Homo homini monstrum.
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Royal Café

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Renard Malęszewski

avatar

Liczba postów : 238
Join date : 21/07/2010

PisanieTemat: Re: Royal Café   Czw Lip 29, 2010 3:11 pm

Allegro maestoso nie brzmiało tak wspaniale, niż słuchane w olbrzymiej, zdobionej złotem i marmurami sali koncertowej! Te bordowe obicia krzeseł! Scena przed nim! Zamknięte oczy słuchaczy, smyczki namiętnie, energicznie ocierające się o napięte struny. Batuta patetycznie i gniewnie (niczym sami bogowie!) świszcząca w powietrzu i fryzura dyrygenta falująca w oburzeniu na niedokładne instrumenty (na nikłą dysharmonię, czyli przywilej autentycznych przeżyć). Piedestał dla muzyki! Piękne suknie, błyszczące kolie, eleganckie garnitury i kultura wybuchająca każdym słowem, każdym gestem...
- Na wszystkich bogów! Cóż to się z tym światem porobiło!? - Pan Renard warknął do siebie, zdzierając z uszu słuchawki. - To zdecydowanie nie jest Chopin...
Kilku gości kawiarni, raczących się wyśmienitym aperitifem, ubranych w gustowne garsonki czy marynarki oglądnęło się na niego. Uchylił kapelusza damom i wrócił do swej parującej kawy, gorącej jak tylko demony Fallentown wiedzą. Pachniała wprost rozkoszą słonecznego świata, świeżo wyparzana. Para pieściła jego czoło, gdy nachylił się nad napojem.
Pan Renard był kontent. Rumiany i zdrowo najedzony wprost prześliczną dziewczynką o słowiańskiej urodzie. Przypomniała mu dom, więc znów zastał go melancholijny, subtelny nastrój. Ale jakież to przyjemne! Posmakować dawnych czasów...
Po chwili zaspokajania małych przyjemności zmysłów poczuł, że ktoś się zbliża. Napiął mięśnie karku, wyczuwając półdemona, jednakże nawet nie drgnął, gdy przybysz odsunął krzesło i bezceremonialnie przysiadł się do kawiarnianego stolika w ogródku. Jego twarz w jaskrawym świetle lampy prezentowała się mało przyjemnie.
- Ach, pan Berent, nieprawdaż? - Pan Renard uśmiechnął się krwistymi oczami, na jego jasnej chuście zasłaniającej twarz widoczne było kilka szkarłatnych kropel. - To nie przystoi dżentelmenowi tak się zakradać!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Victor Baret

avatar

Liczba postów : 106
Join date : 21/07/2010

PisanieTemat: Re: Royal Café   Czw Lip 29, 2010 3:58 pm

Nie lubił Centrum. Wszyscy byli zbyt eleganccy, zbyt zadbani. Wyniosłość przytłaczała go. W tych jeansach, koszulce, długim, czarnym płaszczu i z potarganymi włosami wyróżniał się z tłumu. Wolał się w niego wtapiać, ale teraz nie miało to znaczenia. Szukał osoby, która wie więcej o szajce wampirów i wiedział gdzie może o tej porze ją znaleźć. Zaciągnął się papierosem i poczuł gęsty dym w płucach. Stał po drugiej stronie ulicy wpatrując się w chudego osobnika w stylowym kapeluszu. Siedział na zewnątrz najlepszej kawiarni Fallentown. Skąd ten wampir ma tyle szmalu, żeby przebywać w takich miejscach przebiegła mu ta myśl przez głowę. Nie przyszedł tu po to, żeby zastanawiać się nad stanem majątkowym tego osobnika. Rozejrzał się czy nic nie jedzie i przebiegł na drugą stronę. Wszyscy goście kawiarni spoglądali na niego z nieukrywanym zdziwieniem. Nie obchodziło go to. Ratował im zacne tyłki, to wystarczyło. Wyminął kilka stolików i rzucił kilka zimnych spojrzeń, które było odpowiedzią na zalotne spojrzenia kobiet i mordercze spojrzenia mężczyzn. Czarny, stylowy kapelusz. Do niego zmierzał. W końcu cię dorwałem, panie Renardzie, dziś będziesz śpiewał pomyślał. Nie obchodził go styl. Zręcznym ruchem obrócił krzesło, podwiną płaszcz i usiadł. Wyciągną kolejnego papierosa i odpalił, go od dogasającego już peta. Wypuścił ciężki dym.
- Witam pana, panie Renardzie. - uśmiechnął się do niego. - Szukałem pana cały dzień.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Renard Malęszewski

avatar

Liczba postów : 238
Join date : 21/07/2010

PisanieTemat: Re: Royal Café   Czw Lip 29, 2010 4:05 pm

- Nie uważa pan, że szukanie wampira w dzień to czysta głupota? - Zaśmiał się zimno.
Uważnie lustrował przybysza. Nie podobało mu się jego nieokrzesanie - tak wyglądu, jak i manier. Skrzywił się, gdy mężczyzna wydmuchał mu dym prosto w twarz. Jako wampir czuł wszystkie, dosłownie wszystkie!, paskudztwa tam ukrywane. Gdyby to było coś... stylowego, jednakże nie - to tylko skręcany przez Chińczyków pet. Powstrzymał pełne obrzydzenia kaszlnięcie i przywołał na swe oczy uśmiech.
- W czym więc mogę pomóc, panie Berecie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Victor Baret

avatar

Liczba postów : 106
Join date : 21/07/2010

PisanieTemat: Re: Royal Café   Czw Lip 29, 2010 4:18 pm

Ewidentnie z niego zakpił. Zarzucił głupotę i specjalnie przekręcił nazwisko. Nie chciał modelować wampirzej szczęki, ani brudzić stylowej marynarki. Posłał mu tylko zimne spojrzenie i zignorował obelgę. Wiedział, że ze swoimi manierami nadaję się jedynie do podrzędnego baru, ale musiał się poświęcić i rozwiązać sprawę tak szybko jak się da. Kolejna minuty mogła być dla kogoś ostatnią w jego życiu.
- Wiem o panu kilka rzeczy. Na przykład to, że o tej porze popija pan mocną kawę w najlepszej kawiarni w mieście. A także to, że może mieć pan pewno pojęcie o zamieszkach w mieście. Kilka zamordowanych, rozszarpanych kobiet. Mówi to panu coś?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Renard Malęszewski

avatar

Liczba postów : 238
Join date : 21/07/2010

PisanieTemat: Re: Royal Café   Czw Lip 29, 2010 4:36 pm

Wampir odetchnął i zgrabnym ruchem nadgarstka przywołał kelnera.
- Mój słodki chłopcze, nie chcę być nieuprzejmy dla szefa kuchni, jednakże ta kawa - skinął na wystygłą, nieruszoną nawet palcem filiżankę - jest zimna. Przynieś mi następną, jeśli to nie kłopot.
I jak w każdej szanującej się restauracji (w tym przypadku kawiarni) kelner tylko skinął z uśmiechem i już niósł tacę z naczyniem do kuchni.
Teraz pan Renard mógł spokojnie zająć się czyszczeniem płaszcza z niewidocznych pyłków, zupełnie ignorując mężczyznę.
Nazwisko Victor Baret od razu doszło do jego uszu, kiedy tylko zjawił się w Fallentown (a raczej uderzyło w delikatne małżowiny z niemałą mocą). A częstotliwość pojawiania się tegoż nazwiska była tak silna, iż postanowił popytać to tu, to tam. Zaszeleścić zielonymi papierkami. Łowca Snów i półdemon w jednym ciele, walczący o sprawiedliwość na tym nieszczęsnym padole. Tyle wystarczyło, by zniechęcić pana Renarda do dalszego drążenia w historii nieokrzesanego jegomościa. Dopiero teraz... czuł, że może mu się przydać.
A tak się składa, że Renard Malęszewski (przedstawiający się wraz z tytułem szlacheckim) dostaje to, czego chce. Zawsze.
Wampir zmrużył oczy i w końcu powiedział jedwabistym tonem:
- Mój drogi, nie sądzisz, że to odrobinkę nieuprzejme z twojej strony? Najpierw pragnąłbym wiedzieć, z kim rozmawiam.
Wtedy przyszedł chłopiec z nową kawą.
- Rozkosz! - Ucieszył się pan Renard, od razu wdychając aromatyczną parę unoszącą się teraz w powietrzu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Victor Baret

avatar

Liczba postów : 106
Join date : 21/07/2010

PisanieTemat: Re: Royal Café   Czw Lip 29, 2010 4:56 pm

Chciał być choć trochę kulturalny w stosunku do Renarda. Wiedział, że z takimi jak on trzeba rozmawiać dyplomatycznie więc postanowił wznieść się na wyżyny grzeczności jakie tylko mógł. Nie chciał także zaglądać do umysłu wampira. Wiedział, że dowie się wszystkiego i obaj wyjdą bez szwanku. Malęszewski był cwany, to trzeba było mu przyznać.
- Na pewno słyszał pan o Łowcach Snów prawda, panie Renardzie? A więc jestem jednym z nich. - ukrył to, że jest Ashazem, wampirowi ta wiedza raczej nie była potrzebna. - Zapewne słyszał pan, że nasze zgrupowanie pilnuje porządku w tym mieście. Gdyby nie my, istoty pańskiego pokroju dawno zajęłyby się konsumpcją tych bezbronnych ludzi. Jednak nie przyszedłem tu debatować na temat naszego stowarzyszenia. Przypuszczam, że posiada pan informacje, które są mi bardzo potrzebne.
Rozsiadł się jeszcze wygodniej i palił papierosa. Patrzył prosto w oczy Renarda, które niczego nie zdradzały. Przebiegły, stary wampir klną w duchu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Renard Malęszewski

avatar

Liczba postów : 238
Join date : 21/07/2010

PisanieTemat: Re: Royal Café   Czw Lip 29, 2010 6:53 pm

- Proszę pana, robienie ze mnie głupca nie jest konieczne. Termin Łowcy Snów jest raczej powszechnie znany - odpowiedział na wywód mężczyzny, poprawiając nonszalancko kapelusz. - Poza tym musiał mnie pan z kimś pomylić, nie mam i nie chcę mieć nic wspólnego z Łowcami Snów... Nie mam żadnych informacji, które mogą być panu przydatne. No, chyba że szuka pan wiadomości na temat literatury polskiej. Ale - uśmiechnął się drwiąco, prześlizgując wzrokiem po rozpartym na siedzeniu łowcy - nie sądzę, aby tak było.
Wyciągnął ze skórzanego pugilaresu kilka banknotów i położył pod wazonem, w którym więdły róże. Spojrzał wyzywająco na Bareta, opierając się na lasce. Już podnosił się, by odejść.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Victor Baret

avatar

Liczba postów : 106
Join date : 21/07/2010

PisanieTemat: Re: Royal Café   Czw Lip 29, 2010 7:07 pm

Wampir robił z niego głupca i śmiał mu się w twarz. Wcale, a wcale mu się to nie podobało. Nic innego mu nie pozostało jak użycie siły. Wstał szybko i chwycił wampira jedną ręką za marynarkę, pchnął i posadził ponownie na krześle. Poprawił Renardowi kapelusz i lekko otrzepał. Ta sytuacja wywołała pewne poruszenie. Zimne spojrzenie Victora uspokoiło ludzi i kazało nie patrzeć w jego stronę.
- Panie Renardzie, chyba nigdzie się pan nie wybiera jak sądzę. Niekulturalnie tak wyjść podczas rozmowy. Może pan sobie pogrywać, ale nie ze mną. - zimny, wręcz lodowaty głos dawał do zrozumienia, że nie żartuje. - Kobiety ze śladami ugryzień wampira na szyi, poszarpane ciała z wnętrznościami na wierzchu, niewypita krew. Pan coś o tym wie, panie Renardzie. Może pan uratować wiele osób, albo narazić się na mój gniew. Poza tym potrafię się odwdzięczyć. Może mi pan wierzyć, że lepiej jest mieć we mnie przyjaciela.
Ledwo powstrzymał się, żeby nie uszkodzić Malęszewskiego. Wyciągnął następnego papierosa. Mam zbyt nerwową robotę żeby rzucić to świństwo.


Ostatnio zmieniony przez Victor Baret dnia Czw Lip 29, 2010 10:41 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Renard Malęszewski

avatar

Liczba postów : 238
Join date : 21/07/2010

PisanieTemat: Re: Royal Café   Czw Lip 29, 2010 7:16 pm

Renard roześmiał się serdecznie, klepiąc Bareta po zarośniętym policzku. Po chwili momentalnie się opanował i wytarł dłoń w skórzanej rękawiczce o jego płaszcz.
- Jakiej rozmowy, mój chłopcze? Toż to nie rozmowa, a zastraszanie starego, zniedołężniałego wampira! I robienie z siebie pośmiewiska na oczach szanujących się obywateli Fallentown (wiesz, warto jest mieć w nich przyjaciół) - zaczął na pozór pogodnym tonem. - Jestem również za stary na czyjkolwiek gniew... A tym bardziej na brudzenie sobie rąk jakimiś tam morderstwami. Skąd pan wpadł na pomysł, iż mogę mieć coś z tym wspólnego? Ja? Skromny właściciel skromnego interesu, mieszkający w równie skromnej dzielnicy... Nierzucający się w oczy.
Spojrzał wystudiowanym, "niewinnym" wzrokiem w oczy Bareta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Victor Baret

avatar

Liczba postów : 106
Join date : 21/07/2010

PisanieTemat: Re: Royal Café   Czw Lip 29, 2010 7:21 pm

Kpił z niego i śmiał się w oczy. Victor wybuchnął szczerym śmiechem.
- Oj, panie Renardzie. Czego oczekuje pan w zamian za kilka pomocnych mi zdań?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Renard Malęszewski

avatar

Liczba postów : 238
Join date : 21/07/2010

PisanieTemat: Re: Royal Café   Czw Lip 29, 2010 7:29 pm

- Pan mnie obraża! Jak pan w ogóle śmie sugerować, iż ja!.. ja.. - niemalże zakrztusił się własnym językiem z oburzenia - JA żądam od pana zapłaty!? To nie do wiary, aby taki obdartus jak pan płacił MI! Cóż za czasy... cóż za chore czasy!
Znów się podniósł, jednak Baret był na to przygotowany - pchnął go z powrotem na krzesło, choć tym razem Renard złapał go za nadgarstek i lekko odepchnął. Sam zajął z godnością miejsce.
- Powtórzę może moje pytanie: dlaczego sądzi pan, że posiadam pomocne panu informacje? - zapytał wielce grobowym tonem.
Baret rzeczywiście aż wyczuł woń rozkopanych grobów wyzierającą spod dusznego aromatu czarnej jak noc kawy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Victor Baret

avatar

Liczba postów : 106
Join date : 21/07/2010

PisanieTemat: Re: Royal Café   Czw Lip 29, 2010 7:43 pm

Zaczynała drażnić go ta cała sytuacja. Czyżby się czegoś bał uderzyła go ta myśl.
- Drogi Renardzie, obawiasz się czegoś? - spytał grzecznie. - Powiedz mi wszystko co wiesz, a nic nie stanie się tobie, ani temu chłoptasiowi, którego zostawiłeś u Claudii. Potrafię się odwdzięczyć. - w jego oczach pojawił się pewny rodzaj współczucia. Stary, zdziwaczały wampir się czegoś boi. Bardziej martwi się o tego chłopca niż o siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Renard Malęszewski

avatar

Liczba postów : 238
Join date : 21/07/2010

PisanieTemat: Re: Royal Café   Czw Lip 29, 2010 8:13 pm

Renard nieopacznie uniósł brwi w zdziwieniu. Ba!, być może nawet zawahaniu. Oblizał jednak kły i już wróciło jego zwyczajowe usposobienie.
Blefował - to jasne.
- Strach to niskie uczucie, mój szanowny panie, choć to także przywilej ludzi odważnych - powiedział ostrożnie. - Hm... dobrze, a co pan powie na to: Strach to także przywilej zakochanych? - Uśmiechnął się do niego bezczelnie, co widoczne było w błysku w krwistych oczach. - Niestety jednak nie czuję strachu (to musi być fascynujące uczucie, nie sądzi pan?), jednakże staram się myśleć przyszłościowo, mieć wciąż otwarty umysł i zabezpieczyć się przed niechcianymi wypadkami.
Przerwał na moment, wsłuchując się w odgłosy skrzypiec w środku kawiarni. Przymknął oczy, słyszał doskonale ciche rzępolenie.
- To doprawdy niebywałe, że nawet w Royal Cafe jestem narażony na tak fałszywe dźwięki - powiedział to takim tonem, iż musiało zostać odczytane dwuznacznie. - To wprost niedopuszczalne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Victor Baret

avatar

Liczba postów : 106
Join date : 21/07/2010

PisanieTemat: Re: Royal Café   Czw Lip 29, 2010 8:23 pm

Trafił w czuły punkt. Chodzi o tego chłopaka, ale co on... Nagle dotarło do niego. Spojrzał z nieukrywaną odrazą na wampira.
- Więc nie chciałby pan, żeby coś się stało temu chłoptasiowi. - uśmiechnął się nieznacznie. Wystarczyło, że posklejał wszystko co powiedział wampir.
- Ktoś panu groził, albo pana podopiecznemu? - spytał z nieudawaną troską. - Tym bardziej musi mi pan powiedzieć wszystko co pan wie. Mogę obiecać, że nie spadnie mu włos z głowy. Potrafię się odwdzięczyć za cenne informację i to nie będą pieniądze, których wbrew pozorom mam sporo w kieszeni.
Wampir milczał, a to go drażniło. Nie wytrzymywał nerwowo. Pierwszy raz spotkał się z kimś takim. Każdy w mieście wie, że z łowcami opłaca się robić interesy.
- Co pan wie do cholery!? - krzyknął i walną ręką w stół.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Renard Malęszewski

avatar

Liczba postów : 238
Join date : 21/07/2010

PisanieTemat: Re: Royal Café   Czw Lip 29, 2010 8:31 pm

Renard nie mógł się powstrzymać - prychnął rozbawiony.
- Złość piękności szkodzi - powiedział tylko, irytująco przeciągając samogłoski.
Zerwał płatek róży i począł się nim bawić. Do świtu jeszcze trochę czasu, nie ma zamiaru zwierzać się Łowcy Snów. Ma swoją godność, na bogów Tartaru!


Ostatnio zmieniony przez Renard Malęszewski dnia Czw Lip 29, 2010 9:22 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Claudia Eleonora Requel

avatar

Liczba postów : 220
Join date : 19/07/2010

PisanieTemat: Re: Royal Café   Czw Lip 29, 2010 8:47 pm

Claudia szła pod rękę z Tristanem szepcząc mu coś do ucha i chichocząc, gdy jej odpowiadał. Miała na sobie ciemnoczerwoną, zwiewną sukienkę do kolan, która prezentowała dość pokaźny, ale nie wulgarny dekolt.
Wieczór był cudowny i ciepły, a zapach tylu ludzi wokoło doprowadzał ją do przyjemnego zawrotu głowy.
Przechodząc obok Royal Cafe zerknęła przelotnie na siedzących tam gości i ujrzała swojego nowego przyjaciela- Pana Renarda. Postanowiła się przywitać.
- Dobry wieczór, Renardzie. - Uśmiechnęła się ciepło.
Po chwili zdała sobie sprawę, że przy jego stoliku siedzi ktoś jeszcze. Spojrzała na drugie krzesło i uniosła nieznacznie brwi w zdziwieniu.
- Victorze. - Posłała mu lekki uśmiech.
Tristan widząc łowce poruszyła się niespokojnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Victor Baret

avatar

Liczba postów : 106
Join date : 21/07/2010

PisanieTemat: Re: Royal Café   Czw Lip 29, 2010 8:53 pm

- Panie Renardzie. - powiedział grzecznie. - Tu liczy się każda minuta. W tej chwili może ktoś zginąć...
Rozmowę przerwała mu kobieta. To była Claudia ze swoim ochroniarzem. Posłał mu zimne spojrzenie.
- Jednak nie chce pan współpracować. - zignorował nowo przybyłych i odpalił papierosa. - Czas na mnie. - wstał i zasunął za sobą krzesło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Renard Malęszewski

avatar

Liczba postów : 238
Join date : 21/07/2010

PisanieTemat: Re: Royal Café   Czw Lip 29, 2010 8:57 pm

Renard, gdy tylko zauważył Claudię, zerwał się z miejsca, chyląc przed nią kapelusza.
- A jednak ta noc może stać się jedną z piękniejszych! - odezwał się z emfazą, potrącając jej ochroniarza i odsuwając krzesło przy stoliku. - Proszę, niech pani usiądzie chwilę. - Wskazał jej miejsce.
Spojrzał zimno na Bareta.
- Wybiera się pan gdzieś? - zapytał po chwili.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Claudia Eleonora Requel

avatar

Liczba postów : 220
Join date : 19/07/2010

PisanieTemat: Re: Royal Café   Czw Lip 29, 2010 9:02 pm

- Och Victorze, nie idź. - Dotknęła przelotnie jego ramienia siadając na krześle. - Bo pomyślę, że to przeze mnie. - Posłała mu słodki uśmiech i założyła nogą na nogę.
Tristan wyszedł z kawiarnianego ogródka i zniknął gdzieś.
- Nie chciałam panom przeszkadzać, proszę mi wybaczyć, jeżeli takie będzie wasze życzenie to już sobie idę. - Spojrzała na Renarda i nie umiała ukryć zadowolenia z jego obecności tutaj.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Victor Baret

avatar

Liczba postów : 106
Join date : 21/07/2010

PisanieTemat: Re: Royal Café   Czw Lip 29, 2010 9:08 pm

- Chyba tak, panie Renardzie. Zakończyliśmy dyskusję więc sprawy będę musiał załatwić w inny sposób. - zwrócił się do Claudii z kamienną twarzą. - Zakończyłem dyskusję z panem Malęszewskim więc czas na mnie. Może niedługo cię odwiedzę. - przypomniał sobie ostatnią wizytę u niej. - Jednak tym razem nie zostanę na noc.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Claudia Eleonora Requel

avatar

Liczba postów : 220
Join date : 19/07/2010

PisanieTemat: Re: Royal Café   Czw Lip 29, 2010 9:14 pm

- Victorze, proszę zostań. - dotknęła jego dłoni i spojrzała w piwne oczy. - To ja za chwilę się zbieram. Chyba nie odmówisz mi spędzenia tych kilku chwil w towarzystwie tak wspaniałych dżentelmenów?
Uśmiechnęła się do niego i tylko do niego patrząc w ciemne tęczówki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Renard Malęszewski

avatar

Liczba postów : 238
Join date : 21/07/2010

PisanieTemat: Re: Royal Café   Czw Lip 29, 2010 9:18 pm

- Och, zostawmy naszego stróża prawa w mieście upadku - powiedział niespodziewanie pan Renard, wracając na swoje miejsce i rozglądając się za kelnerem. - Czy jest coś, na co masz ochotę? Coś, co jest podawane w tej jakże skromnej kawiarni, jeśli chodzi o twój wyszukany gust, droga Claudio?
Zignorował Bareta. Szczerze powiedziawszy, był bardzo zadowolony, iż ten postanowił odejść.
Może będą mogli porozmawiać na osobności o Vincencie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Victor Baret

avatar

Liczba postów : 106
Join date : 21/07/2010

PisanieTemat: Re: Royal Café   Czw Lip 29, 2010 9:25 pm

Hipnotyzujące oczy demonicy znów podziałały. Był zły na siebie, że daje jej się oczarować. Siadł na swoje miejsce. Nie mogę jej zostawić sam na sam z tym obleśnym wampirem. Jeszcze coś jej zrobi tłumaczył sobie.
- Jeśli pan Renard wzywa kelnera to wezmę lody. - powiedział pojednawczo.
Czemu ona tak na mnie działa klną na siebie. Wpatrywał się w palącego cygara.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Claudia Eleonora Requel

avatar

Liczba postów : 220
Join date : 19/07/2010

PisanieTemat: Re: Royal Café   Czw Lip 29, 2010 9:36 pm

- Poproszę lampkę Pomerol. W tą dzisiejszą, tak słodką noc przyda się odrobina wytrawnej cierpkości. - Mrugnęła zalotnie do pana Renarda.
Wyjęła z torebki srebrną papierośnice, a z niej cygaretkę. Zapaliła ja i wypuściła ciężki dym o lekkim zapachu wanilii.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Renard Malęszewski

avatar

Liczba postów : 238
Join date : 21/07/2010

PisanieTemat: Re: Royal Café   Czw Lip 29, 2010 9:41 pm

- Naturalnie, naturalnie. - Pan Renard skinął ponownie na tego co uprzednio kelnera. - Mój chłopcze, zabierz tę zimną kawę, to wprost skandal, aby przynoszono mi wciąż i wciąż chłodną, doprawdy... A przynieś nam butelkę Pomerol i jeden kieliszek, a także jakieś lody dla pana. - Wskazał dłonią na Bareta.
Chłopiec już miał odchodzić, kiedy wampir zatrzymał go jeszcze.
- Ach, zapomniałbym! Proszę jeszcze o filiżankę gorącej, gorzkiej czekolady, na Baudelaire'a! - Uśmiechnął się oczami do zaskoczonego apostrofą chłopca, by później spojrzeć bardzo znacząco na Claudię.


Ostatnio zmieniony przez Renard Malęszewski dnia Czw Sie 05, 2010 2:10 pm, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Royal Café   

Powrót do góry Go down
 
Royal Café
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 5Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next
 Similar topics
-
» Tor wyścigów konnych Royal Ascot
» Cornucopia Café
» Royal Cathedral
» Royal Opera House

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Upadli. :: Formalności i uprzejmości :: Archiwum-
Skocz do: