Homo homini monstrum.
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Kino

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Satavius

avatar

Liczba postów : 196
Join date : 25/08/2010

PisanieTemat: Re: Kino   Sro Paź 06, 2010 8:34 pm


- Ciaaało. - uśmiechnął się nie tyle słysząc tytuł (jak sam powiedział - oglądał to już, a że miał bezbłędną pamięć zapamiętał więcej, niż przeciętny odbiorca filmu), co widząc znajomą śliczną twarzyczkę. - Tak myślałem. - i znów będzie musiał fatygować swój leciwy umysł do nakłonienia kasjerki, by sprzedała wyraźnie nieletniej osobie bilety na wyraźnie pełnoletni film.
- Ach... Chodź kwiatku, braciszku, kupimy bilety. - westchnął nadal uśmiechając się błogo i kierując kroki do kasy. Po drodze nie powstrzymał się przed (z pozoru niewinnym) położeniem dłoni na ramieniu inkuba i niemal niewyczuwalnego gładzenia tej słodkiej, ciepłej skóry. Nie wiedział, jak rozumie ten dotyk demon, jednak wampirowi taki drobny kontakt sprawiał nadspodziewaną przyjemność. Sam nie wiedział, dlaczego - nie zastanawiał się nad tym ani przez moment.

Satavius był dziwnym stworem, któremu nagle! włączała się delikatność i skrajna sensualność, mieszała jak i co tylko chciała w małym, misiowym rozumku, po czym wypadała z hukiem pozostawiając pustkę oraz dezorientację.

- Ja płacę, oczywiście. - poinformował go cicho stając w kolejce do kasy i - by zająć czymś innym ręce, niż nim - poprawił cieniutką wstążkę spinającą same końcówki włosów (błękitny materiał oplatał niemal białe pasemka dokładnie trzynaście razy! wymierzony tak, by nawet kawałek materiału nie odstawał od supełka, czy gdziekolwiek indziej, by było tak, jak Satavius lubił - perfekcyjnie).
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Oscar

avatar

Liczba postów : 149
Join date : 31/08/2010

PisanieTemat: Re: Kino   Sro Paź 06, 2010 9:00 pm

Oscar zadrżał z przyjemności, gdy poczuł na skórze chłodne palce - rozkosz. Uśmiechnął się błogo całą swą drapieżną urodą, gdy paznokcie nieznacznie drapały, opuszki muskały i pieściły.
Jego ciało z trudem utrzymywało się na kościach, mięśnie ledwo-ledwo nie doprowadzały do jego całkowitego rozpadnięcia się. Odświeżona rana pod żebrami pulsowała dwoma parami kłów, bandaż za ciasno zawiązany. Drętwienie i szumienie stały się częstymi myślami przesuwającymi się boleśnie po jego głowie. Przetaczające się po jej powierzchni. Płytko. A Oscar, mimo procesów bólowych szalejących w jego ciele, stał prosto, uśmiechając się zniewalająco.
- Jestem twoim starszym bratem - powiedział z nutką niby-pretensji. (ocenił, iż kupienie przez siedemnastolatka, a nawet szesnasto-, na ten konkretny film, nie będzie proste - a nie sądził, iż wampir ma wyrobiony dowód na pełnoletniość). - Ja kupię bilety, jednak jeśli chodzi o pieniądze... są zupełnie zbędne na tym świecie. Nie sądzisz, Bracie i Panie Kwiatów?
Stali w kolejce, a nikt nie zwracał na nich uwagi. Skandal wykwitał w głowie Oscara - on znał kolor oczu każdej osoby tu zebranej. Znał ich wyraz i natężenie blasku. Znał każdy indywidualny zapach, wdychał go z ukontentowaniem swymi boskimi nozdrzami. Ich swetry produkowały elektryczność, czasem porażając nią jego nadgarstki. Ale Oscar patrzył tylko na wampira - tylko wampir liczył się... dzisiejszego wieczora.
- To jak? - podjął po chwili. - Zasługuję na kwiatka?
Uśmiechnął się, patrząc na niego intensywnie. Wyczekująco.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satavius

avatar

Liczba postów : 196
Join date : 25/08/2010

PisanieTemat: Re: Kino   Sro Paź 06, 2010 9:41 pm



Nie podejmując kompletnie tematu obdarowania go kwiatem zaśmiał się nieoczekiwanie zwracając uwagę na cienie pod tymi okrutnie ładnymi oczętami.
- Pieniądze, pieniądze... - mruknął kładąc dłoń na czole inkuba. Pamiętał jeszcze z czasów śmiertelności, że taki chłodny dotyk Wskrzesiciela był nad wyraz przyjemny w czasie choroby, gorączki, czy innych ludzkich bolączek. - Pieniądze prędzej, czy później by się pojawiły. Lepiej, że w takiej formie, a nie innej. - wzruszył ramionami - głupi, niepotrzebny temat. Nagle drgnął, jakby przypomniał coś sobie i odwrócił się do kasy przodem, tyłem do inkuba. Nie odezwał się nawet słowem, a pani kasjerka grzecznie podała mu bilety i odebrała zapłatę. O,tak!, koniec czekania, koniec popychania i tłoczenia w chaotycznym, niepotrzebnym hałasie i ludzkim podekscytowaniu.
- Ach... - westchnął jakby zmęczony powracając do 'Braciszka' i przetarł powieki dłonią. - Chcesz się gdzieś przejść, czy idziemy od razu do sali? - zapytał i naumyślnie popukał demona biletami pod żebrami, w bolesne miejsce - delikatnie, bo delikatnie, nie chciał mu zbytnio doskwierać, ale jednak.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Oscar

avatar

Liczba postów : 149
Join date : 31/08/2010

PisanieTemat: Re: Kino   Sro Paź 06, 2010 10:06 pm

Na dotyk wampira Oscar aż westchnął z ulgą, przymknął oczy, a jego ciało nagle rozluźniło się. Mógłby tak stać, tak podążać policzkiem za tą zimną dłonią, nic nie widząc, czując krótkotrwałe ukojenie, jednak wampir szybko odwrócił się.
Bilety zakupione, Oscar zignorowany.
Inkub mógł to tylko skwitować uśmiechem.
Spojrzał jednak czujnie na mężczyznę, gdy ten musnął biletami jego bok. Błagał właśnie wszystkie siły piekielne w duchu, by się nie dowiedział... przekaż najserdeczniejsze pozdrowienia temu dżentelmenowi. Oscar jednak nie dał się na długo omotać niezbyt szczęśliwym myślom, więc znów uśmiechał się naturalnie. Po chwili chwycił czule nadgarstek towarzysza, by odebrać mu bilety - zaczął się nimi wachlować. Puszczał zalotne, rozerotyzowane spojrzenia zza papierków.
- Wiesz... - zaczął, nie dokończył jednak szybko.
Oczy inkuba rozszerzyły się niczym w nagłym olśnieniu. Demon odwrócił się i odszedł na kilka kroków; wyrwał różowego kwiatka z jednej z ozdobnych doniczek, po czym włożył mu do kieszeni marynarki.
- Zasługujesz na kwiatka - wyszeptał mu do ucha, napierając na jego pierś całym ciałem.
Odsunął się potem z diabelskim błyskiem w oku.
-...możemy posiedzieć w sali, w całkowitych ciemnościach... i zrobić to wszystko, na co tylko masz ochotę - dokończył dopiero teraz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satavius

avatar

Liczba postów : 196
Join date : 25/08/2010

PisanieTemat: Re: Kino   Sro Paź 06, 2010 10:48 pm



Uśmiech niemal uczłowieczył całą postać wampira - wyglądał krucho, jakby najmniejszy podmuch wiatru mógł wyrwać życie z jego ciała i pchnąć w kąt wraz z kurzem i liśćmi, z pomiętymi kartkami kalendarza.
- ...na co mam ochotę... - powtórzył nawet nie poruszając wargami. Do seansu była jeszcze ponad godzina, sali na pewno jeszcze nie otworzono, jednak wampirowi raczej to nie przeszkadzało w osiągnięciu zamierzonego celu.
Nagle zaczął się śmiać. Zakrył dłonią usta i tłumił śmiech jakby znalazł się w nieodpowiednim miejscu do tego typu zachowań, jakby ktoś mu bronił.
Bez wyjaśnienia, nie domyślając się kompletnie, że demon może go nie rozumieć, objął go jak poprzednio i wolno ruszył w stronę sali rozglądając się po suficie i ścianach, jakby w poszukiwaniu czegoś. Oczywiście jego zachowanie nie było komentarzem do jakiegokolwiek czynu inkuba.

Wolną dłonią nieświadomie dotknął kieszeni i kwiatka, jakby chcąc się upewnić, że jego towarzysz na pewno zrobił to, co zrobił, że roślinka naprawdę tam się znajduje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Oscar

avatar

Liczba postów : 149
Join date : 31/08/2010

PisanieTemat: Re: Kino   Sro Paź 06, 2010 11:17 pm

Oscar rozchylił zmysłowo usta i cierpliwie przeczekał "wybuch" wampira. Wrodzona pewność siebie, wręcz nieprzyzwoita pewność siebie!, nie pozwalały, by choć jedna myśl zawahania zaświtała pod tą rozmokłą fantazjami erotycznymi głową (no - może zazdrość wchodziła w grę, jeśli na scenę wchodziła Mary, jednak zazwyczaj spuszczano na to zasłonę milczenia). Jedyne co mogło poruszyć poniekąd inkuba był sposób śmiania się - nienaturalnie obijał się pustką tych oczu. Ale Oscar tylko oblizał spieczone wargi.
- Ufam, iż mnie zaskoczysz swymi pragnieniami - powiedział pogodnie, kiedy mężczyzna zakończył się śmiać. Gdy cała pustka wybrzmiała w gardle i pomieszczeniu. Gdy opuścił dłonie.
Uśmiechnął się niewinnie radośnie, kiedy dał się otoczyć ramieniem - specjalnie zmalał, skulił się, by wyglądało to odpowiednio. Po chwili zdmuchnął delikatnie niewidzialny pyłek kurzu z ucha wampira.
- O czym jest ten film? - zapytał, kiedy szli... gdzieś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satavius

avatar

Liczba postów : 196
Join date : 25/08/2010

PisanieTemat: Re: Kino   Czw Paź 07, 2010 12:24 am


Teraz uśmiech wampira zmienił się w bardziej tajemniczy.
- Aaa... - zaczął mrukliwie przeciągając. - Pozwól, że zachowam to dla siebie, ale sądzę, że ci się spodoba, dobrze wybrałeś... barrrdzo dobrze. - urzekł go spokój, z jakim demon przemilczał jego śmiech. Ale jak tu się nie śmiać! Satavius przypomniał sobie, jak któregoś dnia zawitał do nowoczesnego (nie aż tak bardzo, jednak dla wampira nawet najstarsze kino jest wynalazkiem dzisiejszym) kina w Hannover i narobił niezłego bałaganu... Ochrona bowiem zauważyła na ekranie monitoringu niepokojący ciąg zdarzeń (szatniarz gadał do siebie, potem kasjer, drzwi otwierały się bez niczyjej ingerencji, a kwiaty same poruszały, jakby głaskała je niewidzialna dłoń), którego do tej pory nikt nie rozwikłał. Ha! Głupi monitoring. Satavius, ach, biedny Satavius musiał zrezygnować z obiecującego filmu i znaleźć sobie inne zajęcie.

Wampir nie domyślał się, czy jego wspomnienie mogło zostać jakoś wyłapane przez demona, nie zależało mu jednak na ukrywaniu zabawnego faktu z niedawnej przeszłości. Wręcz przeciwnie - gdyby przed nimi nie stanęły ciemne, masywne drzwi broniące dostępu do sali - pewnie opowiedziałby mu wszystko w zabawny sposób... lubił, jak jego towarzysz miał dobry humor.

Na szczęście w tym kinie nie było kamer.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Oscar

avatar

Liczba postów : 149
Join date : 31/08/2010

PisanieTemat: Re: Kino   Pią Paź 08, 2010 12:40 pm

- No więc? - zapytał wreszcie Oscar, promieniujący swą charakterystyczną, inkubią aurą (nadwątloną). - Dlaczego się śmiałeś? Wybacz moją ludzką dociekliwość, ale to bardzo... ciekawe! - Siłą woli li jedynie powstrzymał się od użycia słowa "podniecające", tak samo jak wysilił swoją okropną naturę do popełnienia uprzejmości, czy też - oficjalności.
A pokusa była olbrzymia, a uleganie pokusom - największą przyjemnością!
Objął go ramieniem. W taki sposób, by można było pomylić ten uścisk z przyjaznym.
- Nie bądź taki tajemniczy, panie wampirze - szepnął mu jeszcze na ucho w swym zwyczajowym stylu: mokrym i nabrzmiałym.
Gdy doszli do masywnych drzwi, inkub oderwał się od mężczyzny i szybko zasłonił wejście własnym ciałem. Patrzył chwilę z góry na dużo potężniejszego towarzysza wypadu z szalejącymi iskierkami - szatańskimi iskierkami - w czarnych jak sami diabli (czarnych niczym gorzka, arabska kawa, czyli gorących, parujących i mocnych...) oczach. Patrzył z figlarnym uśmieszkiem na ustach, wplatając palce w klamkę.
- Pożądasz mnie... bracie florecisto?
Sięgnął po kwiat, który miał w kieszeni. Powąchał, choć był bezzapachowy, po czym zjadł go z ohydnym uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satavius

avatar

Liczba postów : 196
Join date : 25/08/2010

PisanieTemat: Re: Kino   Pią Paź 08, 2010 7:40 pm


Satavius odwlekając odpowiedź z przekorą zbliżył usta do jego i już, już złączył w pocałunku!, gdy niespodziewanie, zamiast wargami dotknął go opuszką wskazującego palca zabierając szczątek płatka. Przyjrzał się dokładnie skrawkowi, jakby żałując 'biednej roślinki', po czym spojrzał z wyrzutem w oczy demona.
- Tak nie wolno. - warknął zatapiając się z upojeniem w te piekielne ogniki. - To... okrutne! - dodał i nie odrywając wzroku od swego towarzysza wolno liznął palec zjadając tym samym pozostałość kwiatka. Wolno oblizał się i nachylił do przodu przyciskając śmiertelne ciało całkowicie do drzwi.
- Nie. - szepnął w końcu odpowiedź nie zdradzając, czy to prawda, czy też nie i zatopił twarz we włosy kochanka. Trwając w takiej pozycji wsunął lodowate dłonie pod koszulę inkuba jakby chcąc przytulić. Zaraz jednak okazało się (a może to był tylko niewinny pretekst?), dlaczego tak postąpił: drzwi otworzyły się na oścież ukazując ciemną... nie! wręcz czarną przestrzeń sali.
- A śmiałem się, bo zawsze, gdy jestem w pobliżu jakiegoś kina - mówił wyplątując się z objęć. - przypomina mi się niedawne zdarzenie: ochroniarze widzieli mnie... a raczej nie widzieli nic!, Nic, jak otwiera drzwi, oddaje płaszcz i kupuje bilety. - już całkiem oswobodzony zniknął w ciemnościach sali. - Leeewitujące bileeety! - zaśmiał się jeszcze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Oscar

avatar

Liczba postów : 149
Join date : 31/08/2010

PisanieTemat: Re: Kino   Pią Paź 08, 2010 9:17 pm

Dyszący z podniecenia Oscar, zaczerwieniony od mrozu, który bił od ciała wampira - które było dopiero co tak blisko (tak blisko!), zatrzymał go, łapiąc szybko końce palców. Pociągnął jeszcze nosem - niezwykle zmysłowo, żaden człowiek nie byłby w stanie pociągnąć nosem w taki sposób.
Kazirodztwo!
Zaśmiał się, a jego oczy również się śmiały.
- A kto powiedział, że nie wolno? - zapytał, bo nie mógł się powstrzymać (bo sensacyjne ciągoty w podbrzuszu były zbyt silne), jednocześnie powracając do momentu sprzed anegdoty, która musiała być dla niego bardzo ważna.
Nie wolno było ignorować czegoś, co było ważne.
Pamiętając o tym, Oscar zagryzł wargę, po czym oparł się dłońmi o klatkę piersiową wampira, patrząc na niego dość niebezpiecznie. Wyzywająco? Drapieżnie? Zawadiacko!?
- A byłbyś widoczny, gdyby... gdybyśmy... - I tutaj zakończył, mrugając porozumiewawczo. Jednoznacznie, zdecydowanie jednoznacznie dając do zrozumienia, o czym myśli.
Co pod tą śliczną główką się wylęgło. Przy akompaniamencie ekstatycznych wrzasków orgazmu.
- To by dopiero było zabawne - westchnął mu w usta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satavius

avatar

Liczba postów : 196
Join date : 25/08/2010

PisanieTemat: Re: Kino   Pią Paź 08, 2010 9:47 pm


- Hmmm... - wampir westchnął rozciągając usta w uśmiechu. Och, ten mały, słodki potworek znowu swoje. - Nie tak szybko. - pogłaskał policzek demona odsuwając go od siebie jednocześnie. Jakże musi mu spodobać się film, który wybrał! - Nie chcesz chyba, abym zrobił z tobą, braciszku, to, co ty zrobiłeś z tym kwiatem. Jesteś słodki, ale wolę mieć Cię żywego jeszcze. - zaśmiał się obejmując go i 'przez przypadek' wsuwając dłoń pod spodnie, obierając na biodrze demona.
- Ciekawe co będzie, jak nas tu znajdą... I po co kupowaliśmy bilety, jak i tak nikt nie pilnował sali. - dodał nadal wesoły kierując kroki w głąb sali.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Oscar

avatar

Liczba postów : 149
Join date : 31/08/2010

PisanieTemat: Re: Kino   Pią Paź 08, 2010 10:53 pm

- O tak, zjedz mnie. - Aż przymknął oczy, aż przygryzł wargę, a na jego fizjonomii pojawiła się czysta fantazja, czysta błogość rozbudzona dzięki owej fantazji.
Demon i wampir przedzierali się przez ciemne rzędy foteli, powoli zagłębiali się w salę, której nikt nie pilnował - która przez omyłkę była otwarta. Ta myśl nie zagościła w głowie Oscara nawet na sekundę, nawet nie przeleciała przez nią, nie uderzyła jak błyskawica. Po prostu jej nie było.
Oscar więc trzymał wciąż końce palców mężczyzny, mocno zaciskając spoconą dłoń na zimnie tych kościstych patyków. Wampir niestety wyjął rękę zza paska spodni przez przeczystą pragmatyczność.
- Kiedy nas znajdą?... - powtórzył pytanie, zastanawiając się nad nim, i klucząc między starymi fotelami, skupiając się na nie potknięciu się z niesamowitą mocą; nikt nie podejrzewałby go o te zmarszczki między brwiami. - Musimy postarać się, by się zawstydzili... - dokończył nieco zdyszany, ale uśmiechnięty w ten niewymuszony, zalotny sposób.
Oscar oblizał spierzchnięte wargi.
- A kupiliśmy bilet, bo przecież jesteśmy normalni.
I tutaj nastąpił zwyczajowy, ohydny uśmieszek, którym promieniała aż cała sylwetka demona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satavius

avatar

Liczba postów : 196
Join date : 25/08/2010

PisanieTemat: Re: Kino   Sob Paź 09, 2010 1:14 pm



Zatrzymał się nagle i odwrócił przodem do demona. Pieszczotliwie niemal zasłonił jedną dłonią oczy mężczyzny, drugą położył na jego karku i zaczął pociągać w przód - krok po kroku, wolno i spokojnie - samemu cofając się. Stanął w miejscu dopiero pod ścianą, pod koniec rzędu i obrócił inkuba delikatnie, niemal jak w tańcu, pchnął z wyczuciem na fotel samemu stając blisko, blisko, blisko! między jego nogami.
- Przeceniasz mnie z tą normalnością... - w tym momencie drzwi od sali zamknęły się 'same', równie 'naturalnie', jak otworzyły. Zapanowała kompletna ciemność - bo skąd niby miało dostawać się światło? Pewnie nawet gdyby mogło, uciekłoby tam, gdzieś, daleko, za horyzont. W poszukiwaniu lepszej pary do obserwowania, niż demon i wampir.
- ...braciszku. - dodał jeszcze zamykając oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Oscar

avatar

Liczba postów : 149
Join date : 31/08/2010

PisanieTemat: Re: Kino   Sob Paź 09, 2010 1:42 pm

Oscar z uśmiechem na ustach rozsiadł się w fotelu, szeroko rozstawiając nogi (nawet nie ruszył powieką, kiedy wampir zasłonił mu oczy, mocniej ścisnął tylko jego palce, no i potknął się o jeden z foteli - ale zrobił to z iście demonią gracją). Żałował, że mężczyzna wyplątał swą dłoń z jego uścisku, więc już zaraz jego dłonie delikatnie błądziły po udach kochanka, przesuwając mocno po materiale spodni.
Owiało go powietrze wprowadzone w drganie poprzez mowę potwora. Uniósł głowę, po czym wystraszył się, kiedy drzwi trzasnęły.
Ciemność, ciemność, ciemność. Nie przebijał jej wzrokiem, ale z rosnącą ekscytacją w żołądku, spojrzał z dołu na wampira - a raczej wydawało mu się, że na niego patrzy.
Uśmiechnął się szeroko.
- Posiadasz supermoce? - zapytał głosem omdlewającym z podniecenia. - O tak, lubię kiedy jesteś normalny.
Dłonią wymacał zimny policzek i czule pogłaskał, zostawiając na nim mokrą ścieżkę gorącego potu, pachnącego siarką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satavius

avatar

Liczba postów : 196
Join date : 25/08/2010

PisanieTemat: Re: Kino   Sob Paź 09, 2010 6:04 pm



- Och, taaak... - mruknął. - Posiadam. Miałem czas na ich nabycie i wyrzeczenie się większości na rzecz... - przerwało mu niechciane westchnienie. - ... na rzecz nieprzewidywalności i ciekawości. Zainteresowania tym światem. Na rzecz normalności. - ach, jakże słodka dla wampira była obecność inkuba, jakże słodki fakt bezkarności uczuć, czynów...
Satavius delektował się bliskością kochanka: aburowymi dłońmi przeciągał po policzkach, szczęce, wplatał palce w jego włosy i masował kark i ramiona, chcąc jakby mu ulżyć w bólu, czy uspokoić, rozluźnić.
- Miałbyś mi za złe, aczci byłoby to nasze ostatnie spotkanie? - spytał z wyczuciem pieszcząc skórę na jego szyi. Ciemność sprawiała, że czuł się osaczony i lekko przybity, pomimo obecności Pana Demona-gdzieś we wnętrzu swego bezsensownego jestestwa samotny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Oscar

avatar

Liczba postów : 149
Join date : 31/08/2010

PisanieTemat: Re: Kino   Sob Paź 09, 2010 6:14 pm

Oscar ze zmrużonymi w przyjemności powiekami przyjmował pokornie dotyk wampira. A pod powiekami - ach!, cuda, prawdziwe cuda! Wzdychał raz po raz, gdy rana pod żebrami odzywała się swą nowością. Uśmiechał się delikatnie, słuchając z oddaniem jego słów. Czując tylko kurz unoszący się w powietrzu, w starej sali kinowej.
Kiedy dotarło do niego ostatnie pytanie, otworzył gwałtownie oczy - ich czerń zlała się z ciemnością. Nakrył własną dłonią jego - tą pieszczącą oliwkowo-siną dziś skórę.
- Ostatnie? - upewnił się, że dobrze zrozumiał, wypluwając niemal to słowo. Dotyk na skórze go upajał, nie potrafił skupić myśli na czymś innym niż grzeszne fantazje. - Odpowiem ci, panie, kiedy ty wyjaśnisz, cóż złego uczyniłem, iż nie chcesz mnie więcej znać.
Powiedział, przedrzeźniając czule ton kochanka. Uśmiechając się pozornie niewinnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satavius

avatar

Liczba postów : 196
Join date : 25/08/2010

PisanieTemat: Re: Kino   Sob Paź 09, 2010 6:48 pm



- Znać i pamiętać będę cię do końca. - zapewnił szczerze. Pamiętałby go mimowolnie, nie umiał bowiem zapominać, nie o takie jednak 'pamiętanie' mu chodziło.
Nie odpowiadając uklęknął wpasowując się jeszcze dokładniej pomiędzy uda kochanka, aby byli mniej więcej na jednej wysokości, i osunął dłoń w dół zagłębiając palce pod jego koszulę, same opuszki zaś pod bandaż.
- Ferocis, aut... amoris. - szepnął sam do siebie komentując myśli, jakie znów zadomowiły się w jego głowie. Komentując zachowanie tego nieznajomego pana, który wyładował swą niemoc na demonie. (Wampir jeszcze nie do końca kojarzył mężczyznę spotkanego nad jeziorem z tym, którego właśnie pieścił.) - Mi nic aż tak złego nie uczyniłeś, braciszku. - w końcu wysilił się na odpowiedź. 'Aż tak' - wampir wybaczył inkubowi wybryk sprzed kilkudziesięciu minut, co nie znaczy, że zapomniał. - Nie interpretuj tak drastycznie mojego pytania i odpowiedz. Po prostu odpowiedz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Oscar

avatar

Liczba postów : 149
Join date : 31/08/2010

PisanieTemat: Re: Kino   Sob Paź 09, 2010 7:00 pm

Zagryzł mocno wargi. Patrząc gdzieś w okolicach oczu wampira - widział tylko pustkę lśniącą z ich głębi, zagryzł więc te wargi z bólu.
- Wiem, wiedziałem, że nie zrobiłem nic złego - powiedział w końcu bezczelnie. - Tak tylko się droczyłem. Jestem przecież idealny...
Wsunął własne dłonie pod koszulę i łącząc palce z palcami wampira począł manewrować nimi tak, by zadać sobie jak najwięcej bólu. Jęczał, napinając mięśnie - rana rozerwała się. Włożył palec mężczyzny w pulsującą tkankę mięśni, ociekającą krwią. Rozpychał opuszką zasiniałą skórę wokół jątrzenia.
Jęczał i wzdychał z bólu. Widział krwawe plamy przed sobą. Pachniało krwią i potem.
- Lubisz, kiedy jęczę? - zapytał w końcu, oblizując suche usta. - A odpowiadając na twoje pytanie, będę jak zwykle bezpośredni: miałbym.
Kuriozalna sytuacja - Oscar bigamista? Och, nie. Nie, to nie to. To coś innego - i nie można ukrywać, że to odkrycie stanowiło źródło niesamowitej ulgi jaka ogarnęła ciałem demona. Ciałem i myślami - uczucia gdzieś tam sobie wirowały nad czarną głową. Czarnym kłębem, czarnych uczuć... do czarnego wampira.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satavius

avatar

Liczba postów : 196
Join date : 25/08/2010

PisanieTemat: Re: Kino   Sob Paź 09, 2010 8:01 pm



Satavius nie wierzył w to, co się stało.
- Co ty... Co ty robisz!? - pierwszy raz krzyknął nie zastanawiając się, czy ktoś ich usłyszy. - Corobiszcorobiszcorobisz!? - powtarzał nieruchomiejąc, nabierając i wypuszczając powietrze w płytkich oddechach, jakby westchnieniach. Był kompletnie wstrząśnięty. Nie wiedział, co ma zrobić: gdy się wyrwie sprawi demonowi ból, gdy tego nie zrobi będzie jeszcze gorzej! Dlatego znieruchomiał wykorzystując swoją silę i nic nie było go w stanie ruszyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Oscar

avatar

Liczba postów : 149
Join date : 31/08/2010

PisanieTemat: Re: Kino   Sob Paź 09, 2010 9:53 pm

- Cii - uciszył go delikatnie, szeptem, kładąc tym samym rozedrgane palce na ustach wampira.
Potem złapał za kark mężczyzny i podźwignął się, niejako nabijając ranę na jego palec. Stęknął-jęknął z bólu, na jego czole zimny pot - gdyby tylko ktoś mógł go zlizać!... Głębiej, głębiej - czuł jak palec zatapia się w miękkiej tkance po żebrami, pulsuje mięso wokół opuszki i paznokcia. Głębiej, głębiej - palec zaczął wdzierać się bardziej, bardziej niż wcześniej kły. No i głębiej, głębiej - Oscar dotknął ustami ust wampira, rozedrganymi, suchymi ustami.
Marszcząc brwi z bólu, pogłębiał i ranę, i pocałunek. Językiem zdecydowanie przesuwając po kłach.
Wampir ni drgnął.
- Och, jak boli - jęknął mu w usta, po czym znów pocałował. A całował powoli, z zamkniętymi oczami, ze zmarszczką między brwiami. - Dob-rze...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satavius

avatar

Liczba postów : 196
Join date : 25/08/2010

PisanieTemat: Re: Kino   Nie Paź 10, 2010 7:04 pm



- Ty idioto... Ty kretynie... - mówił czule. Westchnieniem niechcący wdychając głęboko zapach krwi i siarki, siarki, którą zdążył polubić dzięki 'Chłopczykowi' przed sobą. - Ty świrze skończony... - warknął przy jego ustach. Cofnął dłoń wolno, wolno... Czuł lepką krew otulającą opuszki - samo to unosiło go w niebiańskie rozkosze. - Ryzykancie... - osłonił palcami ranę... gorącymi palcami, gorącymi! Nieprzyjemnie gorącymi, piekącymi ciepłem... a może aż tak lodowatymi? Płonącymi błękitnym szronem. Taak.
Pochylił się do przodu czując w całym sobie uderzenia śmiertelnego serca. Być może drżał całując kochanka, ssąc jego wargi i niespodziewanie namiętnie zagłębiając się w nim w pocałunku.
- Chcesz aby bolało? - zapytał odrywając się szybko i naciskając na ranę. Rozsmarował piekielną posokę na całej dłoni, po czym uniósł rękę przed swą twarz i wchłaniał zapach przez otwarte usta, jakby wahając się przed posmakowaniem, trwając w niepewności.
Zbliżył jednak opuszek do ust demona i pociągnął po skórze z natchnieniem; niczym malarz kreślił wzory na żywym płótnie, tworząc od nowa wypukłość ust, zapoznając się z policzkami kochanka, pieszcząc nos, szkicując czoło...
Do alabastrowych opuszków dołączyły usta i język pożądliwymi liźnięciami spijające krew zespoloną z potem.
- Opętałeś mnie... ? - zapytał sykliwym szeptem przerywając na moment dręczenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Oscar

avatar

Liczba postów : 149
Join date : 31/08/2010

PisanieTemat: Re: Kino   Nie Paź 10, 2010 7:31 pm

Był inny. Był tak inny, iż rozpierało od środka, boleśnie krztusiło i paliło drętwieniem kończyny. Był inny - bolało w samej istocie rzeczy demona. Mrowiło w umyśle, skronie niemal wybuchały czerwonymi esami-floresami pod powiekami.
Oscar był rozczulony, ba!, Oscar był zakochany.
Jednak gdyby tylko... gdyby tylko był Renardem, Oscar mógłby już umrzeć w spokoju.
Ale nie był.
- Tak, zwyzywaj mnie - mruknął nieprzytomnie (nie przyłożył do tego pytania tak wielkiej mocy, jak do tych pocałunków, pocałunków zarezerwowanych tylko dla tego konkretnego wampira), poddając się z dziką przyjemnością temu, co mężczyzna miał zamiar mu zgotować, co przygotował dla niego przed ułamkiem sekundy. - Zasługuję na to - znów się droczył z niemrawym uśmiechem na ustach. Z krwistymi, niezdrowymi rumieńcami na policzkach, z rumieńcami pożądania i chorobliwego bólu (nie tylko fizycznego) pod naskórkiem.
Podźwignął nogi i oplótł nimi wampira w pasie - przyciskając i więżąc go w swym ohydnym uścisku. Kochanek nie miał wyjścia, nie miał wyjścia, jeżeli chciał się uwolnić, nie miał wyjścia, bo zostawało mu tylko zabić Oscara. A Oscar wróciłby i ponownie zrobił to samo. Zrobił to z ekstatyczną wręcz przyjemnością, sadystyczną lekkością i naturalnością.
Opętał go?
Roztapiał się przez chwilę w tym przedziwnym uścisku. Wplatając palce w jasne pasma włosów, dłońmi niejako zmuszając, by wampir spijał zachłannie z ust Oscarowych całą słodycz krwi AB minus zaprawionej demonem. Naturalnie odwiązał tasiemkę, umiejętnie i wręcz niezauważalnie rozpuścił złociste włosy. Potem ze słodkim uśmiechem i błyszczącymi gorączką oczami obwiązał nią własną, długą szyję - zawiązał na końcu kokardkę. I spojrzał, spojrzał niemalże poważnie.
- Kto wie? Kto... wie? - odpowiedział zamyślony na ostatnie pytanie wampira.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satavius

avatar

Liczba postów : 196
Join date : 25/08/2010

PisanieTemat: Re: Kino   Nie Paź 10, 2010 9:42 pm



- Ty wiesz. - odpowiedział przyciskając usta do czoła demona i wplatając dłonie w jego włosy. Kciukami zaczął masować jego skronie zataczając małe kółeczka, jakby chcąc dać ukojenie w bólu, który drążył to biedne, śmiertelne ciałko.
Zachowywał się naturalnie, piastując inkuba, jak wzorowy ojciec kochający swe dziecko, i spragniony, trawiony pożądaniem kochanek - idealnie połączeni w jednym ciele. Ciele niepasującym co zachowania, ciele chłopca, wiecznego, zwodniczo ślicznego chłopca. Chłopca, któremu włosy niemiłosiernie wpadały do oczu.
- To twoja wina, Cher Ami. - polizał go po szyi pieszcząc skórę samym czubkiem języka. Niespodziewanie natrafił na jakiś... materiał? Ugryzł go, przeciął kłami na wylot, zaczął przegryzać - wolno, nitka po nitce, ocierając wargami o skórę inkuba. Było zbyt ciemno, aby zauważył, co gryzie, domyślił się jednak i uśmiechem skomentował wyobrażenie demona z kokardką na szyi.
- Zafaz pefnie będzie tfu fużo ludzi, będfą chciefi obfejżeć film. Nie ufieszą się znajfując tfoje sfłoki. - seplenił trzymając w ustach przegryzioną do polowy wstążkę. - Fięc lepiejf mnie nie kfuś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Oscar

avatar

Liczba postów : 149
Join date : 31/08/2010

PisanieTemat: Re: Kino   Nie Paź 10, 2010 10:53 pm

Nie wiedział. Niektóre rzeczy robi się wszak naturalnie, podświadomie, nawet o tym nie wiedząc. Ale to było tak oczywiste, iż Oscar nie pokwapił się poinformować o tej sprawie wampira.
- Tak, to moja wina. - Zaśmiał się dźwięcznie, kiedy poczuł prucie się materiału. Mocniej przycisnął go łydkami do siebie. - Moja wina, że masz na mnie chęć. - Zbliżył pulsujące krwią, czerwone usta do jego ucha i wyszeptał zmysłowo: - Najlepiej smakuję doprawiony cynamonem. A me serce popij waniliową herbatą. Tonę w wanilii, wanilia do mnie kompletnie nie pasuje... oprócz... duszności. - Ostatnie słowo wypluł wraz z cierpieniem i skrzywieniem ust.
Opętany wizją wampira wysysającego szpik z jego kruchych, białych kości, zadrżał potężnie, gdy tasiemka opadła. Mężczyzna miał ją w ustach.
Oscar oblizał spierzchnięte usta, po czym złapał zębami koniec materiału i połykając go, sukcesywnie zbliżał wargi do warg wampira. Pocałował go krótko, delikatnie i miękko. Miał pewność, że muśnięcie to przypominało (ba!, bo raczej - było niczym...) muśnięcie skrzydeł motyla na wyjątkowo szorstkim płatku polnego kwiatu.
Wypluwając z powrotem tasiemkę, trzymając białymi niczym perełki ząbkami sam jej koniec, dotknął kłów - uwielbiał ich dotykać. Ocierając się ciałem o ciało, wyobrażał sobie własne zwłoki w samym centrum ludzkiej uwagi, uwagi gapiów teraz jego, a nie filmu. Rzeczywistość jest ciekawsza?
Kuszenie było w naturze inkuba - wampir nie wiedział, co mówił.
Wtedy światło zapaliło się. Zaskakując demona, który zamknął natychmiast oczy.
Wgłębienia w cieniach pod jego oczami były zupełnie mokre.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satavius

avatar

Liczba postów : 196
Join date : 25/08/2010

PisanieTemat: Re: Kino   Pon Paź 11, 2010 2:15 pm



Wampir chciał zasłonić oczy swego kochanka przed rażącym światłem, przysunął dłoń do jego czoła... nie dało to jednak żadnych rezultatów. Smutny uśmiech zawładnął na chwilę ustami nieśmiertelnego, gdy uprzytomnił sobie, że jego ciało nie rzuca cienia... Sam jesteś cieniem - jego cieniem! , tak przynajmniej powiedział (jeśli takie potwory w ogóle mówią!) demon posilając się Wskrzesicielem i zabierając ochoczo do obdzierania nowo narodzonego Sataviusa ze skóry.
- Cień nie ma cienia. - skwitował na głos rozmyślania po czym otarł grzbietem dłoni powieki inkuba, by je osuszyć. - Khm. Mamy kilka minut na wygrzebanie się stąd i powrót przed salę. Jak normalni ludzie - pogłaskał go jeszcze po policzku.
Zabrał wstążkę... a raczej już dwie wstążki i schował do kieszeni. Ha. Wcale nie chciało mu się stąd ruszać, wcale. A to już na pewno wina inkuba! Albo wampir zaczyna się starzeć, albo przez post jego serce mięknie... Serce? Czyli zaczyna się starzeć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Kino   

Powrót do góry Go down
 
Kino
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Nieczynne kino
» Kino samochodowe
» Nieczynne kino

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Upadli. :: Formalności i uprzejmości :: Archiwum-
Skocz do: