Homo homini monstrum.
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Kino

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Valerija Stam

avatar

Liczba postów : 27
Join date : 20/07/2010
Skąd : Ameryka Południowa / Fallentow

PisanieTemat: Kino   Czw Lip 29, 2010 10:19 am





Mała, przytulna sala kinowa, miła i wykwalifikowana obsługa, drewniane fotele obite miękkim, czerwonym pluszem, dobre, stare filmy w repertuarze: czego chcieć więcej? Nic dziwnego, że do kina ochoczo udaje się tak wielu mieszkańców Fallentown. W końcu czy jest lepszy sposób na spędzenie niedzielnego popołudnia?

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Billie Krukovsky

avatar

Liczba postów : 14
Join date : 21/07/2010
Age : 29
Skąd : Warszawa

PisanieTemat: Re: Kino   Sro Sie 18, 2010 6:37 pm

Zdenerwowana nieprzyjemnym incydentem w pubie, Billie nie miała ochoty dłużej przebywać w jego pobliżu. Wyszła zza baru bez słowa, niespiesznie kierując się w stronę kina. Czy miała ochotę na film? Nie bardzo; cieszyła ją jednak perspektywa pobycia w samotności, zatopienia się we własnych myślach i odciągnięcia uwagi od wspomnień.
Z zadowoleniem zauważyła, że tego dnia nie było ruchu, prawdopodobnie będzie w sali sama. I dobrze. Usiadła w tylnym rzędzie, z boku, i przymknęła oczy. Była przed czasem, mogła się zrelaksować. Właśnie poczuła, jak odchodzi napięcie z ciała (rozpięła nawet kilka guzików koszuli, żeby się tym rozkoszować) kiedy coś usłyszała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elle Scott

avatar

Liczba postów : 45
Join date : 03/08/2010

PisanieTemat: Re: Kino   Sro Sie 18, 2010 6:46 pm

Elle weszła do praktycznie pustego kina trzymając w dłoni butelkę z winem. To było jedyne, co mogła spożywać oprócz krwi, zresztą, nie działało na nią w ogóle, ale po prostu lubiła jego smak. Ubrana dziś w czarną sukienkę sięgającą kolan, która mocno kontrastowała z bielą jej skóry i włosów. Kupiła bilet po czym weszła do sali.
- Ach, jak pusto - powiedziała na głos i zajęła miejsce na górze. Wówczas poczuła, że sama jednak nie jest. W kącie, w tym samym rzędzie co ona siedziała blondynka.
- Dobry wieczór panience - powiedziała z uśmiechem patrząc na nią swymi przekrwionymi, bladoniebieskimi oczyma.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Billie Krukovsky

avatar

Liczba postów : 14
Join date : 21/07/2010
Age : 29
Skąd : Warszawa

PisanieTemat: Re: Kino   Sro Sie 18, 2010 6:55 pm

- Ach, dobry wieczór - mruknęła Billie. Więc jednak nie będzie mogła rozeprzeć się wygodnie, jak lubiła. Trudno, niech przynajmniej coś z tego ma, zdecydowała.
Zapięła z powrotem jeden z guzików koszuli i przyjrzała się osobie, która - dziewczyna musiała to przyznać - wyglądała intrygująco.
- Billie jestem - powiedziała z większą energią. - Pracuję w Mischief, zapraszam o każdej porze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elle Scott

avatar

Liczba postów : 45
Join date : 03/08/2010

PisanieTemat: Re: Kino   Sro Sie 18, 2010 7:09 pm

- Miło mi cię poznać, Billie. Jestem Elle. - odparła Elle wpatrując się w nią uważnie. Palcem delikatnie wystukiwała o szklaną butelkę rytm, w jakim biło jej serce. Wampiry mają cholernie dobry słych. - Mischief? To ten pub na Blind Beggar Avenue, tak? - Wolała się upewnić. Nie często bywała w jakichkolwiek klubach, czy barach. Za dużo ludzi, za dużo potencjalnych posiłków. Teraz na szczęście była najedzona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Billie Krukovsky

avatar

Liczba postów : 14
Join date : 21/07/2010
Age : 29
Skąd : Warszawa

PisanieTemat: Re: Kino   Sro Sie 18, 2010 7:17 pm

- Tak, ten. Pomagam ciotce - skrzywiła się. - Niby z własnej inicjatywy, staram się odpocząć od różnych dziwnych rzeczy, ale to i tak nie jest robota, którą bym sobie wymarzyła. Często się stamtąd wyrywam i, muszę przyznać, miasto jest ciekawe.
Przestała patrzeć w stronę rozmówczyni - w tej chwili i tak było zbyt ciemno, by dobrze jej się przyjrzeć, a głos miała na tyle przyjemnie brzmiący, by nie wzbudzać podejrzeń.
- Ciekawe towarzystwo, to na pewno. Tylko na razie mało kogo znam - dodała jeszcze, po czym przeciągnęła się, odrzucając niedługie włosy do tyłu. W sali było duszno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elle Scott

avatar

Liczba postów : 45
Join date : 03/08/2010

PisanieTemat: Re: Kino   Sro Sie 18, 2010 7:24 pm

- tak, tak. Miasto jest ciekawe i osobliwe, rzekłabym. - Podciągnęła nogi pod brodę siadając wygodniej na fotelu. Światło zgasło, zaraz miał się rozpocząć seans. - W ciągu tylu lat, odkąd tu mieszkam zmieniło się diametralnie, acz nadal posiada ten swój przytulny charakterek jak niegdyś . - dodała po chwili namysłu. Butelkę z winem położyła w miejscu, przeznaczonym na napój. Kościstymi, chudymi ramionami objęła kolana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Billie Krukovsky

avatar

Liczba postów : 14
Join date : 21/07/2010
Age : 29
Skąd : Warszawa

PisanieTemat: Re: Kino   Sro Sie 18, 2010 7:43 pm

- Tak...
Billie zamknęła oczy i rozparła się na fotelu jak do snu. Uśmiechnęła się na dźwięk skrzypnięcia oparcia, to było takie swojskie.
- Coś czuję, że chyba zaraz też skoczę po coś do picia - powiedziała cicho, jednak czuła, że w najbliższym czasie chyba się nie ruszy. Sen wkradał się pod powieki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elle Scott

avatar

Liczba postów : 45
Join date : 03/08/2010

PisanieTemat: Re: Kino   Sro Sie 18, 2010 7:49 pm

- Jeżeli masz ochotę mam wino. Rocznik 1850 bodajże. Całkiem dobre - powiedziała odwracając się w jej stronę. Jej jasne tęczówki błysnęły w świetle, jaki wydobywał się z ekranu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Billie Krukovsky

avatar

Liczba postów : 14
Join date : 21/07/2010
Age : 29
Skąd : Warszawa

PisanieTemat: Re: Kino   Sro Sie 18, 2010 7:57 pm

- Wspaniale, ratujesz mi życie - odparła Billie z wdzięcznością. - Nie piję w pracy, a pracuję, rozumiesz, przez większość tygodnia, więc brakuje mi tego. Pilnuj mnie tylko, żebym nie wypiła wszystkiego, źle bym się z tym potem czuła.
Nagle zauważyła dziwny kolor oczu Elle, ale nie powiedziała ani słowa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elle Scott

avatar

Liczba postów : 45
Join date : 03/08/2010

PisanieTemat: Re: Kino   Sro Sie 18, 2010 9:40 pm

- Oczywiście, popilnuję - uśmiechnęła się podając jej wino. Potem po prostu odwróciła głowę z powrotem w stronę ekranu. Projekcja już się zaczęła, leciał czarno-biały, niemy film. Lubiła takie. Pamiętała jeszcze pierwsze kino w Fallentown, przychodziła wówczas na każdy seans.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Billie Krukovsky

avatar

Liczba postów : 14
Join date : 21/07/2010
Age : 29
Skąd : Warszawa

PisanieTemat: Re: Kino   Sro Sie 18, 2010 10:21 pm

Billie z uśmiechem pociągała kolejne łyki z butelki. Teraz było jej nie tyle duszno, co przyjemnie ciepło. Film zrobił na niej lepsze wrażenie, niż się spodziewała, więc pomimo senności obejrzała cały.
Kiedy napisy końcowe zaczęły pojawiać się na ekranie, dziewczyna podniosła się nagle i powiedziała żywo do Elle:
- Dzięki za butelkę, słuchaj, chodźmy stąd gdzieś, noc jeszcze młoda.
Po chwili dodała ciszej, konspiracyjnym szeptem:
- Umówiłam się z przyjacielem koło sklepu z bronią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elle Scott

avatar

Liczba postów : 45
Join date : 03/08/2010

PisanieTemat: Re: Kino   Sro Sie 18, 2010 10:29 pm

Gdy seans się skończył Elle zsunęła nogi z fotela przywdziewając czarne pantofelki. Spojrzała na Billie i uśmiechnęła się.
- Dobrze, mam czas - odparła wstając. Całkowicie zapomniała o swojej butelce, film tak ją zaabsorbował, że nie chciało jej się nawet pić. - Niedaleko sklepu z bronią? Ach, cudownie. ten mały demonek, który siedzi w środku jest taki uroczy - powiedziała entuzjastycznie po czym razem z blondynka opuściła budynek kina kierując się w stronę starej stacji kolejowej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satavius

avatar

Liczba postów : 196
Join date : 25/08/2010

PisanieTemat: Re: Kino   Czw Wrz 30, 2010 7:42 pm



Czekał.

Bladozłota tarcza Słońca jeszcze nie utonęła cała za horyzontem, jakby niepewna, czy oddać swe świetliste dzieci we władanie następnych stepów, a Satavius, jak zapowiedział, czekał przed głównym wejściem do kina. Odziany szczelnie w czarny płaszcz opierał się plecami o ocieniony fragment ściany. Czekał ledwie zauważalny, niczym przyczajony drapieżnik. Czekał. Nie liczył czasu. Pozwolił swoim myślom odpłynąć w dowolnym kierunku, zakradać się i plątać pod nogami przechodniów... Czekał. Ach, tak słodko było obserwować beztroskie kobiety uwodzące beztroskich mężczyzn. Tak słodko było obserwować infantylnych mężczyzn uwodzących infantylne kobiety...
Jakże oni bezwstydnie okłamują się wzajemnie, jak czarują, jak mamią zmysły wyrzekając się słowa 'instynkt', gatunku 'zwierze' i... Ciszy.
Och, ich świat był bardzo głośny, nawet, gdy nikt nic nie mówił, gdy w pobliżu nie przejeżdżał żaden samochód, gdy szmer prądu w przewodach nie kłócił się z nieśmiałym szelestem zbierających się nad miastem chmur deszczowych.
Tak.
Chaos, hałas.
Nie.
Dla niego nigdy nie jest cicho.
Dla niego nigdy nie ma idealnego milczenia. Nawet w zupełnej próżni wspomnienia szepczą głośniej, niż te ludzkie.

Czekał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Oscar

avatar

Liczba postów : 149
Join date : 31/08/2010

PisanieTemat: Re: Kino   Czw Wrz 30, 2010 8:08 pm

Noc taka jak zwykle. Noc wczesnojesienna, z pożółkłymi liśćmi ścielącymi się pod nogami, kładącymi się dywanem pod ich stopami. Noc pachnąca wilgotnością i mroźnym powietrzem. Noc ciemna i pochmurna, noc wietrzna. Ostre krople mżawki zacinały na policzki, zmieszane z brudem miasta unosiły się wraz ze smogiem pod same kolorowe parasolki ludzi ich mijających.
Noc idealna na kochanie.
Na ucieczkę z domu.
Oscar przybył pod kino mocno spóźniony, z Mary uwieszającą się na jego ramieniu. Śmiali się do siebie, pieścili swe dłonie w fioletowych, skórzanych rękawiczkach, trzepotali rzęsami do siebie - niczym młodzi kochankowie (tak to już bywa, iż inkuby kojarzą się wyłącznie z kochankami... różnej maści). Promienni swą obecnością, z zarumienionymi policzkami i wyszczerzonymi zębami pozbawionymi kłów.
Pachnący mieszanką różnych ludzi, różnych pościeli, w których sypiali.
Stanęli w pewnym dystansie do wampira w czarnym płaszczu, na którym perliły się kropelki mżawki w sposób tak urokliwy, jego włosy tak lśniące deszczem - aż oboje westchnęli.
Chłopiec - blady, z fioletowo-różowymi cieniami pod oczyma, z różowymi, suchymi ustami. Trzymający się jakoś nienaturalnie krzywo, acz uśmiechający się dzielnie. Mrużący zmysłowo oczy, epatujący erotyczną, zniewalającą aurą inkuba. I kobieta - Mary, która na widok mężczyzny drgnęła, bynajmniej nie speszył jej jego widok - przygryzła tylko pomarańczowy pukiel włosów, spoglądając na niego zalotnie, niemal wyzywająco.
- Och, topielec - westchnęła w końcu, kłaniając się uprzejmie wampirowi.
Oscar natomiast zgrabnie wykonał obrót pod jej ramieniem i już stał naprzeciwko.
- Nie uważasz panie, iż to idealna noc na... miłość? - zapytał z charakterystyczną sobie manierą.
W jego oczach odbijał się ból fizyczny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satavius

avatar

Liczba postów : 196
Join date : 25/08/2010

PisanieTemat: Re: Kino   Czw Wrz 30, 2010 9:14 pm


- Och, noc, jak noc-większość klimatu zawdzięcza się raczej miłemu towarzystwu. - głębokim skinieniem głowy odpowiedział na ukłon, po czym zbliżył się do znajomych kilka kroków. Nie odrywał wzroku od ich twarzy, patrzył im albo w oczy, albo w ogóle na nich nie spoglądał. Chociaż nie miał uprzedzenia do Mary po poprzednim spotkaniu, był lekko zaskoczony jej obecnością. Bingo - już domyślał się, do kogo należały stare ugryzienia na ciele pana demona, i aż uśmiech cisnął mu się na usta. Ten świat jest taki mały - myślał po raz enty.
- Miło mi was widzieć. - czysto dyplomatyczne, acz szczere w tym wypadku powitanie, subtelny uśmiech i dreszcz podekscytowania zamknięty szczelnie w duchu... no, może nie tak szczelnie, jak zazwyczaj, jednak wrodzony introwertyzm i natura obserwatora nie pozwalały wampirowi na pełne wyrażanie emocji. Kochał za to je podziwiać, dlatego towarzystwo dwóch tak barwnych postaci wprawiało go w błogie upojenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Oscar

avatar

Liczba postów : 149
Join date : 31/08/2010

PisanieTemat: Re: Kino   Czw Wrz 30, 2010 11:07 pm

- Powinieneś odpowiedzieć, iż każda noc jest wręcz perfekcyjna do kochania - odrzekł na wypowiedź wampira uroczo oburzony; marszcząc brwi i poprawiając niemal czule kołnierz jego płaszcza. - A szczególnie... mnie. - Zaśmiał się czarująco. - Więc... dlaczego tego nie zrobiłeś? Dlaczego raczysz mnie znów banalnością?
Zmarszczył nos.
Miło mi was widzieć - zabrzmiało to, jakby wampir znał Mary, jakby ją wcześniej poznał (Oscar uznał podczas dni ich rozłąki, że brak wiedzy o jego imieniu jest niesamowicie podniecający - tak samo to, iż on nie ma pojęcia, iż Oscar to Oscar). Inkub zaniepokoił się nieco, piorunując ognistym spojrzeniem kobietę stojącą nadal na uboczu.
- To ten wampir? - odpowiedziała na ów spojrzenie, bawiąc się puklem włosów i nie podejmując ze złotowłosym mężczyzną żadnego kontaktu... wzrokowego. - Niezbyt urodziwy... Przyznaję - mówiła irytująco przeciągając wyrazy swym grubym, brzydkim głosem - że byłam pewna, że wiem, w jakich mężczyznach gustujesz, mój słodki.
Oscar uśmiechnął się - udawała, że go nie spotkała. Słodkie - słodka Mary - robiła to dla niego - bo... byłby wszak zazdrosny!
- A oto Mary - szepnął mu na ucho, dyskretnie; opierając dłonie na jego piersi. - Mary jest moją starszą siostra i Mary mnie odprowadza, bo Mary się martwi. Mary zaraz zniknie.
Delektował się tym, że wampir poznał jej imię (choć może już je znał), a jego ani trochę! Ani jednej litery! Ależ to wspaniałe... powtarzać to pospolite imię tyle razy, by on je zapamiętał.
Odsunął się, uśmiechając.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satavius

avatar

Liczba postów : 196
Join date : 25/08/2010

PisanieTemat: Re: Kino   Nie Paź 03, 2010 4:15 pm

Uraczył Mary mglistym uśmiechem nie wiedzieć czemu ignorując obecność i dotyk mężczyzny.
- Możesz być spokojna, nie pogorszę jego nadwątlonego zdrowia. - zignorował uwagę o nieurodziwości i z westchnieniem podniósł nieobecny wzrok do góry.

Och, tak... Słońce już dawno dało się pochłonąć odwiecznej wędrówce. Naiwna ogniowa kula wierzyła, niczym człowiek nękany rzeczywistością, że tam, gdzieś, daleko, za horyzontem jest lepsze życie, piękniejszy świat. Że tam, gdzieś, daleko, za horyzontem nie ma marzeń, bo po postu spełniają się one zanim ktoś zdąży je sformułować. Że tam, gdzieś, daleko, za horyzontem można być i mieć nie kolidując z samym sobą.
A niebo płonie z rozpaczy czernią, bo...
Tam, gdzieś, daleko, ponad horyzontem, ktoś Mały I Piękny spala swe wspomnienia, nie świadom, że płatki popiołu opadają w dół, osiadają na chmurach zmieniając ich kolor i rozmoczone spadają z deszczem na głowy śmiertelnych i tych, którzy łaski Wiecznego Odpoczynku nie posmakują. Potem, gdy woda wysycha, popiół wchłania się w ciało, przenika do umysłu, który zachłannie go przyjmuje i nocami odtwarza szczątki wspomnień Małego I Pięknego, jako sny: te najmroczniejsze, te czarne, puste, świadome, niezrozumiałe, niepokojące. Kocham, kocham, kocham...


Uwaga Sataviusa znów oderwała się od doczesności i poszybowała tam, gdzieś, daleko, za horyzont.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Oscar

avatar

Liczba postów : 149
Join date : 31/08/2010

PisanieTemat: Re: Kino   Nie Paź 03, 2010 5:18 pm

- Och, mój panie - podjęła beznamiętnie Mary, nadal trzymając się na uboczu - ja nie boję się o to, co pan może mu zrobić. Mój ukochany brat ponadto, zapewniam pana!, potrafi o siebie zadbać i w swym króciutkim życiu przeszedł dużo więcej ode mnie, co stanowi nieobliczalne wręcz odczucie zazdrości o... tu. - Po wypowiedzeniu tego oficjalnym, suchym tonem, wskazała to miejsce z lubieżnym uśmiechem... a tym miejscem było łono niewątpliwie wypełnione po brzegi wijącymi się w konwulsjach żmijami.
Oscar zaś zmarszczył gęste brwi w czymś na wzór zmartwionej zadumy.
Wiedział, że dzięki Mary wymknięcie się z księgarni będzie dużo łatwiejsze, jednak teraz zaczął żałować. Jak to możliwe, by jego własny kochanek ignorował go teraz, po tym zaproszeniu!, a ponadto nazwał jego ciało... wątłym. Nie był wątły! Był przecież ślicznym, ślicznym chłopcem! - myślał Oscar, a jego brwi marszczyły się coraz bardziej. Pojawiły się zmarszczki na zgrabnym nosku.
- Powąchaj, panie wampirze, śmierdzę słońcem - mruknął mu do ust, kiedy wtulał się w szyję mężczyzny, obejmując go bardzo mocno. - Fascynuje cię wszak to, co słońce ogrzewa, mnie ogrzewa, cały dzień mnie ogrzewa... Topię się w nim...
Wampir jednak nie reagował. Położył tylko stalową dłoń na jego ramieniu, nie zamierzając jednak odpowiedzieć czy choćby odsunąć od siebie Oscara.
Po chwili tego przedstawienia Oscar uderzył go mocno w twarz.
- Słyszysz mnie? - zapytał przy tym z troską w głosie. - Wydajesz się być... nieprzytomnym.
Mary roześmiała się perliście, trzymając się za brzuch. Nie skomentowała zdarzenia, zbierając się w końcu do odejścia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satavius

avatar

Liczba postów : 196
Join date : 25/08/2010

PisanieTemat: Re: Kino   Pon Paź 04, 2010 7:36 pm

- Mon dieu! Ce qui? - o, tak, demon bez wątpliwości sprowadził go na ziemię, jednak w odrobinę zły sposób.
- Zła zagrywka, chłopczyku. - już po chwili wrócił do siebie, odzyskał świadome spojrzenie. - Sądziłem, że stać cię na więcej. Ach... - zmrużył oczy twardo wpatrując się w niego. Jakże niepodobny był do siebie w tym momencie! Jakże srogi i dorosły! Jakże niepokojąco... obolały. - Przeliczyłem się? - lekko przechylił głowę i pogłaskał (jakby z zawodem) policzek inkuba. - Przeliczyłem, że ty... ty: kuszące, nadprzyrodzone, mistyczne zjawisko wciśnięte w żywe ciało oplecione pełnymi żyłami z misternością godną samej Arachne... w ciało owiane mglistymi woniami tabu... woniami wytwornych przypraw, smaków... w ciało o karmelowej skórze, włosach, niczym niteczki perfekcyjnie gorzkiej, czarnej czekolady... - wolno nabierając powietrza wystawił koniuszek języka i zwilżył wargi. - I oczach! Oczach budzących erotycznie tęsknoty, które w tej chwili niemal poniewierają mną - a nie ja nimi... ! Ty... ! Potraktowałeś mnie, jak... - przerwał, zamknął oczy i cofnął się kilka kroków w tył. Trwał nieruchomy przez chwilę ocierającą się o nich z siłą wieczności, zaraz jednak wolno pokręcił głową i pozwoliwszy sobie na płytkie westchnienie uśmiechnął się. - Nie ważne... - wspomniał, jak kilka nocy temu powstrzymał się przed uderzeniem go. Wtedy, gdyby dał ponieść się emocjom, pewnie niechcący zabiłby własnego kochanka. Satavius ostatnio nie doceniał swej siły, dlatego lepiej nie sprawdzać granic jego niemalże niewyczerpanej cierpliwości.
- Nie ważne. Chodźmy już. - w duchu podziękował losowi, że w okolicy nie było nikogo, kto mógłby go usłyszeć. No, może Mary, jednak nie zależało mu na zachowaniu swych słów w tajemnicy przed nią, wszak była wtajemniczona w 'związek'.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Oscar

avatar

Liczba postów : 149
Join date : 31/08/2010

PisanieTemat: Re: Kino   Pon Paź 04, 2010 10:06 pm

Mary w kilku susach doskoczyła do Oscara, by się pożegnać - podarowała mu na tę chłodną noc słodki pocałunek (w usta), po czym odeszła wpatrzona w plecy starego wampira. Odeszła, by celebrować kolejny dzień, kolejną noc swego rozpustnego istnienia, odeszła do krainy wypełnionej po brzegi rozpustą i zepsuciem. Tymi właśnie synonimami.
Oscar przyjął rytualny pocałunek, a jego myśli zaprzątało coś innego - coś skuwającego lodem zwoje mózgowe.
- Stać mnie na wszystko! - wydobył z głębi swej natury, zatrzymując go, zaciskając swe gorące palce na jego ramieniu, przyciskając go do swojej gorącej piersi. - Wszystko - powtórzył, patrząc mu głęboko w oczy, głębiej i jeszcze głębiej, jakby pragnął wypalić te suche, zimne gałki oczne i zastąpić je choć nikłą cząstką tego, czym sam był. Tym najczystszym uczuciem, którym był... ach, paradoks! Nie do zaakceptowania! Oblizał usta. - I nie licz na mnie. Nigdy.
Puścił go, uśmiechając się czarująco.
- Tak, chodźmy - dodał jeszcze, ciągnąc go uwodzicielsko za kołnierz płaszcza do środka. Patrząc zalotnie. - W kinie jest ciemność, w ciemności jest ciemny kącik. W ciemnym kąciku my. A to wszystko łączy się w bezwstydny grzech, co ty na to, mój panie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satavius

avatar

Liczba postów : 196
Join date : 25/08/2010

PisanieTemat: Re: Kino   Pon Paź 04, 2010 11:05 pm



Nie wiedział dokładnie, co oznaczały słowa inkuba, dlatego wolał ich ani nie negować, ani nie zgadzać się byt pochopnie.
Swoją drogą nie liczył na niego, raczej ostrzegał, przed podobnymi pomysłami i odruchami, a słowa, jakie padły przed chwilą były raczej chwilowym rozbłyskiem uczuć wampira - poczciwy Satavius znów nie myślał i działał spontanicznie.

- Hm... - nie wiedzieć, czemu unikał płomienistego spojrzenia Pana Demona jednocześnie uważniej niż zawsze obserwując całą jego postać i ruchy.
- Zastanowię się, czym skusisz mnie do tego grzechu. - zaśmiał się płynnym ruchem otwierając drzwi i puszczając go przodem. Zrobił to raczej ze względu na jego nadwątlone zdrowie, niż szacunek, czy respekt.

W to miejsce przypadło mu od razu do gustu. Przepadał za zapachem starych teatrów, sal balowych, czy właśnie kina, takiego, jak to.
Ach, gdyby dodać przesyt woni dzikich kwiatów, ziemi, szmer wody i lutnie wprawiające powietrze w leniwe drgania, byłoby niemal, jak na patio w domu jego Wskrzesiciela. Pięknie i nostalgicznie bezpiecznie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Oscar

avatar

Liczba postów : 149
Join date : 31/08/2010

PisanieTemat: Re: Kino   Pon Paź 04, 2010 11:25 pm

Uśmiechnął się niebezpiecznie, drapieżnie - niepokojąco w każdym razie - usłyszawszy magiczne "kusić", po czym złapał go za dłoń. Niczym równy jemu, by dać do zrozumienia, iż mają iść obok siebie. Ich palce splotły się - psss... syczy para.
- Co będziemy oglądać? - zapytał z fascynacją między brwiami, ściskając sztywnymi dziś palcami sztywne jego.
Nie chciał brać mężczyzny pod ramię, choć było to dużo bardziej podniecające, bo nie chciał mieć tego wieczoru żadnych innych wampirów w głowie. Tylko ten! Chciał, by wiedział, że Oscar jest dzisiejszego wieczoru tylko dla wampira bez imienia!
Doszli do kas biletowych - tłum potrącał ich, tłum obojętności wymalowanej na czołach. Ohyda. Gówno ludzkie.
- Mam pomysł! Mam wyśmienity, kuszący pomysł! - wykrzyknął nagle, jego oczy rozszerzyły się w podnieceniu, aż stanął w miejscu, by spojrzeć w twarz wampirowi. - Udawajmy dziś normalność! Ja będę studentem... sstosunków, a ty... a ty... czym byś chciał? - zapytał, uroczo przekrzwiając głowę, patrząc tak zwodniczo niewinnie.
Rozglądnął się po sali z rozchylonymi zmysłowo ustami, jakby chciał sprawdzić, czy nikt ich nie widzi. Nachylił się nad wampirem, dotykając dłonią policzka, które śmiał uderzyć. Wyszeptał rozedrganie do nieczułego ucha:
- Będziesz jęczał moje imię zza zaciśniętych kłów.


Ostatnio zmieniony przez Oscar dnia Wto Paź 05, 2010 6:50 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satavius

avatar

Liczba postów : 196
Join date : 25/08/2010

PisanieTemat: Re: Kino   Wto Paź 05, 2010 12:45 am



- Nie pochlebiaj sobie. - wampir uśmiechnął się i objął swego towarzysza w pasie wsuwając same opuszki pod materiał jego spodni. Chociaż przełamał bliskość, jednocześnie zachował wewnętrzny dystans: nadal nie patrzył mu w oczy, naturalnie spoglądając dookoła, rozglądając się, zatrzymując wyblakłe źrenice na ludzikach. Przez myśl przeszedł mu niebezpiecznie realny pomysł...
a gdyby tak... dla zabawy... dla zabawy! kazać każdemu z ich ciał zapłonąć? zapłonąć od serca...! aby skóra pękała, aby cierpieli świadomie, jak to jagnię w płonącym lesie... dłonie rozpaczliwie wyprężające się i kurczące, niczym konary, skóra sucha i spękana, jak kora, a krew sycząca i winna, jak żywica, a włosy, jak liście, a przerażone oczy wypełnione niezrozumieniem, jak... kwiaty! kwiaty kupione przed bamą cmentarną i złożone na ich własnych grobach ku czci oszczerstw ze szczerego złota! tak! dla zabawy! gdyby dokonać katharsis a potem uciec z tym najbarrrdziej nieczystym z nich, z tym czarrrnym kupidynem ocalając go

- A... A! Kogo ja mogę udawać, prócz twego brata, ucznia, młodszego kolegi, czy coś w ten deseń? - przestał go obejmować. - Mogę być... och, wiem. Miłośnikiem kwiatów, florystą. Kończę właśnie szkołę ogrodniczą. - pomógł mu się rozebrać, był to gest całkiem naturalny, nie zastanawiał się nawet nad nim. - Idź, proszę, wybrać film... mi to obojętne, wszystkie i tak widziałem. Ja zaraz wrócę. - bez wahania skierował się w stronę szatni. Tym razem nie pozwolił sobie nawet na kroplę zdemaskowania zamyślenia... chociaż wyobraźnia płatała mu figle: czuł odległy zapach dymu, emanację ognia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Oscar

avatar

Liczba postów : 149
Join date : 31/08/2010

PisanieTemat: Re: Kino   Wto Paź 05, 2010 7:14 pm

Przestał go dotykać, jednak Oscar nadal miał wpółprzymknięte oczy z niejakiej rozkoszy - nie wiedział, czym było to spowodowane (pewnymi srebrzystymi liniami oplatającymi jego nadgarstki, by przywiązać do rydwanu... tego jedynego), ale ten dotyk sprawiał mu wiele przyjemności. Był jednocześnie bezpieczny i niebezpieczny - czyżby Oscar lubował się dzisiejszej nocy w paradoksach?
Wyplątał się z gracją z płaszcza, po czym z uśmiechem przypadł znów do towarzysza.
- Bardzo cię lubię - powiedział szczerze, po czym delikatnie odgarnął jasne pasmo wpadające bezczelnie do oka wampira. Jego ręce drżały.
Pobiegł potem w podskokach sprawdzić, co dziś jest w repertuarze, jednak po krótkiej chwili zawrócił.
- Moim bratem? - zapytał z bardzo szerokim uśmiechem; zęby błyszczały ślicznie w przyciemnionym hallu. - To interesujące! - Przyłożył, ostrożnie tym razem, sprawdzając uważnie reakcje wampira, dłoń do jego ust, po czym pocałował ponętnie własne knykcie, zamykając nawet oczy. - Dzisiejszego wieczora nie pocałuję cię ani razu. To chore! Kazirodztwo... Nie jesteśmy podobni... co z tym zrobisz?
Coś niepokojącego zabłysło w jego oku, gdy nie dał mu odpowiedzieć, po czym odwrócił się i znów pobiegł w stronę listy wyświetlanych o tej porze filmów. Jednak ponownie zawrócił, stając ponownie przed mężczyzną.
- A zasłużyłem na kwiatka, kwiatowy panie? Panie kwiatów? Zastanów się na odpowiedzią.
Musnął ustami powietrze przed jego wargami, po czym po raz trzeci już pobiegł do tej nieszczęsnej listy.
Cóż mógł wybrać Oscar?
Wpatrywał się jakiś czas w tytuły filmów, jakby od wyboru zależało jego życie, które w znacznej większości (było ich cztery!) nic mu nie mówiły. Wszystkie stare - a więc choć te dwa obiły mu się - lekko, ale jednak - o uszy.
Po chwili na jego ustach wykwitł powoli, acz efektownie ohydny uśmiech.
Bo - cóż mógł wybrać Oscar?
Pobiegł z powrotem do wampira, który czekał oparty nonszalancko o ścianę.
- "Ciało" - szepnął mu na ucho. - Chcę ciała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Kino   

Powrót do góry Go down
 
Kino
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Nieczynne kino
» Kino samochodowe
» Nieczynne kino

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Upadli. :: Formalności i uprzejmości :: Archiwum-
Skocz do: