Homo homini monstrum.
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Antykwariat Hyette

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Kiki Hughes
Admin
avatar

Liczba postów : 96
Join date : 16/07/2010

PisanieTemat: Re: Antykwariat Hyette   Sob Wrz 11, 2010 11:51 pm

Zawstydził się, ale nie było fizycznie niemożliwie, żeby zrobił się jeszcze bardziej czerwony, więc nie było tego widać, uf. Wyprostował się ściskając figurkę w mokrych dłoniach. Bogu dzięki, figurce nie brakowało nóg, ani ramion, ani odwłoku, ani nawet czułek, bogu dzięki.
- Dziękuję - powiedział grzecznie, ale bardzo cichutko, do pustej przestrzeni ponad lewym ramieniem chłopaka, po czym spuścił wzrok na dziurę w swoim trampku. Prawym. Ale nie znajomy wcale nie odsunął się, żeby go przepuścić, tylko wciąż stał nad nim wieeelki jak wieża, jakby czegoś od niego oczekiwał.
- Dziękuję - powtórzył głupio i dygnął (tak, jak młoda dama), bo nie miał żadnego innego pomysłu co zrobić w takiej sytuacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://upadli.forumpl.net
Oscar

avatar

Liczba postów : 149
Join date : 31/08/2010

PisanieTemat: Re: Antykwariat Hyette   Sob Wrz 11, 2010 11:58 pm

- Och, wybacz! - Usłyszał własny zgrzyt zębów, gdy zderzyli się głowami. - Jestem ostatnio nieuważny. A czaszka ludzka jest naprawdę twarda. - Uśmiechnął się uprzejmie.
Spojrzał uważnie na czerwonego, a więc zawstydzonego chłopca (och Lilith, miał identyczny wyraz twarzy, kiedy... och, jak piwonia!). Oczy Oscara rozbłysły nieprzyzwoitą radością. Był tak uroczo przeciętny, tak podniecająco niepodniecający, tak zmysłowo niewinny, a jego ciało choć brudne, to jednak oczy - słodko czyste.
Musiał zbrukać tego chłopca!
- Pokaż, mam nadzieję, że nie zrobiłem ci krzywdy. - Uśmiechnął się przepraszająco (co jednocześnie mogło uchodzić za niesamowicie czarujący uśmiech pozbawiony kłów drapieżnika), dotykając jego czoła, odgarniając wilgotne pasma włosów ze zmarszczonego czoła. Ugniatał palcami miejsce nabrzmiewające guzem.
Miał ochotę oblizać usta, jednakże powstrzymał się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kiki Hughes
Admin
avatar

Liczba postów : 96
Join date : 16/07/2010

PisanieTemat: Re: Antykwariat Hyette   Nie Wrz 12, 2010 12:28 am

- Nie szkodzi... - Oscar niepotrzebnie marnował takie piękne uśmiechu, powinien oszczędzić je na kogoś innego, Kiki nie podnosił wzorku wyżej niż jego kolano i naprężył plecy jak przestraszony kot.
- Możesz... nie dotykać... proszę? - wymamrotał, jakże kulawo to zabrzmiało, pożałował, że to powiedział, jeszcze zanim dokończył pytanie, ale było już za późno. Wcale nie chciał być niegrzeczny! Ale przynajmniej powiedział proszę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://upadli.forumpl.net
Oscar

avatar

Liczba postów : 149
Join date : 31/08/2010

PisanieTemat: Re: Antykwariat Hyette   Nie Wrz 12, 2010 12:44 am

- Nie, nie nie, zdecydowanie nie! Ależ oczywiście, że nie mogę nie dotykać! - wykrzyknął z egzaltowanym przestrachem, przesuwając palce po jego skórze, odgarniając zawzięcie jasne włosy z czoła chłopca. - Wybacz, ale jeśli zrobiłem ci krzywdę, do końca życia sobie tego nie wybaczę!
Kiedy nieznajomy chłopiec o rumianych niczym świeżo wypalana cegła policzkach próbował minąć Oscara, inkub ustawił się tak, by zahaczył o jego ramię. Zatrzymał się - bo musiał.
Oscar zbliżył nos do szyi chłopca i wciągnął ostentacyjnie powietrze.
- Mmm - zamruczał, mrużąc rozkosznie oczy. - Kto by pomyślał, że przeciętność pachnie tak... zjawiskowo. A więc... jak masz na imię?
Owiał go waniliowym oddechem, patrząc mu prosto w oczy. Brudno-czyste oczy - przeinteresujące w tym paradoksie.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kiki Hughes
Admin
avatar

Liczba postów : 96
Join date : 16/07/2010

PisanieTemat: Re: Antykwariat Hyette   Nie Wrz 12, 2010 1:06 am

- Karl- powiedział, chcąc zabrzmieć dorośle i groźnie (Kiki to imię dla szczeniaczka!), ale nie wyszło, zabrzmiał tak jak zwykle, to znaczy idiotycznie, wycofał się ostrożnie, dwa kroczki z powrotem w kierunku drzwi. Serduszko biło mu bardzo wysoko, gdzieś na wysokości ramienia i strasznie szumiało mu w głowie. Przymierzał się już do ucieczki, ale najwyraźniej zapomniał, jak zgina się kolana, ach, i ten zapach wanilii, taki ciepły i znajomy... Nie potrafił odwrócić wzroku (paraliż ciała?) od twarzy chłopaka, ani nawet mrugnąć, wpatrywał się w jego oczy tak długo, aż jego oczęta przeszły łzami - Jeśli przeszkadzam... mogę wrócić później.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://upadli.forumpl.net
Oscar

avatar

Liczba postów : 149
Join date : 31/08/2010

PisanieTemat: Re: Antykwariat Hyette   Nie Wrz 12, 2010 1:18 am

- Karl, pięknie - powiedział po prostu, obserwując jego oczy. Bojaźliwe. Niewinne.
Delikatnie dotknął końców jego palców. Złapał czule dłoń chłopca i przysunął do swych ust - pocałował miękko, wciąż patrząc mu w oczy. Przeniósł pocałunki na wychudzone ramię, odgarniając materiał bluzki.
- Tak wspaniali ludzie nigdy nie przeszkadzają, wierz mi. Nigdy, nigdy - odparł z mocą na jego łzawe słowa. Otarł delikatnie policzki chłopca. - Myślisz, że mógłbym bliżej cię poznać? - szepnął mu do ucha, przenosząc gorące palce na kark.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kiki Hughes
Admin
avatar

Liczba postów : 96
Join date : 16/07/2010

PisanieTemat: Re: Antykwariat Hyette   Nie Wrz 12, 2010 8:50 pm

- Nmnnmnm... - wymsknęło mu się z ust i pierwotnie miało oznaczać NIE DOTYKAJ, ale zabrakło mu odwagi. Wciąż ściskał w jednej łapce figurkę i przez chwilę zastanawiał się, czy nie użyć jej jako broni - Nie! Nie, nie, nie chcesz mnie poznać, nie ma po co, nie polubiłbyś mnie, jestem bardzo nudny i zwyczajny, n-n-n-naprawdę! I nie mam dużo pieniędzy - wyjąkał, biedaczek, na pewno chciał go obrabować, to jedyne wytłumaczenie na takie dziwaczne zachowanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://upadli.forumpl.net
Oscar

avatar

Liczba postów : 149
Join date : 31/08/2010

PisanieTemat: Re: Antykwariat Hyette   Nie Wrz 12, 2010 9:01 pm

Popchnął delikatnie Kikiego (był jak wata cukrowa, mógłby lizać i lizać!) za pobliską, ciężką kotarę. Okazało się, że to witryna antykwariatu ulokowana nie na tej głównej ulicy, a gdzieś na poboczu - wstawiono tutaj tylko obitą czerwoną tapicerką kanapę. Co chwila przechodzili zamyśleni ludzie, gdzieś spiesząc.
Oscar uśmiechnął się, sadzając chłopca na meblu.
- Oscar - wyszeptał, trzymając go za rękę. - Mój miły - zaczął, oglądając jego dłoń, gładząc jej powierzchnię - któż naopowiadał ci takich bzdur? Jesteś bardzo, ale to bardzo ciekawy. Proszę, pozwól mi podbudować twą samoocenę. Jesteś tego warty, jesteś tego warty tak, jak jesteś warty każdych pieniędzy na tym podłym świecie. Pozwól mi spelnić twe pragnienie. Odbudować pewność siebie... wybudować ją na nowo.
Nachylił się nad nim, uśmiechając czarująco, aczkolwiek nienachalnie, uprzejmie.
- A więc? Jakie masz pragnienie? Chcę to usłyszeć.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Antykwariat Hyette   

Powrót do góry Go down
 
Antykwariat Hyette
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Antykwariat

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Upadli. :: Formalności i uprzejmości :: Archiwum-
Skocz do: