziękuję - mruknęła i wzięła w dłoń książkę. Spojrzała na niego z ukosa, kiedy dokończył swoją wypowiedź.
Czuła się lekko zbita z tropu. Nie wiedziała, co ma robic. Musiałaby się przejśc nago, by wziąc swoje ubranie. Nigdy wcześniej nie czuła się skrępowana tak jak teraz. Odwróciła wzrok do Oscara.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Renard Malęszewski

avatar

Liczba postów : 238
Join date : 21/07/2010

PisanieTemat: Re: Księgarnia pana Malęszewskiego.   Pon Sie 30, 2010 6:36 pm

- Za książkę należy się trzydzieści dolarów - odparł od niechcenia Renard, opierając się na laseczce; wiedział, że zaraz pewnie o to zapyta. Ludzie i te inne mają dziwne upodobanie do... cen. - A skoro najwidoczniej w dziwnych okolicznościach straciłaś pamięć i nie wiesz, gdzie mieszkasz... może powiedz, gdzie pracujesz? Tam wyślę rachunek.
Oscar podchwycił spojrzenie Melanii, po czym zrezygnowany, zmęczony, ale i całkiem zadowolony z siebie minął Renarda i zebrał jednym płynnym ruchem z podłogi sukienkę. Rozglądnął się, jednak nie zauważył stanika - majtki trzymał w dłoniach i jakoś nie wyglądał na kogoś, kto miałby ochotę je zwracać prawowitej właścicielce.
- Proszę, zdaje się, że to zgubiłaś - rzekł ze złośliwym uśmiechem, podając jej ubiór.
- Wytrzep z kurzu - podsunął Renard. - Tak przynajmniej zrobiłby prawdziwy mężczyzna. Ale, nie oszukujmy się, moja pani - tutaj spojrzał ze współczuciem na Melanię - nie ma już takich na tym świecie...
Chłopiec przez chwilę zastanawiał się, czy nie wytrzepać tej szmaty o głowę Renarda, ale szybko wykalkulował, iż ta drobna zemsta za zniewagę kosztowałaby go życie, więc zrezygnował. Niedbale, bez odpowiedniej uwagi poświęconej temu, strzepnął nadmiar kurzu na podłogę i ponownie podał kobiecie jej garderobę.
- Mam nadzieję, że zasłużyłem dzisiejszej nocy na miano prawdziwego mężczyzny - powiedział do niej, ponownie mając nadzieję na coś spektakularnego.
Chociaż wyglądała na odrobinę przestraszoną... czy tam - skołowaną. Zaraz powinna uciec.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Melania Butler

avatar

Liczba postów : 95
Join date : 19/07/2010

PisanieTemat: Re: Księgarnia pana Malęszewskiego.   Pon Sie 30, 2010 7:47 pm

- Niech książę wysyła wszystko, co chce na Uniwersytet w Fallentown. Asystentka profesora fizyki skondensowanej. - Uśmiechnęła się delikatnie. Wzięła ubranie od Oscara.Wstała z kontuaru, odsunęła się parę kroków od Renarda, powtarzając sobie w myślach, że nie ma się czego wstydzic. Wsunęła na siebie sukienkę, a potem majtki. Zapięła suwak. Delikatnie przeczesała palcami włosy, zsuwając je do tyłu.
Uśmiechnęła się lekko, kiedy Oscar zapytał ją, czy zasłużył na miano prawdziwego mężczyzny. Raczej wyraził nadzieję.
Podeszła do niego i lekko pocałowała.
- Było ok. - Rozejrzała się. - Zapłacę, tylko nie wiem, gdzie jest moja torba.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Renard Malęszewski

avatar

Liczba postów : 238
Join date : 21/07/2010

PisanieTemat: Re: Księgarnia pana Malęszewskiego.   Pon Sie 30, 2010 10:16 pm

Okej - to okej uderzyło go siłą miliona obuchów w głowę, ale za chwilę już uznawał, że po prostu się zawstydziła. To było wprost niemożliwe, by dał jej przeciętne uniesienia, uniesienia - okej.
Nie było takiej opcji!

Dotknął swoich ust, po czym posłał jej swój najbardziej czarujący (i zarazem najbardziej demoniczny) uśmiech. Miał nadzieję, że już się nie spotkają.
- Nie omieszkam tam właśnie wysłać rachunku. Dżentelmen ten - Renard wskazał końcem laseczki na Oscara - nie ma pieniędzy niestety, więc nie może być prawdziwym mężczyzną i ponieść odpowiedzialności. A torba powinna znajdować się tam, gdzie pani ostatnio stała. To znaczy... o własnych siłach. I myśląc świadomie oczywiście.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Melania Butler

avatar

Liczba postów : 95
Join date : 19/07/2010

PisanieTemat: Re: Księgarnia pana Malęszewskiego.   Pon Sie 30, 2010 10:56 pm

Przetarła palcami oczy. I poszła do drzwi, cały czas na boso, skąd wzięła płócienną torbę. Wyciągnęła z niej dwa banknoty, które zacisnęła w dłoni bardzo mocno. Wróciła do wampira i demona. Wręczyła księciu należytą sumę i chwyciła z blatu książkę, w ogóle nie patrząc na Oscara. Następnie wsunęła na nogi buty. Ciekawe, gdzie też podział się jej stanik. Westchnęła.
- Chyba czas na mnie. I tak jestem tutaj trochę zbyt długo - powiedziała bardziej do siebie niż do nich. - Żegnam księcia i żegnam Osmana.
Nie odwracając się wyszła z antykwariatu. Oparła się jeszcze o ścianę budynku, by zaczerpnąc względnie świeżego powietrze. Było naprawdę niesamowicie. Po chwili ruszyła do domu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Renard Malęszewski

avatar

Liczba postów : 238
Join date : 21/07/2010

PisanieTemat: Re: Księgarnia pana Malęszewskiego.   Pon Sie 30, 2010 10:58 pm

Renard zaśmiał się zimno.
- Osman i Malwina... perfekcyjnie - dodał drwiąco, dając znak Oscarowi, że może teraz wziąć prysznic i użyczyć mu swych żył.
Ale najpierw oczywiście posprząta jego księgarnię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Claudia Eleonora Requel

avatar

Liczba postów : 220
Join date : 19/07/2010

PisanieTemat: Re: Księgarnia pana Malęszewskiego.   Nie Paź 03, 2010 9:00 pm

Claudia szła Convict Hill zmierzając do księgarni pana Malęszewskiego. Było wczesne popołudnie i nie spodziewała się go zastać, ale miała nadzieję, że ktoś urzęduje tam za dnia i będzie mógł przekazać wiadomość. Nie było to nic ważnego i pewnie by się nie fatygowała, ale była w dzielnicy obok w poszukiwaniu siły roboczej dla siebie i pomyślała, że skoro już tu jest to wejdzie.
Było ciepło jak na tą porę roku. Słońce grzało przyjemnie nasuwając na myśl tak niedawne lato. Trzymając ręce w kieszeniach jeansów szła powoli ciesząc się samotnością. Odnalazła odpowiedni budynek i nacisnęła klamkę. Ku jej radości drzwi otworzyły się i weszła do środka.
Księgarnia za dnia wyglądała nieco inaczej. W powietrzu unosił się kurz oświetlany promieniami słońca, a regały tonęły w ciepłych, brązowych kolorach.
- Dzień dobry! - Powiedziała nie widząc nikogo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Oscar

avatar

Liczba postów : 149
Join date : 31/08/2010

PisanieTemat: Re: Księgarnia pana Malęszewskiego.   Nie Paź 03, 2010 9:15 pm

Dzisiaj to Oscar zajmował zaszczytne miejsce Vincenta na jakże odpowiedzialnym stanowisku gospodarza księgarni. Jako że nikt od dwudziestu lat raczej nie pofatygował się (i nie zanosiło się na gwałtowną zmianę tego stanu rzeczy), by kupić jakieś cudo literatury światowej w dzień, inkub pozwalał sobie na... wiele.
Oświetlony zimnymi promieniami sączącymi się z brudnych szyb okien, niemal przewieszony przez jeden ze skórzanych foteli - raczył się popołudniową filiżanką herbaty waniliowej. Wypielęgnowane stopy opierały się o masywny parapet, gładkie łydki i uda całkiem nagie - świecące się w ciepłym świetle, pochłaniające jasną skórą drobinki kurzu wirujące jak zwykle w powietrzu i osiadające na książkach niczym we własnych łóżkach. Obok fotela prezentowała się pysznie chińska porcelana, imbryk pełen wyśmienitego, gorrącego napoju. A także druga filiżanka (pierwszą położył na spodeczku, a spodeczek na brzuchu). Na stoliczku, obok lampy - jak zwykle Owidiusz, otwarty.
Oscar miał na sobie fioletowy, jedwabny szlafroczek figlarnie odsłaniający niektóre części oliwkowego ciała.
Gdy zabrzęczały znajome dzwoneczki - inkub ni drgnął, zmrużył tylko oczy, układając wygodniej głowę na podłokietniku.
- Dzień dobry, królowo! - powitał entuzjastycznie piękną kobietę (demon!), patrząc na nią przez dwie sekundy, potem odwrócił wzrok, by wbić go w uszko filiżanki - Masz ochotę na herbatę? Zawsze przynoszę dwie filiżanki, bo zawsze mam nadzieję na towarzystwo, jednakże jakoś nigdy nie zdarzyło mi się posłyszeć tych słynnych dzwoneczków. A tutaj proszę... nie dość, że towarzystwo, to do tego takie... zacne. - Mrugnął do niej, oblizując się. - A więc? Masz ochotę na herbatę, piękna królowo?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Księgarnia pana Malęszewskiego.   

Powrót do góry Go down
 
Księgarnia pana Malęszewskiego.
Powrót do góry 
Strona 6 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
 Similar topics
-
» Księgarnia Esy i Floresy
» Książę Endymion...
» Śnieżna Księżniczka
» Gabinet Czarnego Pana
» Niebieska Strefa Księżyca

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Upadli. :: Formalności i uprzejmości :: Archiwum-
Skocz do: