Homo homini monstrum.
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Antykwariat Hyette

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Hyette Lyuu

avatar

Liczba postów : 25
Join date : 08/08/2010
Age : 29
Skąd : Szanghaj

PisanieTemat: Antykwariat Hyette   Nie Sie 08, 2010 1:29 am

Antykawariat


Przybysza, który zabłądził w okolice tegoż sklepu powita delikatny dźwięk wietrznych dzwonków wiszących obok czerwonych, chińskich lampionów. Właścicielka przywiozła je z domu i ma do nich duży sentyment. Z wystawy spoglądać będę na niego szklane oczy porcelanowych lalek, które stoją w otoczeniu przeróżnych bibelotów, zegarków, szkatułek i innych drobiazgów. Ale to tylko przedsmak, przystawka. Danie główne kryje się wewnątrz, tuż za oszklonymi drzwiami. Jeżeli wejdzie się do środka ujrzy się istną jaskinię Ali-Baby z tysiącem skarbów. Za ladą, obok zabytkowej kasy, dojrzy się młodą blondynkę z przepaską na prawym oku, to jej sklep. Przybysza powita uśmiechem i pytaniem W czym mogę pomóc?.
Sklep składa się z parteru i piętra. Na piętrze znajdują się kręte, żelazne schody prowadzące wyżej, gdzie mieszka Hyette.
Ale to nie istotne.
Znajdziesz tu przedmioty z duszą, wiele z nich ma swoją historię. O dziwo jest tu bardzo mało książek, gdyż właścicielka nie miała serca wystawiać ich na sprzedaż. Teraz zajmują ogromne regały w mieszkaniu na górze.
Cóż zatem serwuje? Meble, instrumenty, figurki, obrazy, rzeźby, ikony, starą biżuterię, pocztówki, znaczki, rękopisy, a nawet pamiętniki. Na piętrze zaś cudeńko - suknia ślubna , którą właścicielka ubóstwia. Jest tego jeszcze więcej i chyba sama Hyette nie wie, jakie skarby kryją się na dnie koszy, skrzyń i w ciemnych kątach sklepu.




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Renard Malęszewski

avatar

Liczba postów : 238
Join date : 21/07/2010

PisanieTemat: Re: Antykwariat Hyette   Pon Sie 09, 2010 9:08 pm

Poetycznym tego wieczoru na pewno nie można było nazwać, choć - rzeczywiście - ta szara mgła wijąca się wokół jego butów mogła uchodzić za ekskluzywną kurtyzanę proszącą o zapłatę. Zapach nocy kolidował niemiłosiernie z zapachem zielonkawych ścieków i ołowianych spalin - jedyną pociechą była intensywna woń worków z krwią przechadzających się to tu, to tam. Chodniki popękane, a latarnie sączyły pomarańczowe światło w zagięcia na materiale płaszcza. Odbijały się refleksami w czarnej czuprynie chłopca.
Oscar szedł z nim pod ramię.
Zatrzymali się przed odrapanymi, drewnianymi drzwiami prowadzącymi do niepozornego sklepu. Szklane oczy lalek patrzyły z wyrzutem na Renarda, jednak ten, nie robiąc sobie z tego histerycznego problemu, przekroczył próg antykwariatu, powodując ruch wietrznych dzwoneczków. Czyż to nie koniec drażniących jego wrażliwe zmysły bodźców? Duszący zapach kurzu i staroci mieszał się wyraźnie z 0 minus.
- Dobry wieczór gospodarzom - przywitał się pan Renard, uśmiechając się złośliwie. Uchylił nieznacznie kapelusza przed jasnowłosą damą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hyette Lyuu

avatar

Liczba postów : 25
Join date : 08/08/2010
Age : 29
Skąd : Szanghaj

PisanieTemat: Re: Antykwariat Hyette   Pon Sie 09, 2010 9:39 pm

Siedziała przy zabytkowym, zresztą jak większość zgromadzonych tu rzeczy, biurku stojącym na prawo od lady i układała układała srebrne sztućce w walizce. Właśnie skończyła je czyścić i teraz lśniły jak nowe. Któż pomyślałby, że mają prawie dwa wieki? Nikt. No, chyba, że obejrzałby ich zdobione rączki, na których, oprócz herbu, wygrawerowana była data produkcji - 1813 rok. Gdy do jej uszu dobiegł delikatny dźwięk dzwoneczków, a także miłe skrzypienie drzwi wiedziała, iż przyszedł klient. Właściwie to sklep od dawna powinien być zamknięty, ale ostatnimi czasy cierpiała na bezsenność więc zdarzało się, że siedziała tu nawet całą noc.
- Dobry wieczór - odparła z lekkim uśmiechem spuszczając bose stopy na podłogę i wstając z krzesła, by spojrzeć na przybysza. Wysoki, odziany w płaszcz, pół twarzy przykrywała mu chustka koloru ecru. Widziała tylko jego przeszywające oczy i bladą skórę. - W czym mogę służyć? - zapytała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Renard Malęszewski

avatar

Liczba postów : 238
Join date : 21/07/2010

PisanieTemat: Re: Antykwariat Hyette   Pon Sie 09, 2010 9:59 pm

- Och, zapytaj raczej, młoda damo, czym to ja mogę służyć tobie w ten cudowny wieczór - odparł (jak zwykle) przesadnie, na co Oscar (jak zwykle) prychnął rozbawiony, gładząc kciukiem ramię wampira. - Pozwól, iż rozejrzę się przez moment. - Skłonił się jej kurtuazyjnie, jeszcze raz chyląc staromodnego kapelusza.
Spojrzał przekrwionym wzrokiem po zagraconym pomieszczeniu, szukając Piękna. Przedmiotów posiadających blask, który metaforycznymi palcami łaskotałby jego cierpiące jestestwo, powodując ekstazę w zakamarkach strzępów duszy. Oscar uwierał go w bok - czuł, iż uśmiecha się nieprzystojnie do ekspedientki, a może do właścicielki (zapewne właścicielki - wyglądała na człowieka opętanego, a tacy ludzie nie pozwalają dotykać swych skarbów nieobytym obcym). Przez moment pragnął pan Renard opalić swą bladą skórę w mistycznym blasku materializmu posiadającego historię, osobowość, zaklętego w sobie ducha. Odetchnął głęboko i zawirowało mu przed oczami.
Oscar zaś, wyswobodziwszy się z objęć wampira, oparł się bezczelnie o ladę i zaglądając intensywnie swym czarnym spojrzeniem w oko dziewczyny, uśmiechał się do niej tylko.
Sprośność - obijało się o wnętrze Renarda. Bolało, iż nie miał nad nim władzy.
- On lubi sztućce. Daj mu nóż do masła w stylu Ludwika Któregośtam i zapieje z radości - powiedział do niej szeptem. W zasadzie nie wiadomo po co. - I krew się nie poleje. - Dotknął dziur w szyi.
Renard obdarzył go oburzonym spojrzeniem. Milczał jednak.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hyette Lyuu

avatar

Liczba postów : 25
Join date : 08/08/2010
Age : 29
Skąd : Szanghaj

PisanieTemat: Re: Antykwariat Hyette   Wto Sie 10, 2010 2:37 am

- Proszę bardzo, sklep stoi przed Panem otworem - powiedziała. Podeszła do ściany tuż przy schodach i zapaliła lampy na górze dając tym do zrozumienia, że i tam można wejść w poszukiwaniu skarbów. - W razie pytań proszę śmiało, będę tutaj - dodała jeszcze przysiadając znów, by skończyć to, co wcześniej robiła. Starannie poukładała sztućce na purpurowej wyściółce walizki, każdy umieszczała z osobna w przygotowanej dlań przegródce. Na koniec przykryła to tiulową woalką i położyła w wyznaczonym miejscu na regale za ladą. Przyglądała się mężczyźnie i jego, dość specyficznemu, zachowaniu. jednak w Fallentown to było w miarę normalne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Renard Malęszewski

avatar

Liczba postów : 238
Join date : 21/07/2010

PisanieTemat: Re: Antykwariat Hyette   Wto Sie 10, 2010 12:38 pm

- Dziękuję, młoda damo - odparł na to pan Renard, kłaniając się jeszcze raz nieznacznie.
Przeszedł w głąb sklepu, przyglądając się uważnie przedmiotom, intuicyjnie oceniając ich wartość, wdychając ich zapach. Niczego jednakże nie dotykał. Rzeczy te zdawały się mieć swoje indywidualne miejsca, panowała tutaj osobliwa harmonia (niech ktoś odważy się powiedzieć, iż w szaleństwie nie ma metody!). Przyjemne miejsce, gdzie wampir może odetchnąć pełną piersią, wdychając tylko magiczne drobinki kurzu i obcując z przedmiotami najwyższej wartości. Nawet materializm w takim miejscu nie jest ujmą!
Usta Oscara zaś wykrzywił wstrętny, ohydny, potworny i obleśny uśmiech! Zignorowała go zupełnie - a to ciekawe. Przyzywając swą twarz do porządku, z najwyższą obojętnością złapał jakiś przedmiot (było to cudnej urody puzderko leżące niedbale na ladzie) i z miną wielce zainteresowaną, zapytał:
- Możesz mi opowiedzieć coś o tym przedmiocie? Jak bardzo jest cenne?

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hyette Lyuu

avatar

Liczba postów : 25
Join date : 08/08/2010
Age : 29
Skąd : Szanghaj

PisanieTemat: Re: Antykwariat Hyette   Wto Sie 10, 2010 1:12 pm

W pewnym momencie ujrzała mężczyznę stojącego przy ladzie i trzymającego w dłoniach szkatułkę zdobioną kolorowymi klejnocikami. Skąd on się wziął? Wcześniej go nie zauważyła. Westchnęła cicho i podeszła do lady z uśmiechem.
- To szkatułka rosyjska, pochodząca z prywatnych zbiorów żony cara Mikołaja II. - odparła. Pyta się, czy cenne? Ach, mogłaby powiedzieć, że bezcenne, bo dla niej takowe było. Ale dla innych nie miało zapewne tak dużej wartości. - Owszem, jest dość cenne. Wiąże się z nią ciekawa historia. - Uśmiechnęła się szerzej spoglądając w oczy mężczyźnie. Były jakieś dziwne, wręcz niepokojące. To chyba nie był normalny człowiek, ale któż by odgadł dziwy tego miasta?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Renard Malęszewski

avatar

Liczba postów : 238
Join date : 21/07/2010

PisanieTemat: Re: Antykwariat Hyette   Wto Sie 10, 2010 10:44 pm

- Chodzi o Aleksandrę Fiodorownę, oczywiście? - Upewnił się, patrząc jej wyzywająco w oczy, przewracając przedmiot w dłoniach. - Opowiedz mi tę historię, chciałbym usłyszeć znów twój głos...

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hyette Lyuu

avatar

Liczba postów : 25
Join date : 08/08/2010
Age : 29
Skąd : Szanghaj

PisanieTemat: Re: Antykwariat Hyette   Sro Sie 11, 2010 3:04 am

- Tak, tak. - przytaknęła mężczyźnie. Przez chwilę patrzyła na szkatułkę i nie odrywając od niej wzroku powiedziała - Nie wiem czy będę w stanie opowiedzieć tę historie idealnie tak, jak ja usłyszałam, ale spróbuję. - przeniosła wzrok na mężczyznę i uśmiechnęła się lekko. Poprawiła przepaskę, która jej się przekrzywiła i zaczęła opowiadać. - Aleksandra Fiodorowna bardzo lubiła takie szkatułki, podobno miała ich bardzo, bardzo dużo. Wszystkie wykonywane były ręcznie w jednym tylko egzemplarzu. Ta szkatułka zaś miała wartość większą, gdyż była pierwsza w jej kolekcji, w niej trzymała swoje pierścionki i naszyjnik z pereł jaki otrzymała od Mikołaja II, gdy jeszcze był jej narzeczonym. Gdy mały carewicz Aleksy zachorował zamknęła szkatułkę i postanowiła nie otwierać jej aż do jego wyzdrowienia. Nosiła ją jednak zawsze ze sobą. W swoich sukniach kazała uszyć nawet specjalne kieszonki na te prześliczne puzderko. Miała je przy sobie także wtedy, gdy wykonywano wyrok śmierci na jej rodzinie. Oprócz szkatułki wszytej w halce na wysokości jej podbrzusza, miała także mnóstwo biżuterii zaszytej w gorsecie. Tak samo jej córki. Kule, które do niech celowano odbijały się wielokrotnie, dlatego wycelowano w dół, by przebić carycy łono. Chyba chcieli ją tym upokorzyć. Ku ich zdziwieniu kula wymierzona tak także się odbiła trafiając ich kata w lewe ramię. To wywołało uśmiech u Aleksandry, który, jak powiadano, miał pozostać nawet po tym, gdy ja i jej córki zabito bagnetami.
Kilkanaście lat później ktoś wyłowił z rzeki zaplątane w wodne rośliny, kolorowe pudełko. Właśnie ową szkatułkę. Biedak nie znał jej wartości, więc sprzedał ją na targu za parę groszy. Nikomu nie udało się jej otworzyć, więc trafiała z rąk do rąk. Drobni handlarze w życiu nie widzieli klejnotów nie podejrzewali nawet co to jest. I tak trafiło to w ręce mojego dziadka. Do tej pory nie udało się jej otworzyć. - Hyette westchnęła cicho i delikatnie odebrała szkatułkę z rąk mężczyzny nieopatrznie palcami dotykając jego chłodnej skóry. Dotykiem odszukała wgłębienie w złoconym wieczku i pokazała mu je. - O, tutaj własnie uderzyła kula.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Renard Malęszewski

avatar

Liczba postów : 238
Join date : 21/07/2010

PisanieTemat: Re: Antykwariat Hyette   Sro Sie 11, 2010 12:03 pm

Oscar szybko podążył palcami po jej zimnych dłoniach, którymi pieściła nieczułą powierzchnię puzderka, i zamknął w nich cienki nadgarstek. Z zadziwiającą siłą w na pozór wątłych ramionach przysunął ją do siebie i tym samym pocałował w usta.
- Dziękuję ci za to - powiedział zuchwale, odsuwając ją od siebie. - Historia była przenudna, jednakże twój głos wszystko zrekompensował.
W tej właśnie chwili nasyconej... napięciem lub złością podszedł Renard, co słyszalne było cichym stukiem laseczki o podłogę. Wampir wyczuł przyspieszone tętno dziewczyny i szum zero minus.
- Oscarze, chyba nie irytujesz pani? - zapytał beznamiętnie, po czym zwrócił się do właścicielki. - To niepokorny chłopiec, proszę mu wybaczyć, cokolwiek uczynił. - Zatrzymał swe słowa na stosowną pauzę, po czym podjął: - Odnalazłem w twej jaskini cudów przecudownej urody srebrne naczynie. Czy zechciałaby pani podejść do niego wraz ze mną i opowiedzieć mi o nim kilka słów?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hyette Lyuu

avatar

Liczba postów : 25
Join date : 08/08/2010
Age : 29
Skąd : Szanghaj

PisanieTemat: Re: Antykwariat Hyette   Sro Sie 11, 2010 1:02 pm

Poczuła jego dłoń na swojej dłoni i zanim zdążyła ją zabrać przyciągnął ją do siebie i pocałował. jej źrenica rozszerzyła się ze zdziwienia. Tego się nie spodziewała, oj nie. Poczuła ukłucie złości, ale stłumiła je. Kliencie mieli różne dziwactwa, zresztą, gdyby posunął się dalej pod ladą leżał lśniący rewolwer, który kupiła w sklepie na sąsiedniej ulicy. Jak twierdziła sprzedawczyni działa dobrze zarówno na bestie jak i na ludzi.
Na jej ustach pojawił się jeszcze na chwilę cień wymuszonego uśmiechu, potem zniknął bez śladu. Wzięła szkatułkę i położyła ją na regale za sobą.
- Przenudna powiada pan? - Wzruszyła ramionami odwracając się w jego stronę. - Historia ogólnie bywa nudna, choć i tak to pojęcie względne - powiedziała.
Po chwili nadszedł drugi mężczyzna, poruszał się cicho i gdyby nie postukiwanie laski zapewne by go nie usłyszała.
- Srebrne naczynie? - Na jej ustach pojawił się znów uśmiech, tym razem szczery, przeznaczony jedynie do jegomościa w kapeluszu. Wzrok odwróciła od tamtego, nazwanego Oskarem. - oczywiście, niech Pan pokaże, gdzie je Pan odnalazł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Renard Malęszewski

avatar

Liczba postów : 238
Join date : 21/07/2010

PisanieTemat: Re: Antykwariat Hyette   Sro Sie 11, 2010 1:42 pm

Oscar usunął się w cień, zawadzając o wystawne lustro zawieszone krzywo na ścianie - przeglądnął się w nim z zuchwałym uśmiechem. Poprawił jeszcze czarne jak diabli włosy przylegające do twarzy i zajął się kontemplacją pięknych przedmiotów. Ten chłopiec jest piekielnie przystojny! - pomyślał.
- Historia jest nudna? - podchwycił Renard, zapraszając gestem, aby właścicielka poszła przodem. - Och, zależy jak na to patrzeć! Jeśli nie dopatrujesz się subtelnych przesłanek, zaklętych dusz w traktatach pokojowych, numerologii dat czy zwyczajnego pragnienia przygody w odkrywaniu nowych lądów... to tak, rzeczywiście jest nudna. Jak każde życie, któremu przygląda się na bardzo płaskiej płaszczyźnie postronny obserwator. A gdy tylko przypomni się sobie, ileż to dusz przepłynęło zgrabnie przez ów padół... odkrywa się przed nami cała patetyczność historii naszych dziejów. To głębokie morze, czy zgodzi się ze mną pani?
Poprowadził ją w głąb sklepu, po czym stanął przed jedną z ciemnych półek. Wśród przedmiotów z brązu wyróżniał się mały garnuszek z rzeźbionego wykwintnie srebra.
- Oto i to naczynie - powiedział uroczyście, wskazując końcem laseczki przedmiot.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hyette Lyuu

avatar

Liczba postów : 25
Join date : 08/08/2010
Age : 29
Skąd : Szanghaj

PisanieTemat: Re: Antykwariat Hyette   Sro Sie 11, 2010 1:51 pm

- Nie pozostaje mi nic innego, jak zgodzić się z Panem - odparła idąc za nim i słuchając jego słów. Doszli do końca pomieszczenia, gdzie na okrytych cieniem półkach leżały przeróżne naczynia. Mężczyzna wskazał jedno z nich, srebrne, pięknie wykonane.
- Ach, ten garnuszek ma przeszło sto dwadzieścia lat - odezwała się z entuzjazmem. - Przywieziony z Anglii.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Renard Malęszewski

avatar

Liczba postów : 238
Join date : 21/07/2010

PisanieTemat: Re: Antykwariat Hyette   Sro Sie 11, 2010 1:58 pm

Podobała mu się jej milkliwość, jej oszczędność w mowie. Choć niewątpliwie była zimna, a on w swym istnieniu wiele zimna zaznał, był to mróz zdecydowanie interesujący. Zachwycił się przez chwilę jasnością włosów dziewczyny.
- Anglii? Kraju końskich zębów i bezczeszczenia herbaty mlekiem? - mruknął bardziej do siebie, jakby wspominając. - Purytańskich manier i grubego Good morning sir or madame. Do kogo należało to cudo? - zapytał na koniec bardziej entuzjastycznym tonem.
Lady X, pamiętał!, miała niesamowicie końską szczękę, jednakże takie precjoza za staniczkiem!...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hyette Lyuu

avatar

Liczba postów : 25
Join date : 08/08/2010
Age : 29
Skąd : Szanghaj

PisanieTemat: Re: Antykwariat Hyette   Sro Sie 11, 2010 2:38 pm

- Cóż, nawet kraj, który bezcześci takie świętości jak herbata potrafi mieć coś pięknego. - Sięgnęła na półkę i zdjęła z niej naczynie ocierając się dłonią z delikatnej warstwy kurzu. Należało do pewnego angielskiego lorda. Podobno czarownica nakazała mu wykonanie takowego, by móc chować z nim dusze przed złymi demonami. Ale to zapewne tylko bujda. - Uśmiechnęła się i sięgnęła po wieczko, wykonane równie misternie co garnuszek, nakryła go. pasowało idealnie. - Podoba się Panu?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Renard Malęszewski

avatar

Liczba postów : 238
Join date : 21/07/2010

PisanieTemat: Re: Antykwariat Hyette   Sro Sie 11, 2010 2:43 pm

- Och, nie twierdzę inaczej. Albion ma w sobie tę odgrodzoną śliczność mentalności wywyższającej jego mieszkańców - odparł spokojnie, przyglądając się z daleka przedmiotowi. - Moja droga! W każdej bujdzie zawsze znajdzie się okruszyna prawdy. Pani, jako właścicielka sklepu z antykami, powinna jednak to wiedzieć...
Oblizał kły.
- Tak, to naczynie wprost przemawia do mnie duszą owego lorda. Czy zechciałaby pani mi je odstąpić?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hyette Lyuu

avatar

Liczba postów : 25
Join date : 08/08/2010
Age : 29
Skąd : Szanghaj

PisanieTemat: Re: Antykwariat Hyette   Sro Sie 11, 2010 2:46 pm

- Oczywiście, że wiem. Zapewne jest w tym więcej niż ziarnko prawdy, ale któż to może wiedzieć? - Dziewczyna spojrzała swoim zielonym okiem na mężczyznę. jej uwagę przykuły jego oczy, trochę przekrwione, lecz spoglądające w miarę trzeźwo. - Czy odstąpię? Cóż, skoro przemawia do Pana dusza samego Lorda to jakże mogłabym tego nie zrobić? - Powiedziała nie odrywając od niego wzroku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Renard Malęszewski

avatar

Liczba postów : 238
Join date : 21/07/2010

PisanieTemat: Re: Antykwariat Hyette   Sro Sie 11, 2010 2:57 pm

- Oscarze? - przywołał do siebie chłopca, jednocześnie wykonując pański gest nadgarstkiem.
Chłopiec niemal zmaterializował się bezszelestnie za mężczyzną, jednak zamiast wysłuchać prośby czy rozkazu, począł wymachiwać nożem do masła.
- Renardzie, och, Renardzie, kup mi to! - począł arogancko jęczeć, przytulając się do ramienia wampira. Prawie że włożył ów przedmiot do jego oka. - Kup mi, proszę. Niech będzie to prezent z okazji naszego pierwszego spotkania. Pamiętaszsz?
Przez twarz Renarda przeszedł morderczy skurcz, grymas ni to bólu, ni wściekłości. Trwał ułamek sekundy.
- Popatrz, ręcznie kute ostrze, motyw kwiatowy, złocony brąz - idealność!
Wampir strząsnął zuchwalca i zwrócił się do właścicielki:
- Czy mogłaby pani to... zapakować? Najlepiej w jakieś pudełko. - Miał nadzieję, że to wystarczy, ponieważ właśnie uświadomił sobie, że Oscar zapewne ucieknie z tym na plażę i utopi bezlitośnie.
A skóra rękawiczki to zdecydowanie za mało...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hyette Lyuu

avatar

Liczba postów : 25
Join date : 08/08/2010
Age : 29
Skąd : Szanghaj

PisanieTemat: Re: Antykwariat Hyette   Sro Sie 11, 2010 3:11 pm

Dobrze - powiedziała kierując się w stronę lady. Zerkała z ciekawością na obu mężczyzn, zwłaszcza na tego, który nosił imię Oskar. Wymachiwał z wielkim entuzjazmem tym nożem do masła. Ach, antyk w nieodpowiedzialnych dłoniach. - Nóż także mam zapakować? - zapytała klękając na podłodze i szukając w szafce pod blatem odpowiedniego pudełka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Renard Malęszewski

avatar

Liczba postów : 238
Join date : 21/07/2010

PisanieTemat: Re: Antykwariat Hyette   Sro Sie 11, 2010 3:15 pm

- Och, och, tak, oczywiście! - wykrzyknął namiętnie w jej stronę. - Toż to rozkosz...
Renard zacisnął boleśnie kły, jednak nic nie odpowiedział.
- Ile też pani będę winny? - powiedział natomiast, czując, iż to moment na poruszenie kwestii zapłaty za dobra.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hyette Lyuu

avatar

Liczba postów : 25
Join date : 08/08/2010
Age : 29
Skąd : Szanghaj

PisanieTemat: Re: Antykwariat Hyette   Sro Sie 11, 2010 3:20 pm

Wynurzyła się spod lady trzymając czarne, zdobione złotym wzorem pudełko i czarną bibułkę. owinęła w nią starannie naczynie i złożyła w pudełku. Potem podeszła do Oskara i ostrożnie odebrała od niego nóż. Na regale stało pudełko, które było na niego przeznaczone. Przez chwilę zastanawiała się nad pytaniem mężczyzny o cenę. Nie miała pojęcia ile powiedzieć.
- Niech to będzie taki mój mały prezent dla Pana - powiedziała podając mężczyźnie w kapeluszu zapakowane w papierową torbę oba pudełeczka. - Uratował mnie pan przed kolejną nocą spędzoną ze srebrnymi sztućcami - uśmiechnęła się lekko do niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Renard Malęszewski

avatar

Liczba postów : 238
Join date : 21/07/2010

PisanieTemat: Re: Antykwariat Hyette   Sro Sie 11, 2010 3:25 pm

- Och, powiedziałbym, iż nalegam, jednakże muszę przyznać moje zdziwienie - odrzekł autentycznie zdziwiony Renard. - Jest pani autentyczną perłą wśród tej materialistycznej maniery ludzi miasta. To fascynujące! Czyż nie będzie nietaktem, iż powiem, że jest pani fascynująca?
Nie czekając na odpowiedź, skłonił się głęboko, podtrzymując kapelusz na głowie.
- Mam nadzieję, iż rychło się jeszcze spotkamy...
Odebrał od niej podarunek, po czym odszedł wraz z drwiąco uśmiechniętym Oscarem. Z jego kieszeni na ladę "wypadła" biała perła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hyette Lyuu

avatar

Liczba postów : 25
Join date : 08/08/2010
Age : 29
Skąd : Szanghaj

PisanieTemat: Re: Antykwariat Hyette   Sro Sie 11, 2010 5:01 pm

- też mam taka nadzieję... - zdążyła jeszcze powiedzieć zanim obaj zniknęli za drzwiami sklepu. Przez chwilę jeszcze słyszała stukot laski o kamienny bruk, potem i to ucichło. Zamknęła drzwi upuszczając rolety. Uśmiechnęła się lekko na widok perły, była prześliczna. Przysiadła przy biurku obracając klejnot w dłoni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kiki Hughes
Admin
avatar

Liczba postów : 96
Join date : 16/07/2010

PisanieTemat: Re: Antykwariat Hyette   Sob Wrz 11, 2010 11:17 pm

Puk puk, Kiki wybrał się dzisiaj na polowanie tomików poezji romantycznej, lepiej teraz, niż później, później Fabian znalazłby jego skrytkę, zawsze je znajduje, jest psem myśliwskim na pieniądze i z pewnością wszystkie by je przepił! Pchnął ostrożnie drzwi i wkradł się do środka na paluszkach (wypady do księgarni, antykwariatów i galerii były dla niego zawsze traumatycznymi przeżyciami, ludzie którzy uczęszczają takie miejsca, zawsze wydaja mu się tacy obyci, a on taki malutki, głupiutki i umazany błotem...), przestraszył się dzwonka i aż podskoczył strącając przy okazji z półki jakąś drewnianą figurkę (detale nie znane, Kiki nie wiedział nic o sztuce).
- Przepraszam, przepraszam! - pisnął łamiącym się głosem w powietrze (bał się rozejrzeć, strasznie się bał) i rzucił się na ratunek artefaktu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://upadli.forumpl.net
Oscar

avatar

Liczba postów : 149
Join date : 31/08/2010

PisanieTemat: Re: Antykwariat Hyette   Sob Wrz 11, 2010 11:28 pm

Oscar stukał rytmicznie palcami o pulpit stołu, zastanawiając się intensywnie (kłęby szarej pary kotłowały się nad czarną głową) po co wampirowi lustro. Po złożeniu zamówienia na horrendalnie drogi antyk z doby jakiegoś tam romantyzmu czy oświecenia, właścicielka znikła na zapleczu - ciche stąpanie jej nagich stóp po drewnie podłogi było takie podniecające! Chciałby dotykać tych niemalże białych włosów - blondynki miały coś w sobie. Coś wspaniałego!
Stukanie nasiliło się - Renard zaczynał dziwaczeć. Mógłby już zaspokoić się ze swoim Francuzikiem (dlaczego się go w ogóle pozbył?), Oscar nie musiałby zajmować się takimi pierdołami.
Na dźwięk dzwoneczka poderwał się, zawsze czujny. Zapach młodego ciała, odrobiny potu zamaskowanej przez mydło. Inkubowi zakręciło się w głowie - zapach niewinności podobny do tego, który czuł od Vincenta.
Oblizał usta, a dłonie zaczęły drżeć.
Trzask rozbrzmiał mu w uszach - już wiedział, co robić.
- Pomogę, pomogę. - Rzucił się na pomoc artefaktowi.
Zderzyli się głowami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Antykwariat Hyette   

Powrót do góry Go down
 
Antykwariat Hyette
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Antykwariat

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Upadli. :: Formalności i uprzejmości :: Archiwum-
Skocz do: