Homo homini monstrum.
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Erwin Marlov

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Erwin Marlov

avatar

Liczba postów : 1
Join date : 27/07/2010

PisanieTemat: Erwin Marlov   Wto Lip 27, 2010 1:50 am

Imię i nazwisko

Erwin Marlov

Wygląd

A fe! Erwin jest istotą o zdecydowanie nieatrakcyjnej aparycji. Jego zapadła twarz, ma w sobie coś odpychającego, co wywołuje grymas zniesmaczenia, na twarzach większości obserwujących go ludzi. Paskudnik ten od ukończenia ósmego roku życia, zmaga się z kompleksami, które wynikają głównie z jego imponującego wzrostu (obecnie liczy sobie dwa metry i jedenaście centymetrów). Wynik ten w połączeniu z drobnokościstą budową ciała,tworzy efekt wręcz komiczny. Szare oczy, tej wyjątkowo nieestetycznej jednostki społecznej, z przestrachem spoglądają spod nastroszonych, gęstych włosów o niezidentyfikowanym kolorze. Sięgając w daleką przeszłość Erwina, dowiemy się, że w szkole średniej był znany pod pseudonimem „Żółto-zębny Malo”. Znaczenia pierwszego członu tej nazwy chyba nie ma potrzeby wyjaśniać. Warto natomiast zaznaczyć, że do dziś Erwin toczy zażartą wojnę z mydłem, a wyrażenie „higiena osobista” w jego szarej codzienności już dawno straciło prawo bytu. Stąd też, osobnik ten odczuwa częste swędzenie, co z kolei prowadzi do powstawania wielu ran na jego chuderlawym ciele. Duży wilkołak ma bowiem duże pazury. Wracając do etymologii szkolnego pseudonimu Erwina… „Malo” jest swoistego rodzaju skrótem od nazwiska „Marlov”, którego sam jego posiadacz nigdy nie nauczył się poprawnie wymawiać. No cóż… nie każdy może mieć piękną, poprawną dykcję i nienaganny zgryz. Żeby dopełnić obraz tego życiowego nieudacznika, można jeszcze wspomnieć o jego odstających uszach, olbrzymich stopach i bogatym owłosieniu ciała. I jak tu się nie bać wychodzić z mieszkania podczas pełni księżyca, skoro podobno „ludzki” Erwin nie dorasta nawet do pięt swojemu wilczemu obliczu?

Historia

Erwin Marlov urodził się w Fallentown. Wychował się w Fallentown. Odbył tu edukację, chociaż wielu ludzi wątpi w to by jego mózg został poddany jakimkolwiek skomplikowanym procesom myślowym. Tutaj też nie przeżył swojego pierwszego pocałunku i nie znalazł przyjaciela. Wychowywał go kabel od telewizora, w ręku podstarzałego ojca, który prawdopodobnie zorientowawszy się, iż jego przygłupi Erwin stał się Wilkołakiem, zmarł na zawał serca. Zapytacie zapewne w jakich okolicznościach młody Marlov stał się Lykantropem. Jest to zwykła, bura historia z lasu, zdobiącego obrzeża Fallentown. Erwin pewnej ciepłej, wiosennej nocy poszedł na poszukiwanie pieczarek, mając w planach uczynienie z nich pożywki dla gąsienic, które wykopał kilka godzin wcześniej w ogrodzie przed domem. Właśnie się schylał, by umieścić w swojej dziurawej reklamówce kolejnego muchomora, gdy nagle, całkiem niespodziewanie coś ugryzło go w kościste pupsko. Pojęczał, potupał, popłakał i uciekł do domu. Gdy nazajutrz dostrzegł w sklepowej gablocie, swoje zwierciadlane odbicie, stwierdził, że podczas nocnego wypadu pięknie się opalił, a borówki, które zjadł, znacznie wzmocniły jego włosy. Troszkę inne pomysły wpadły mu do głowy podczas pierwszej pełni księżyca, mającej miejsce po leśnym akcie zniewagi dla Erwińskiego pośladka. Może jednak tych idei nie będę przytaczać, zostawię Panu Marlov resztkę męskiej godności.


Charakter

Erwin był, jest i zawsze będzie ofiarą losu, Nie wierzcie, jeśli ktoś wam powie, że drzemie w nim jakikolwiek potencjał intelektualny. Jego nieporadność prawdopodobnie wynika z tego, że od zawsze miał nad sobą protekcję. W efekcie chował się za plecami "mentora" i dbał o to, by jak najmniej się narazić i zmęczyć. Niektórzy znajomi Erwina, twierdzą, że nie jest on w stanie samodzielnie myśleć. Jednak jest to bardzo błędne przypuszczenie. Erwin doskonale wie, że aby móc funkcjonować w Fallentown, należy rozpoznać bestię, dużo przy niej milczeć, generalnie schodzić jej z drogi i w razie potrzeby uciekać gdzie pieprz rośnie. A może to tylko kwestia zwierzęcego instynktu przetrwania? Zresztą to nie jest ważne, gdyż Wilkołak i tak ma problem z działaniem zgodnie z tymi czterema zasadami. Z pewną nieśmiałością zdradzę Wam, że Erwin jest głupi. Tak, głupi! Poza naiwnością, strachliwością i niezdarstwem ma on wiele innych równie bezwartościowych cech. Jest na przykład bardzo niepunktualny i zapominalski. Leniuchowanie natomiast podniósł do rangi sztuki. Aczkolwiek paniczny strach w przypadku tego osobnika jest w stanie pokonać nagłą potrzebę "nic nie robienia". Dodatkowo warto wiedzieć, że "Żółto-zębny Malo" bywa cholernie upierdliwy. Jak już zacznie seplenić komuś do ucha, przerwać mu może jedynie perspektywa zbliżającego się niebezpieczeństwa lub... pracy fizycznej. Czuję, iż biedny Erwin został ukazany przeze mnie w drastycznie złym świetle. Żeby zrekompensować mu wszystkie straty moralne, jakich mógłby doznać po przeczytaniu swojej krótkiej biografii, nadmienię jeszcze, że jest to postać bardzo przyjaźnie nastawiona do w obywateli miasta... Ale jedynie wtedy kiedy są w stanie obronić go przed innym drapieżnikiem. W przeciwnym razie ucieknie i nawet nie będzie myślał, żeby pomachać łapką na pożegnanie.


Inne

Erwin nie prowadzi sklepu, chatki, burdelu, szpitala ani żadnej innej instytucji, w której wymaga się jakiegokolwiek zaangażowania od właściciela. Zresztą jest na to zbyt głupi i zbyt niereprezentacyjny.





Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kiki Hughes
Admin
avatar

Liczba postów : 96
Join date : 16/07/2010

PisanieTemat: Re: Erwin Marlov   Wto Sie 10, 2010 6:52 pm

Halo, Erwin, Kiki jest zainteresowany, kiedy czytał opis aż zadrżało mu serduszko, kiedyś z chęcią pomógłby Erwinowi pozbierać muchomory.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://upadli.forumpl.net
 
Erwin Marlov
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Upadli. :: Formalności i uprzejmości :: Archiwum-
Skocz do: